06.05.2016 13:42

Mercedes S 500 e L [TEST]

Flagowa limuzyna niemieckiego producenta w przedłużonej odmianie została opracowana z myślą nie o pasażerach pierwszego rzędu, tylko drugiego.

Mercedes S 500 e L [TEST]
foto: Antyradio.pl

W końcu najbardziej luksusowe warunki w tym samochodzie oferuje tylny prawy fotel, który pozwala nawet na ustawienie pozycji półleżącej, na co możemy zdecydować się wyłącznie wtedy, gdy nikt nie siedzi przed nami. Niestety nim doczekamy się docelowego usytuowania, musi minąć trochę czasu. O ile to nie problem, bo wszystko odbywa się płynnie, a przy tym mechanizm cicho pracuje, o tyle irytuje fakt, że… trzeba nieustannie przytrzymywać przycisk odpowiadający za tę „transformację” – w innym wypadku przerwiemy proces.

Za to wszelkie niedogodności rekompensują rewelacyjna pozycja, wygodne fotele z masażem w różnych trybach i poziomach intensywności. Z kolei zdaniem producenta funkcja dynamiki jazdy ma zapewniać najwyższy komfort siedzenia i doskonałe podparcie boczne dzięki komorom powietrznym. I to działa! Do tandemu należy doliczyć elektryczne ustawiane fotele z funkcją wentylowania i podgrzewania, a także system multimedialny obsługiwany za pomocą pilota. Wszelkie informacje wyświetlane są na ekranach zamieszczonych za zagłówkami przednich siedzeń.

W zależności od potrzeb, możemy obejrzeć film, posłuchać muzyki lub wyjąć z podłokietnika rozkładany stolik i popracować np. na laptopie. Do dyspozycji pasażerów tylnej kanapy jest także lodówka i ogrzewane oraz chłodzone cup holdery. Imponuje rewelacyjna jakość wykonania, świetne spasowanie, duża przestrzeń i genialne wyciszenie wnętrza.

Obcującym z tym samochodem – przynajmniej w drugim rzędzie siedzeń – nie mamy wątpliwości, że jego wysoka cena jest adekwatna do tego, co oferuje. Robi ogromne wrażenie od ogółu do detali. Cieszą takie smaczki jak elektrycznie wysuwane okrągłe głośniki, które w trakcie trwania tego procesu obracają się.

Uzupełnieniem całości są elektrycznie wysuwane i chowane rolety przeciwsłoneczne w tylnej szybie i drzwiach oraz przyciemniany panoramiczny dwuczęściowy szyberdach z funkcją Magic Sky Control. Powoduje ona przyłożenie napięcia elektrycznego pozwalając na ułożenie się cząsteczek w konstrukcji szklanej w taki sposób, by światło swobodnie przenikało przez szybę. Gdy dopływ prądu zostaje odcięty, szkło ciemnieje. Jakby tego było mało, można także konfigurować oświetlenie wnętrza Ambiente na jeden z siedmiu barw i pięciu stopni jasności. Co więcej oferuje to luksusowe, mobilne biuro na kołach?

Pierwszy rząd siedzeń

Na jakość swojej pracy narzekać nie może także szofer – w końcu decydując się na zakup takiego pojazdu warto zatrudnić odpowiednią osobę do wożenia. W pierwszym rzędzie można cieszyć się podobnymi luksusami. Brakuje jedynie wentylowanych foteli, za to jest funkcja masażu oraz podgrzewania. Ucieszy duży zakres regulacji fotela, który jest przy okazji masywny, wygodny i ma wystarczająco długie siedziska. Można się zatem dogodnie rozsiąść. Jedyny mankament to relatywnie wysoką pozycję za wielofunkcyjną kierownicą, którą możemy ustawiać elektrycznie w obu płaszczyznach.

