Pogoda

18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

przejdź do strony zabierz mnie stąd

25.03.2016 10:08

Wesołych jajek!

Przed nami kilka dni wolnego. Świętujmy je inaczej niż zwykle! Zapytałam dziewczyn jakie są ich prywatne sposoby na rutynę w łóżku. Spełniające jeden warunek: mają być proste i nie wymagać przygotowań ani gadżetów. Jak w dniu wagarowicza.

foto: East News

W podstawówce pani od polskiego co roku zadawała nam taki sam temat wypracowania: „Przyszła wiosna...”. Można było pisać w ciemno jeszcze w zimie. O przebiśniegach i psich kupach wyłaniających się spod roztopów. Ale coś w tym jest, że kobieta postawiła na banał. Wiosna to nowy start natury, odnowienie - i to samo w sobie gwarantuje takie doznania, że silenie się na oryginalność nie jest potrzebne.

Bogowie

Easter (lub Ishtar), od której pochodzi stara angielska nazwa Wielkanocy – była pogańską boginią seksu. Dziką, mocną i przede wszystkim płodną. To jej ludzie zawdzięczali siłę erotycznego przyciągania, tęsknotę za ciałem i rozmnażaniem się. Oczywiście to stare wierzenia. Ale można chyba powiedzieć, że Wielka Noc była kiedyś świętem seksu. Co współczesnym daje dobry pretekst, żeby uczcić ją właśnie w ten sposób – odnowić swoje łóżkowe nawyki.

Brak apetytu

- Niemodnie jest chyba o tym mówić, więc powiem tylko o sobie. Kiedy przez jakiś czas rzadko uprawiamy seks z moim facetem, zaczynają się wyrzuty sumienia. Stresuję się i unikam go jeszcze bardziej, żeby nie otwierać trudnego tematu. To już nawet nie rutyna, ale zaniechanie. On się do mnie nie dobiera, ja przestaję go kusić. Tygodniami. Oglądamy pornosy w samotności, a sobą nawzajem się nie interesujemy.

Wiesz, po czym poznać, że jest źle? Jeśli nie golisz nóg przez dwa tygodnie, bo ci się nie chce i twój mężczyzna nawet się nie zorientuje – przyznaje Dorota. - Wtedy trzeba wytoczyć ciężkie działa. Mówię z doświadczenia. Na siłę, pokonując lenia zaczynam grę wstępną, prężę się, rozpinam mu rozporek. Na początku nie mam na to ochoty, bo jest serial w telewizji albo muszę odpisać na maile. Ale trzeba, bo po chwili rzeczywiście się napalam i jest miło. Codziennie coraz milej, nabieram apetytu. To prawda, że on rośnie w miarę jedzenia. Po tygodniu przyzwyczajamy się znów do kontaktu naszych ciał. Bardzo seksowne przeżycie. Odnawiające.

Najmniejszy teatr świata

Trochę udawania w łóżku nikomu jeszcze nie zaszkodziło. Szczególnie, kiedy zaczynamy być rutyniarzami w kilku albo kilkunastoletnim związku i chcemy na chwilę pobyć z kimś innym. Trzeba działać.

- To jest jak spanie z kilkoma facetami będąc wierną jednemu. Oczywiście to jest ciągle mój Paweł. Ale raz jako żołnierz, potem policjant i tak dalej. Nie przebieramy się w tanie ciuszki z sex shopu – to byłoby tandetne. Umawiamy się po prostu, że dziś jest generałem, a ja dystyngowaną żoną wojskowego. Albo szefem, który karze swoją sekretarkę za źle przygotowane dokumenty. Lub bogatym facetem zmuszającym pokojówkę do posłuszeństwa. Czad. Odpływam myślami nawet teraz, kiedy ci to opowiadam. U nas on jest zawsze tym silniejszym, ale może być różnie. Chodzi tylko o to, żeby ciągnąć zabawę do końca. Taki teatr dla dwojga. Oczywiście można się śmiać i żartować - to nawet jeszcze nakręca bliskość – poleca Karolina.

Plenery

- Trzeba wyjść z domu. Przecież robi się cieplej, słońce świeci i tak dalej. Kiedyś tylko dzięki świętom i urlopom orientowałam się jaka jest pora roku. Ale postanowiłam, że skoro tak zapieprzam, to chcę coś z życia mieć. Seks poza domem pompuje do żył więcej adrenaliny, niż zakupy, które wcześniej praktykowałam – śmieje się Weronika.

Pierwsze skojarzenie: łąka, las, plaża. - Fajna sprawa i nie przeszkadza mi nawet piasek który mam potem na całym ciele, mimo kocyka. Na trawie jest gorzej, bo boję się robali. Ale i tak, wietrzyk, który czuję na skórze, widok nieba: one sprawiają, że robię się dzika - dodaje Weronika.

- Z drugiej strony, częściej niż na plaży jestem jednak w mieście. Wierz mi, że tu też można się dobrze bawić. Nie trzeba odkładać dobrego seksu do wakacji i zwalać wszystkiego na ciężkie życie mieszczucha. Zakamarki parków, nieoświetlone tyły budynków, bramy kamienic – to wszystko nadaje się świetnie. Tylko uwaga, w tak zwanych „studniach” - dziedzińcach budynków - trzeba być cicho, bo dźwięk się naprawdę bardzo niesie. Ale nawet jak nas usłyszą, to co? Udadzą, że nic nie zauważyli albo w najgorszym przypadku skomentują z oburzeniem. Psychole wezwą pewnie straż miejską – choć nie słyszałam nigdy o takim przypadku. Zresztą, można uciec albo udać, że to nieporozumienie. Jedyne, czego się obawiam i unikam jak ognia, to kamery. Niechcący się coś nagra, jakiś idiota wrzuci to do internetu i wstyd do końca życia. Nawet, jeśli tylko my wiemy, kto jest na filmie…

Kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. Moje ulubione powiedzenie. To co? Do dzieła. Nie bądźmy w tyle za wiosną. Wesołych jajek!

Tagi: #18+ #Aleksandra Różdżyńska