24.02.2016 11:28

Subaru WRX STI [TEST]

Dzięki zespołowi w niebiesko-żółtych barwach – Subaru World Rally Team – japońska marka stała się synonimem samochodów rajdowych. Sprawdzamy zatem, ile w najnowszym WRX STI pozostało z rasowej Imprezy.

Subaru WRX STI [TEST]
foto: Antyradio.pl

Nawet na postoju to auto pręży muskuły. Sprawia wrażenie co najmniej półwyczynowego. Pokaźnych rozmiarów wlot na masce, agresywnie zaprojektowane zderzaki, hamulce sygnowane przez Brembo, ogromny spojler, dyfuzor oraz podwójne końcówki układu wydechowego po obu stronach zdradzają, że w tym samochodzie drzemie ponadprzeciętna moc.

W stosunku do modelu poprzedniej generacji, zwiększono sztywność nadwozia o 40%, redukując przechyły boczne pojazdu o 16%. Ponadto WRX STI uzbrojono w 2,5-litrowy, 4-cylindrowy silnik typu bokser z podwójnym systemem aktywnej regulacji rozrządu, który ma zapewniać płaską krzywą momentu obrotowego w jak najszerszym zakresie obrotów.

Jednostka generuje 300 KM oraz 407 Nm maksymalnego momentu obrotowego. Do pary ma 6-biegową przekładnię ręczną, za pośrednictwem której moment obrotowy wysyła na obie osie. Tradycyjnie już Subaru korzysta ze stałego napędu 4x4 z centralnym mechanizmem różnicowy DCCD, dającym kierowcy również możliwość ręcznego dopasowania rozdziału momentu obrotowego pomiędzy przednią i tylną osią. Za cywilizowany element wyposażenia auta można uznać układ SI-DRIVE z trzema trybami jazdy – Intelligent, Sport i Sport Sharp – wpływającymi na charakterystykę silnika.

Zajęcie miejsca za kierownicą nie stanowi jakiegokolwiek wyzwania – otwór drzwiowy jest duży, a siedzenie znajduje się wysoko… Za wysoko. Regulowane ręcznie fotele przyzwoicie trzymają ciało i są przy tym stosunkowo komfortowe, zdając egzamin nawet w dłuższej podróży. Zaskakuje bardzo dobra widoczność praktycznie w każdą ze stron – jedynie do tyłu jest ona nieco ograniczona przez ogromny spojler. Całość dopełniają w miarę niezłe materiały, poprawne spasowanie i dużo miejsca wzdłuż, wszerz i wzwyż. Na dodatek bagażnik ma pojemność 460 litrów.

Tryby jazdy

Sama obsługa instrumentów jest specyficzna i wymaga przyzwyczajenia. Żeby zmienić wskazania wyświetlacza umieszczonego na konsoli środkowej trzeba niestety oderwać wzrok od drogi. Jednak to, co najważniejsze, umieszczono w okolicach drążka skrzyni biegów, czyli pokrętło SI-DRIVE oraz ustawienia centralnego dyferencjału. Wystarczą dwa ruchy ręką i można odmienić charakter auta.

Tryb Intelligent działa jak zastrzyk uspokajający – koi wszelkie szaleńcze zapędy. W rezultacie samochodem można poruszać się z łatwością, płynnie i – według zapewnień producenta – o 10% ekonomiczniej niż w innych ustawieniach. W pośrednim trybie – to stan pomiędzy letargiem a manią – auto oferuje sportowe doznania, które są serwowane jeszcze w miarę cywilizowany sposób.

Tego samego jednak już nie można powiedzieć po zmianie trybu na Sport Sharp – WRX STI przechodzi metamorfozę, staje się żądną obrotów, niecierpiącą zwłoki, precyzyjną maszyną. Na każde najmniejsze muśnięcie gazu reaguje niezwykle żywiołowo. Jest jak zwierzę trzymane ostatkiem sił na smyczy i czyhające tylko na to, żeby się wyrwać w pogoni za ułamkami sekund, które jest gotowe urywać na każdym zakręcie i na każdej prostej.

