07.06.2017 15:32

7. sezon „Gry o tron” pobił rekord ilości podpalonych ludzi na planie zdjęciowym

Adaptacja sagi „Pieśń lodu i ognia” George’a R.R. Martina to jeden z najostrzejszych seriali w historii stacji HBO. Teraz twórcy „Gry o tron” mogą pochwalić się nietypowym wyczynem.  

7. sezon „Gry o tron” pobił rekord ilości podpalonych ludzi na planie zdjęciowym
Foto: kadr z filmu

„Gra o tron” słynie z wielu rzeczy, ale warto nadmienić, że rekordy potrafi bić dość spektakularnie. Przykładem tego jest chociażby największa ilość nagród Emmy albo symultaniczna emisja pierwszego odcinka 5 sezonu w aż 173 krajach! Jednak mający swoją premierę 16 lipca 2017 roku (w Polsce zawita dzień później) 7. sezon popularnej produkcji HBO może pochwalić się nowym osiągnięciem o zgoła odmiennej naturze: największą ilością podpalonych ludzi na planie filmowym.

Showrunner serialu David Benioff wyjawił tę wesołą nowinę w niedawnym wywiadzie:

"

W jednej scenie bitwy podpaliliśmy jednocześnie największą liczbę kaskaderów w historii. Nasz koordynator od popisów kaskaderskich bardzo chciał trafić do Księgi rekordów Guinessa. "

Wspomniany koordynator to Rowley Irlam, mający na koncie udział przy filmach Marvela, Jamesa Bonda oraz, co ciekawe, Harry’ego Pottera. Wyjaśnił, jak wielką skalę miało to ogniste przedsięwzięcie:

"

W jednej sekwencji mamy 73 podpalenia, co samo w sobie jest rekordem. Żaden film lub serial nie dokonał czegoś takiego. Mieliśmy już wcześniej akcję, gdzie podpaliliśmy 20 ludzi jednocześnie, co także jest rekordem. „Szeregowiec Ryan” miał zaledwie 13, a „Waleczne serce” 18. "

Problemem jest niestety to, że Guiness nie śledzi listy podpalonych ludzi w filmach i serialach telewizyjnych, zatem rekord pozostanie nieoficjalny. Trzeba koniecznie dodać, że podpalenie chociaż jednego kaskadera nawet z dzisiejszym wyposażeniem jest bardzo ryzykownym krokiem. Aktorzy w trakcie muszą wstrzymywać oddech aż ujęcie nie zostanie przerwane. Cały proces trwa przeważnie 30 sekund. Nie wydaje się to wiele, ale gdy przyjmiemy, że ktoś jest w ogniu, nic nie widzi, ma na sobie ciężki kostium ochronny i jednocześnie musi udawać, że cierpi, to pół minuty wydaje się dość długim czasem.

Jednak rzekomo najniebezpieczniejszy moment pojawia się po zgaszeniu ognia, bowiem istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że dojdzie do ponownego zapalenia na wskutek próby zaczerpnięcia oddechu. Z tego powodu kaskaderzy starają się nie poruszać zbytnio przez chwilę po zakończeniu ujęcia ze względu na łatwopalność. W 7. sezonie „Gry o tron” smoki Daenerys osiągną olbrzymie rozmiary, co zapewne było powodem tak wielkiej ilości płonących ludzi. Pozostaje nam jedynie czekać, aby przekonać się jak rekordowa sekwencja prezentuje się na małym ekranie.

Kamil Dachnij
Tagi: #Gra o tron