27.06.2017 13:12

Co łączy film „Transformers” z „Piątkiem trzynastego”?

Łączone uniwersum to dziś największy szał w Hollywood, ale są też niezwykłe przypadki powiązań między zgoła odmiennymi gatunkowo franczyzami. 

Co łączy film „Transformers” z „Piątkiem trzynastego”?
foto: kadr z filmu

Michael Bay i Paramount Pictures nie mogą być zbytnio zadowoleni z wyników filmu „Tranformers: Ostatni Rycerz”. 5. odsłona z wielkimi robotami zarobiła przez weekend w USA zaledwie 44 miliony dolarów. Tak słabo jeszcze nie było w franczyzie, która od czasu swojego startu z każdą kolejną częścią osiągała ogromne sukcesy. I to właśnie z pierwszym filmem z 2007 roku wiąże się wyjątkowa ciekawostka. Wystąpił w nim niejaki Travis Van Winkle. Zagrał Trenta DeMarco, którego najłatwiej podsumować jako stereotypowego macho z amerykańskiego liceum, co grywa w drużynie footballowej. Na samym początku filmu jest przez chwilę chłopakiem Mikaeli Banes (Megan Fox), ale po zerwaniu znika z ekranu. I tu jego historia niby się kończy. Ale dwa lata później pojawia się jej rozwinięcie.

W remake’u „Piątku trzynastego” z 2009 roku, którego producentem był Michael Bay, Travis Van Winkle zagrał jednego z najgorszych bohaterów tej znanej horrorowej franczyzy – snobistycznego, bogatego typa, który zdradza swoją dziewczynę z jej najlepszą przyjaciółką. Nie dość, że gość jeździł właściwie tą samą bryką, co w „Transformersach”, to zwał się… Trent DeMarco! To sytuacja rzadko spotykana i niezwykle komiczna, aby aktor wcielił się w tą samą postać w dwóch totalnie niepowiązanych ze sobą seriach filmowych. I w obu przypadkach był to prawdziwy dureń, który po utracie Megan Fox skończył jako ofiara Jasona Voorheesa.

Czyżby Autoboty i Decepticony istniały w tym samym uniwersum, co praktycznie niezniszczalny psychopata? Biorąc pod uwagę, że Bay ma w planach jeszcze 14 filmów z ogromnymi mechami, to może znajdzie się w którymś z nich miejsce dla ikony horroru?

Kamil Dachnij
Tagi: #Duperele #Piątek trzynastego #Transformers