22.08.2016 12:35

Tysiące przejazdów kolejowych zostanie zamkniętych na kłódkę

Od października 2015 roku zamknięto pół tysiąca przejazdów kolejowych – ma to poprawić bezpieczeństwo oraz udrożnić tory. Kierowcy stracą możliwość dojazdu do swoich posesji, wydłużą się także trasy karetek pogotowia.

Tysiące przejazdów kolejowych zostanie zamkniętych na kłódkę
foto: kadr z wideo

Rozporządzenie w tej kwestii wydało Ministerstwo Infrastruktury. Przejazdy kategorii D (oznaczone tylko krzyżem św. Andrzeja) w świetle nowych przepisów muszą mieć właściciela, który będzie je utrzymywał i ponosił za nie odpowiedzialność.

Nie chcą się na to zgodzić gminy, które zasłaniają się brakiem środków budżetowych i są zdania, że PKP chce przerzucić na nie koszty utrzymania infrastruktury. W Polce przejazd kolejowy występuje średnio co 1,5 km torów – jest to wartość zdecydowanie przewyższająca unijną średnią.

Duża część z nich występuje na przykład na niepublicznych drogach gruntowych, używanych przez rolników do dojazdów na uprawiane pola. Jeśli taka droga nie ma właściciela ani nie zostanie uznana za drogę publiczną, przejazd musi być zgodnie z przepisami zamknięty - w praktyce oznacza to zazwyczaj ustawienie szlabanu zamkniętego na kłódkę po przyznaniu przeprawie kategorii F.

Może to stanowić znaczne uniedogodnienie dla mieszkańców mniejszych miejscowości oraz właścicieli terenów – pół, lasów, innych posesji – znajdujących się z daleka od głównych dróg. Dojazd na nie może zostać utrudniony, a nawet całkowicie uniemożliwiony – według danych kolejarzy, zamknięcie czeka tysiące kolejnych przejazdów.

Ma to zwiększyć bezpieczeństwo i przyczynić się do zmniejszenia czasów przejazdu pociągów. Powody uchwalenia przepisów komentuje Adrian Furgalski, wiceprezes zarządu Zespołu Doradców Gospodarczych TOR PLK:

"

W 2015 roku weszło w życie rozporządzenie, które pozwala zamykać przejazdy na drogach niepublicznych, które nie mają właściciela lub użytkownika. Tam, gdzie samorządy nie nadadzą drodze statusu publicznego, przejazdy będą likwidowane lub otrzymają kategorię F, czyli z rogatką otwieraną okazjonalnie. Takie niczyje przyjazdy powodują konieczność zwalniania pociągu, czasami nawet do 20 km/h, więc mamy protesty niezadowolonych pasażerów. Przejazdy zamykane na kłódkę to nie jest polski wymysł, funkcjonują chociażby w Wielkiej Brytanii. "

Jeśli droga ma prywatnego właściciela, powinien on podpisać umowę z PLK, a przejazd zostanie i tak zamknięty - pozostanie opcja otwierania go w nagłych przypadkach.

Nowe przepisy powstały, gdyż na nieoznakowanych przejazdach dochodzi często do wypadków. W 2016 roku zginęło na nich już 31 osób, a 23 zostały ranne.

Czy takie przejazdy powinny być zamykane?

Michał Tomaszkiewicz
Tagi: #News