Po odpaleniu silnika zaskoczyć może fakt, że w ogóle nie słychać jego pracy. A wszystko dlatego, że tradycyjny benzyniak wspomagany jest przez jednostkę elektryczną o mocy 116 KM i 340 Nm, która szczególnie przydatna jest podczas jazdy przy niskich prędkościach oraz powolnym poruszaniu się w korkach. Po mocniejszym wciśnięciu pedału gazu, momentalnie załączy się 3-litrowy, podwójnie doładowany motor legitymujący się mocą 333 KM i 480 Nm maksymalnego momentu obrotowego dostępnego w zakresie 1600-4000 obr./min. Zatem kierowca ma do dyspozycji łącznie 442 KM i 650 Nm, dzięki którym jest w stanie od 0 do 100 km/h rozpędzić się w 5,2 s i potrafi osiągnąć prędkość maksymalną 250 km/h. Według danych fabrycznych, auto ma zużywać średnio 2,8 l/100 km.

Niestety uzyskanie podobnych rezultatów graniczy z cudem, bowiem te wartości zostały uzyskane przez Mercedesa w warunkach laboratoryjnych (w standardach NEDC), które nijak mają się do rzeczywistości. Tak naprawdę przy jeździe autostradowej z prędkością oscylującą wokół 140 km/h musimy się liczyć ze spalaniem rzędu 10 l/100 km. Jeśli pokusimy się o rwaną jazdę na bocznych drogach, wtedy zapotrzebowanie na paliwo wzrośnie do 13,5 l/100 km.

Układ jezdny

Za to uzyskanie zbliżonych do fabrycznych czasów przyspieszeń nie stanowi większego problemu. Auto mimo tylnego napędu ma dobrą trakcję i chętnie rozpędza się do wysokich prędkości. Wyprzedzanie w trasie czy włączanie się do ruchu nie stanowi najmniejszego problemu, mimo pokaźnych gabarytów i sporej masy własnej. 

Klasa S waży 2215 kg, mierzy aż 5246 mm długości, 1899 mm szerokości, 1496 mm wysokości przy ogromnym rozstawie osi 3165 mm. Jednak nie czuć tego. Auto sprawia wrażenie jakby było mniejsze, niż jest w rzeczywistości. Nie prowokuje do szybszej jazdy, samo zawieszenie jest bardziej miękkie niż sztywne, niemniej zbliżając się do granicy przyczepności odczujemy niedużą podsterowność, która jest relatywnie łatwa do zniwelowania. Skrzynia biegów 7G-Tronic sprawnie żongluje biegami choć nie jest nader szybka – w trybie sportowym niestety potrafi szarpnąć – a układ kierowniczy wysyła sporo komunikatów do kierowcy i szybko reaguje na jego polecenia. Od oporu do oporu potrzeba zaledwie 2 obrotów kierownicą.

Najbardziej jednak zadziwiające w tym aucie jest to, że tak naprawdę nie rozprawia się z nierównościami wystarczająco dobrze… Wybieranie poszczególnych niedoskonałości na drodze nie jest w jego wykonaniu najlepsze, a wszystko przez wzgląd na duże 20-calowe felgi. Zawieszenie należy do mało harmonijnych i nie do końca wpisuje się w szlachetny charakter samochodu. Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie fakt, że 605-konne Audi S8 Plus na 21-calowym felgach odznacza się znacznie lepszym komfortem!

Co więcej, przez zastosowanie hybrydy, mamy mniej miejsca w bagażniku – zamiast 510, tylko 395 litrów. Nasuwa się więc pytanie, po co taki tandem, skoro jeśli każda osoba, którą stać na tak drogi samochód, może pozwolić sobie na wydawanie sporych pieniędzy na paliwo… Klasa S 500 e L oferuje jedynie możliwość podróży w kompletnej ciszy. Przynajmniej do pewnych prędkości.

Cena

Ile Mercedes sobie życzy za ten pojazd? Ceny startują z pułapu 513 500 zł. Z kolei za tak wyposażony egzemplarz jak testowy, trzeba wydać kwotę zakrawającą o 800 000 zł.

Tagi: #Mercedes #Testy