31.12.2015 11:35

Pieszy z gatunku kamikadze

Utarło się w społeczeństwie przekonanie, że w ruchu ulicznym grzechy popełniane są główne przez kierowców. Jednak sporo za uszami mają także piesi i rowerzyści, którzy często zachowują się jak święte krowy…

Pieszy z gatunku kamikadze
foto: kadr z wideo

Najlepiej uczyć się na cudzych błędach, a w życiu kierować się przezornością, postępując odpowiedzialnie oraz trzymając się przyjętych prawnie i kulturowo norm. We wczesnych klasach szkół podstawowych dzieci naucza się jak postępować w ruchu ulicznym, a przede wszystkim na przejściach dla pieszych.

Oczywistym powinno być dla każdego, że zanim wkroczymy na jezdnię, naszym obowiązkiem jest rozglądanie się na boki – najpierw w lewo, potem w prawo i asekuracyjnie raz jeszcze w lewo… W „dobrym tonie” leży także nie przebieganie przez ulicę oraz nie wkraczanie na pasy na czerwonym świetle.

Niektórzy jednak nic sobie nie robią z przyjętych w społeczeństwie prawideł. Niekiedy w swoim postępowaniu kierują się „racjonalizmem”, próbując być mądrzejszymi od nieskutecznie działającego systemu. Za taki można uznać duże skrzyżowania, na których piesi muszą wcisnąć guzik, aby uruchomić zielone światło. Jeśli się spóźnią nawet o sekundę, prawnie rzecz ujmując, będą zmuszeni czekać dwa cykle świateł w imię dosłownie niczego.

Zazwyczaj pieszymi najgorszego sortu są niczego nieświadome maluszki, które żyjąc we własnym świecie ochoczo pognają za piłką, wbiegając na jezdnię tuż pod koła nadjeżdżającego samochodu. Jednak na brak wyobraźni przestrzennej oraz nie rozumienia trywialnych zasad przyczynowo-skutkowych narzekać nie mogą niektórzy dorośli. Zdaje się, że wyjątkowo trzeba uważać na kobiety w czerwonych spodniach, czarnej kurtce puchowej i z białymi opaskami na włosach:

Można tylko domniemywać dlaczego niektóre osoby wkraczając na przejście dla pieszych na czerwonym świetle, mając świadomość czyhającego niebezpieczeństwa, nie rozglądają się na boki? To skrajna nieodpowiedzialność… W tym konkretnym wypadku okraszona dużą dozą szczęścia.

Szkoda także, że na naszych drogach dla większości użytkowników użyty przez kogoś klakson to tylko oznaka nadpobudliwości, a nie powód do chwilowej refleksji i trzeźwej oceny sytuacji. Taką już sobie wypracowaliśmy kulturę poruszania się po naszych drogach.

Tagi: #Duperele