15.03.2017 11:49

Na Iskrę-1 narzekają sami policjanci

Sporo kontrowersji budzi działanie niektórych modeli radarów, w tym przede wszystkim Iskry-1. Właśnie na tę „suszarkę” skarżą się także sami funkcjonariusze, o czym poinformował Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Policjantów.

Na Iskrę-1 narzekają sami policjanci
foto: Paweł Skarba / East News

Wielu funkcjonariuszy drogówki na polecenie przełożonych wciąż korzysta z ręcznych mierników prędkości Iskra-1. Urządzenie produkowane przez rosyjską firmę Simicon swoim kształtem przypomina suszarkę lub jak kto woli – pistolet.

Radar co prawda informuje policjanta o zmierzonej prędkości, jednak żaden z jego elementów nie wskazuje na to, który pojazd został poddany kontroli prędkości. Dlatego kwestią sporną pozostaje identyfikacja samochodu poddanego pomiarowi, o ile ten nie odbywał się na pustej drodze. Policjanci mogą korzystać jedynie z trzech zakresów działania urządzenia – do 300, 500 lub 800 metrów.

Przeprowadzano wiele testów z udziałem Iskry-1, z których wynika, że „suszarka” wycelowana w zaparkowane auto z włączonym silnikiem sugeruje poruszanie się mierzonego obiektu z prędkością kilkudziesięciu kilometrów na godzinę. Nic więc dziwnego, że wątpliwości budzą także same wskazania urządzenia. Szczególnie jeśli pomiaru dokonano w pobliżu linii energetycznych...

W związku z powyższym, policyjni związkowcy apelują o wycofanie rosyjskich urządzeń służących do mierzenia prędkości, zważywszy na fakt, że nie spełniają one żadnych wymogów. Suchej nitki na Iskrze-1 nie pozostawiły między innymi sądy w Siemianowicach Śląskich i Sierpcu, które jednoznacznie uznały, że pomiary dokonane za pomocą wspomnianych wcześniej urządzeń są niezgodne z prawem.

Nie brakuje także kierowców, którzy mieli spore zastrzeżenia do wykonywanych pomiarów, ale zamiast dochodzić swoich praw w sądzie, woleli polubownie przyjąć mandat:

"

W 2009 roku jechałem nowoczesnym samochodem, który dopiero co odebrałem z salonu. Na liczniku miałem może 70 km/h, a chwilę wcześniej wyprzedziła mnie stara, zardzewiała Alfa Romeo 145, która jechała przynajmniej z 30 km/h szybciej. Ku mojemu zdziwieniu to nie kierowca tamtego auta został zatrzymany, tylko ja. Między wyprzedzeniem a zhaltowaniem minęło może 7 sekund… Pomiar wykazał ponad 100 km/h. Spytałem funkcjonariuszy czemu nie zatrzymali tamtego kierowcę tylko mnie i podważyłem kwestię tego, czy pomiar dotyczył mnie. Mundurowy wtedy wskazał ile czasu minęło od jego dokonania, co akurat nie było żadnym wyznacznikiem… Odpuściłem, godząc się na uszczuplenie mojego portfela o 500 zł. "

Też mieliście złe przygody z Iskrą-1?

Mateusz Struk
Tagi: #Duperele