Prowadzenie

W opanowaniu tego samochodu pomaga układ kierowniczy z hydraulicznym wspomaganiem, który względem Imprezy WRX STI jest o 50% szybszy. Momentalnie przekuwa w czyn wszelkie polecenia kierowcy, jednocześnie wysyłając potężną ilość informacji o położeniu przednich kół. Czyli taką, jakiej nie jest w stanie przekazać żadne elektryczne wspomaganie. Sama kierownica jest mięsista i świetnie leży w dłoniach, a skrzynia biegów ma bardzo krótki skok i wymaga wprawnego operowania. Wszystko działa ze sporym oporem, wymuszając na kierowcy użycie większej siły niż w innych samochodach.

Sam silnik lubi wysokie obroty – moc 300 KM osiągana jest przy 6000 obr./min., a 407 Nm przy 4000 obr./min. W praktyce oznacza to, że do około 3000 obr./min. tak naprawdę niewiele się dzieje, za to powyżej tej wartości jednostka z niezwykłą łatwością wkręca się w kierunku czerwonego pola. Ciało jest mocno wciskane w fotel, a wszystko dookoła rozmywa się w zatrważającym tempie. W końcu sprint od 0 do 100 km/h zajmuje zaledwie 5,2 s, podczas gdy prędkość maksymalna to 255 km/h. A jak WRX STI rozprawia się z zakrętami?

Na suchej nawierzchni i szybszych łukach można odnieść wrażenie, że ma nieskończone pokłady przyczepności, jakby wręcz wgryzał się w asfalt. Nieco gorzej sytuacja wygląda w ciaśniejszych łukach, szczególnie na mokrej nawierzchni – samochód w takich okolicznościach wykazuje się dużą podsterownością, wywołując wręcz grymas na twarzy kierowcy.

Za to niezależnie od okoliczności, Subaru świetnie radzi sobie na wyjściu z zakrętu – ma rewelacyjną trakcję. Napęd sprawdza się także na szutrowych drogach, wystarczy lekko szarpnąć auto w kierunku, w którym chcemy pojechać i można niemalże na prostych kołach pokonać zakręt. WRX STI ponadto wykazuje się wzorową stabilnością – ciężko go sprowokować do nadsterowności.

Zawieszenie zostało zestrojone z myślą nie o komforcie podróżujących, ale o wydajności – to w końcu broń obosieczna. Zastosowanie sztywnych stabilizatorów, sprężyn i przegubów kulowych na krętych serpentynach bardzo dobrze się sprawdza, jednak w miejskich warunkach pozostawia wiele do życzenia. To tylko dowód na to, jak bardzo bezkompromisowy jest ten półwyczynowy samochód, który uwięziono w praktycznym nadwoziu.

W osiągnięciu granic możliwości WRX STI ma pomóc aktywne sterowanie momentem obrotowym, czyli Torque Vectoring. System optymalizuje rozdzielanie momentu napędowego, dzięki któremu w praktyce można łatwiej poruszać się pożądanym torem jazdy. Niewprawnego kierowcę ucieszą także trzy tryby kontroli trakcji i stabilizacji toru jazdy – najszybciej reagujący Normal, trochę uśpiony Traction i wyłączony Off.

Ile kosztuje ten pokaźnych rozmiarów, pięcioosobowy generator dopaminy na kołach? Producent podaje ceny w euro – 46 000 za odmianę Sport i 48 000 za Exclusive. To oznacza, że to ponad 200 000 złotych przy obecnym kursie 4,37 zł za 1 euro. Sama przygoda z tym autem okraszona jest sporym zużyciem paliwa, o którym zostaniemy poinformowani w tej samej broszurze – w cyklu miejskim 14 l/100 km, pozamiejskim 8,4 l/100 km, a mieszanym 10,4 l/100 km. W rzeczywistości należy spodziewać się nieco wyższych wyników – przy eksploatacji zgodnej z przeznaczeniem produktu – około 13 l/100 km na trasie.

Podsumowując, WRX STI jest takim samochodem, który nawet poczciwą babcie jest w stanie zdemoralizować!

Tagi: #Subaru #Testy