13.03.2017 09:04

Dlaczego lepiej unikać zjeżdżania w ostatniej chwili?

Lepiej bezpiecznie dojechać do celu, nadrabiając kilometrów, niż gdzieś po drodze rozbić samochód, narażając siebie oraz innych uczestników ruchu drogowego na niebezpieczeństwo.

Dlaczego lepiej unikać zjeżdżania w ostatniej chwili?
foto: kadr z wideo

Można odnieść wrażenie, że niektórzy kierowcy nigdy się nie nauczą. Nie skupiają dostatecznej uwagi na drodze, jeżdżą na pamięć lub najzwyczajniej w świecie zapominają, by skręcić we właściwą drogę, czy to na skrzyżowaniu, czy na rozwidleniu.

Niestety spora część zmotoryzowanych postępuje tak, jakby miała im stać się wielka krzywda w przypadku ominięcia zjazdu. Owszem, niekiedy trzeba i po kilkanaście lub kilkadziesiąt kilometrów przejechać do kolejnego rozwidlenia dróg, przy czym wielokrotnie z dwojga złego, lepiej nadrobić kilometrów niż ryzykować spowodowaniem wypadku.

Dowodem na to jest krótka historia kierowcy Holdena Commodore, zarejestrowana kamerą pokładową. Niechlubny bohater jechał wielopasmową drogą jednokierunkową, zajmując pas służący do wyprzedzania. W ostatnim momencie zorientował się, że właśnie na najbliższym rozwidleniu dróg powinien zjechać. W wyniku gwałtownego manewru stracił panowanie nad pojazdem i przodem uderzył w barierki. Zdarzenie miało miejsce na drodze M1 nieopodal Newcastle w Australii:

Z opisu wynika, że samochodem kierował mężczyzna w średnim wieku, który wyszedł z tego incydentu bez szwanku. Po zdarzeniu wysiadł z auta, sprawdził jego stan, po czym prędko wskoczył do niego z powrotem i odjechał. Był świadomy swojego błędu i bardzo zażenowany faktem, że do niego doszło.

Zdecydowanie to nie odosobniony przypadek. I na naszym polskim podwórku nie brakuje kierowców postępujących w podobny sposób, zupełnie jak osoba z Opla Astry, która przegapiła zjazd i zatrzymała się na 3-pasmowej drodze. Równie lekkomyślnie postąpił kierujący Mercedesem klasy C W203, a także Renault Scenic. Ten ostatni beztrosko zawracał na łuku S8, zachowując się w taki sposób, jakby nie robił nic złego.

Mateusz Struk
Tagi: #Duperele