14.10.2016 09:57

Nieplanowany test łosia podczas rajdu

Kierowca rajdowy podczas wydarzenia sportowego w Lapua w Finlandii miał bliskie spotkanie z rodziną łosi...

Nieplanowany test łosia podczas rajdu
foto: kadr z wideo

Oglądając filmik zarejestrowany kamerą pokładową, można odnieść wrażenie, że informacja o tej przeszkodzie nie znajdowała się w notatkach pilota... Ciężko określić z jaką dokładnie prędkością podczas kulminacyjnego momentu poruszał się kierowca, co nie zmienia faktu, że szybkość z jaką pokonywał kolejne metry wystarczyła, by przy uderzeniu w sporych rozmiarów zwierze mocno uszkodzić pojazd.

Bliskie spotkanie z łosiami miało miejsce w okolicach drugiej minuty filmiku. Zaskakiwać może zachowanie kierowcy, który nie hamował widząc przechodzące przez drogę zwierzęta, tak, jakby wyszedł z założenia, że nie będzie ich więcej. Jak się okazało chwilę później, przypuszczenia były błędne. Na szczęście obyło się bez zderzenia z łosiem:

Łosie mogą ważyć nawet ponad pół tony, a ich długie nogi sprawiają, że mają wysoko osadzony środek ciężkości. Najczęściej uderzone przez samochód wpadają przez przednią szybę do kabiny, narażając pasażerów na bardzo poważne zagrożenie.

Również z myślą o wyskakujących na drogi zwierzętach producenci opracowują nowoczesne samochody tak, by przy wyższych prędkościach zdawały tzw. „test łosia”, polegający na wyminięciu przeszkody i powróceniu na właściwy pas ruchu. Ba, Volvo poszło o jednej krok dalej i opracowało system skanujący drogę oraz obszary przydrożne, który ma pomóc uniknąć kolizji, zawczasu wykrywając niebezpieczeństwo.

Jak udowadniają inne filmiki z rajdowych tras, zwierzęta są częstym problemem, o czym przekonał się między innymi utytułowany francuski kierowca – Sebastian Ogier. Udało mu się z obronną ręką wyjść ze starcia z nacierającymi na drogę krowami. Z kolei podczas rajdu De Santa Cruz kierowca Mitsubishi Lancera uniknął potrącenia psa, „przeskakując” nad nim na tzw. „hopce”.

Tagi: #Duperele