Pogoda

18+

Ta strona zawiera treści przeznaczone tylko dla dorosłych jeżeli nie masz ukończonych 18 lat, nie powinieneś jej oglądać.

przejdź do strony zabierz mnie stąd

09.04.2016 18:04

Wykorzystać seksualnie rockowca

Tak o swoich przygodach myślą dziewczyny, które sypiają z rockmanami. 

Wykorzystać seksualnie rockowca
foto: East News

- Całe to wyobrażenie o muzykach, że są niewierni i sypiają z wieloma kobietami – to prawda. Przynajmniej z mojego doświadczenia. Korzystają z okazji, których mają sporo. I wracają do swoich dziewczyn. Nie wszyscy, ale zawsze znajdzie się co najmniej jeden chętny – przyznaje Magda, która deklaruje się jako smakoszka mężczyzn. - Mam wrażenie, że kryją się nawzajem. Może ich kobiety nie wiedzą, co się dzieje po koncertach. A może nie chcą wiedzieć?

Francuski numer

Podobno artystą się nie jest – artystą się tylko czasem bywa. Tak samo jest z nastawionymi erotycznie fankami.One też korzystają z okazji, które się trafiają.

- Koncert się kończy i gdzieś pod sceną albo przy barze zostają laski, które przez dwie, trzy godziny jeszcze gadają, zamawiają drinki. Póki widzą, że bus zespołu stoi pod klubem – czyli chłopcy piją jeszcze na zapleczu. Cierpliwie czekają aż któryś wyjdzie i je zaprosi. Wygrywają najwytrwalsze. Im rzeczywiście udaje się czasem poznać w ten sposób faceta z ulubionej kapeli – opowiada Gosia, przyjaciółka zespołów, od lat obserwująca polską scenę rockową.

- To są zupełnie normalne dziewczyny, jakie widzisz codziennie w autobusie albo na korytarzu w pracy – tylko zdeterminowane. Wybrały konkretny styl życia, może nie mają jeszcze ochoty na stały związek i tak dalej. A może liczą, że facet się w nich zakocha? Choć pewnie nigdy się do tego nie przyznają. Nie mnie oceniać. Pamiętam, że weszłam kiedyś po koncercie do jakiegoś małego pokoju na zapleczu. Myślałam, że to kibelek. Widzę kolegę, który grał tego wieczoru. Przed nim klęczy laska spod sceny i robi mu loda. Zobaczyłam  szczegóły i byłam mocno speszona. On trochę mniej, ale zdenerwowany dał znak, żebym wyszła. Najbardziej zdziwiła mnie ta dziewczyna, która nie przerwała akcji, cicho tylko pisnęła i się zasłoniła, jakbym nie widziała jej wcześniej. Nie było w tym prostackiej wulgarności, ale pełne oddanie sprawie. Taka szansa może się już przecież nie powtórzyć. Ale ci chłopcy to mają dobrze! Dosłownie. 

Szpilki na koncercie

- Wpadłabyś na pomysł, żeby na rockowy koncert przyjść w butach na obcasach? No właśnie. A one bardzo często są w szpilkach. Takich ostrzejszych, rock and rollowych albo koturnach. Skaczą w nich dwie godziny, stoją pod sceną i powieka im nie zadrży, że niewygodnie – dodaje Gosia.

- Te dziewczyny na obcasach to albo partnerki chłopaków z kapeli, które zawsze mogą pójść zmienić buty na zaplecze albo napalone panny, które mają nadzieję, że wieczorem skończą w łóżku któregoś z muzyków. Nie wiedzą, że oni zwykle śpią u znajomych albo w tanim hotelu po kilku w pokoju, więc nie będzie to takie łatwe. Ale dla chcącego nic trudnego. Warto spełniać marzenia. Wierz mi, nie mówię tego z przekąsem. Sama kiedyś śniłam o muzykach.

Bierz mnie

Bo artyści są dzicy i fascynujący. Takich lubimy najbardziej. Panują nad tłumem i nad kobietami wokół. - To nie jest tak, że jeżdżę za zespołem, jestem na każdym jego koncercie. Tak robią groupies, których w Polsce jest raczej niewiele. Ale owszem, kiedy zobaczę, że kapela, którą znam, gra akurat w moim mieście, pewnie się na nich wybiorę. Dam panu bogu i sobie szansę – mówi  Karolina.

- Lubię to poczucie, że mogę mieć tak bliski kontakt z kimś, kogo inni podziwiają z daleka. Że momentami to ja panuję nad nim, dyktuję warunki. Muszę tylko się pilnować, żeby nie zaangażować w to emocji, nie przywiązywać się. Na początku to było trudne. Teraz traktuję ich jak trofeum. Zresztą, to nie musi być jednorazowa przygoda, często jesteśmy potem w kontakcie, widzimy się, kolegujemy. Z mojego punktu widzenia to ja ich w jakimś sensie wykorzystuję seksualnie. Choć pewnie jest to po prostu korzyść obustronna. 

Supergirl

Podobnie myśli Magda. - Nigdy nie lubiłam słowa fanka. Kojarzy się z rozwrzeszczaną nastolatką, a większość dziewczyn zaliczających rockmanów to dorosłe, świadome siebie kobiety, a nie biedne ofiary egoistycznych gwiazd. Pamiętam, jak przychodziłam do biura po nocy z muzykiem. Dumna. Tylko ja wiedziałam, że jeszcze godzinę temu byłam w ramionach faceta o którym oni mogą sobie tylko pogadać albo podlinkować jego utwór na Facebooku. Że siedząc na zebraniu uśmiecham się, bo właśnie dostałam od niego świńskiego smsa o tym, co by teraz ze mną zrobił. I prosi mnie o wysłanie nagich fotek. Tego nikt mi nie zabierze. Niech nudziary się oburzają i płaczą nad pustką mojej egzystencji. Wiem, co robię.

Źli chłopcy

Seks z muzykami to sport ekstremalny, dla wytrwałych i gotowych także na trudniejsze momenty. Nie wszystko wygląda jak na amerykańskich filmach. Większość kapel sama nosi swój sprzęt, członkowie zespołu zabierają go do busa. Sprzątanie po koncercie trochę trwa. Potem są zmęczeni i zwykle na tym etapie już pijani. Często nie mają też kasy i chętnie przyjmują stawiane drinki. Jeden po drugim.

- To i tak nie jest najgorsze. Zdarza się, że po prostu im nie staje. Po alkoholu, czasem koksie. I jakoś trzeba to ograć, zadowolić się przytulaniem. Nie zawsze też dbają o dziewczyny. Proponują trójkąty, ostrzejsze zabawy. Nie są ciekawi na co ma ochotę kochanka. Trafiłam na cudownych, słodkich chłopaków, ale część zwyczajnie zalicza. Swoje kobiety traktują pewnie inaczej, są czuli i się starają. Ale nie fanki. Tu ciągle obowiązują te podwójne standardy: święta zostaje w domu, w łóżku chcę mieć dziwkę – śmieje się Karolina. - Mówią, że nie ma takiego wagoniku, którego nie dałoby się odczepić. Ale ja ciągle szukam tego właściwego. Na razie biorę sobie od nich tylko to, na co mam ochotę.

Aleksandra Różdżyńska
Tagi: #18+ #Aleksandra Różdżyńska