29.07.2016 12:30

Lamborghini wierzy w przyszłość „V-dwunastek”

Coraz więcej producentów odchodzi od pojemniejszych jednostek widlastych. Jednak są i tacy, którzy wierzą, że porządne V12 nieprędko odejdą do lamusa.

Lamborghini wierzy w przyszłość „V-dwunastek”
foto: materiały prasowe

Wszystko rozchodzi się o rokrocznie zaostrzane regulacje, które określają jakie normy emisji spalin muszą spełniać poszczególne modele. Pytanie brzmi czy jeśli przeforsowane zostaną kolejne, jeszcze mniej tolerancyjne normy, to czy wciąż potężne „V-dwunastki” produkowane w Sant’Agata będą miały rację bytu? Odpowiedź brzmi – tak.

Tak przynajmniej twierdzi nowy dyrektor generalny marki – Stefano Domenicali – który zastąpił na stanowisku Stephana Winkelmanna. Jego zdaniem w widlastych, 12-cylindrowych silnikach tkwi ogromny potencjał, stawiając na ich ciągły rozwój:

"

Nisza, którą wypełniały, jest skromna i niekiedy łatwo zboczyć z kursu, podążając śladami innych, zupełnie jak w piłce nożnej, gdzie wszyscy biegną za piłką. To jest błąd, którego nie chcemy popełnić. Moim zdaniem wciąż tkwią ogromne możliwości w jednostkach V12. Oczywiście musimy również zrozumieć warunki, jakie dyktuje rynek w kwestii emisji i legislacji, jednak nie widzę w tym problemu. Od zawsze byliśmy bardzo otwarci na zmiany i to, co rynek serwował. "

Lekiem na wszystkie bolączki wydaje się być układ hybrydowy, który jest coraz chętniej stosowany w produkcyjnych modelach. Można łatwo uzyskać dodatkową moc, dostępną już od najniższych wartości. Efektem „ubocznym” jest również niższe zapotrzebowanie na paliwo. Za przykład mogą posłużyć poczynania Ferrari, które wciąż produkuje V12. A sztandarowy model LaFerrari napędzany jest właśnie tandemem, legitymującym się mocą 950 KM.

Kurczowo produkcji jednostek V12 chce się trzymać również Mercedes-Benz. Dyrektor generalny tej marki – Tobias Moers – uważa to za konieczność przez wzgląd na historię marki. Jednak żeby ich opracowywanie było opłacalne, niemiecka marka musi zwiększyć sprzedaż aut z takimi silnikami. Złotym środkiem ma być rozszerzenie dotychczasowej oferty napędu o opcjonalny – na obie osie.

Lamborghini stara się z kolei przyciągnąć klientów, otwierając studio indywidualizacji. W końcu coraz chętniej ludzie korzystają z programu Ad Personam, co wydaje się być świetnym posunięciem, które przybliży Włoską markę do kolejnych sukcesów sprzedażowych. A na to narzekać Lamborghini nie może – pierwsze półrocze 2016 należało do rekordowych. Jednak słupki sprzedaży mają wystrzelić w górę wraz z pojawieniem się SUV-a o nazwie Urus.

A Wy co sądzicie o silnikach V12 i normach emisji spalin?

Tagi: #Duperele #Lamborghini