13.06.2017 11:32

Richard Hammond komentuje swój wypadek

Dużo szczęścia miał popularny prezenter „The Grand Tour” w trakcie wypadku, w którym doszczętnie spłonął prowadzony przez niego samochód.

Richard Hammond komentuje swój wypadek
foto: kadr z wideo

„Tak, to prawda, znów się rozbiłem” - tymi słowami zaczął wystąpienie Richard Hammond w filmiku opublikowanym na DriveTribe ze szwajcarskiego szpitala. Trafił do niego po wydarzeniach do jakich doszło w trakcie kręcenia kolejnego odcinka „The Grand Tour”.

Była gwiazda „Top Gear” została przetransportowana z miejsca wypadku helikopterem. Jej życiu nie grozi niebezpieczeństwo. Jak możemy się dowiedzieć z filmu, Richard czuje się dobrze, jedynie jego lewa noga została skręcona na kilka śrub i unieruchomiona na dłuższy czas.

47-letni prezenter telewizyjny w momencie zdarzenia prowadził Rimac Concept One, super samochód wyposażony w cztery silniki elektryczne generujące moc 1220 koni mechanicznych. To nim, podjeżdżając pod górę wypadł z trasy i dachował. Z wraku samochodu wydostał się o własnych siłach, na chwilę przed spłonięciem auta.

To nie pierwszy poważny wypadek Hammonda. W 2006 roku podczas prowadzenia dragstera napędzanego silnikiem odrzutowym wypadł z płyty lotniska i dachował. W tym zdarzeniu dotkliwie ucierpiał prezenter, który kilka tygodni przebywał w śpiączce.

Po tamtych wydarzeniach Richard obiecał swojej żonie, że będzie ostrożnie prowadził samochody. Trwał w tym postanowieniu, aż do momentu feralnego wypadku w Rimac Concept One. Dlatego nikogo nie powinny dziwić słowa skierowane w filmiku do rodziny, w których przeprasza i obiecuje poprawę.

W rekonwalescencji towarzyszy mu „Kapitan Ślimak”, czyli dobrze znany wszystkim fanom motoryzacji James May. Wierzymy, że w takim towarzystwie czas powrotu na plan zdjęciowy będzie płynął szybciej.

Wolicie Top Gear czy The Grand Tour?

Aleksandra Kopka
Tagi: #James May #Richard Hammond #Rimac Concept One #The Grand Tour #Top Gear