08.11.2017 13:07

Czy „Stranger Things” i „To” dzieją się w tym samym świecie? Fani znaleźli zaskakujące powiązania

„Stranger Things” i „To” łączy nie tylko sukces komercyjny i fakt, że w obsadzie występują młodzi aktorzy. Fani obu produkcji postawili śmiałą hipotezę, według której serial i film są ze sobą ściśle powiązane. 

Czy „Stranger Things” i „To” dzieją się w tym samym świecie? Fani znaleźli zaskakujące powiązania
foto: kadr z serialu Stranger Things, materiały promocyjne

„Stranger Things” stał się flagowym serialem Netfliksa. Premierze drugiego sezonu towarzyszyło sporo emocji i z miejsca stał się wielkim hitem platformy. Kinowy debiut filmu „To” opartego na jednym z najsłynniejszych horrorów Stephena Kinga, okazał się również sukcesem. Obie produkcje na pierwszy rzut oka są bardzo podobne. W obu historiach poznajemy grupkę nastolatków, którzy łączą siły, by rozwikłać tajemnicę, nękającą małe amerykańskie miasteczko. W obu występują nadprzyrodzone siły oraz występują naprawdę utalentowane dzieciaki. No i mały bonus. Finn Wolfhard w „Stranger Things” zagrał Mike'a,w „To” wcielił się w Richiego. Czy film i serial dzieją się w jednym świecie? Oczywiście, że nie. Ale o wiele fajniejsza odpowiedź brzmi: tak!

Na Twitterze istnieje profil o nazwie Stranger Facts. Wśród dziwnych faktów wyłowionych przez jego administratorów pojawia się naprawdę ciekawe spostrzeżenie. W 2  sezonie poznajemy graną przez Seana Astina postać Boba. Mężczyzna wyjawia Willowi, że jako dziecko śmiertelnie wystraszył się klauna, którego spotkał na swojej drodze. Przez wiele lat koszmarny pajac nawiedzał go w snach. Co ciekawe rodzice Boba pochodzą z Maine, gdzie położone jest miasteczko Derry z książki Kinga. Poza tym Bob był dzieckiem w latach 50., czyli w czasach, kiedy Klub Frajerów po raz pierwszy zmierzył się z Pennywisem. Czy wspomniałem, że książkowy klaun przedstawia się jako BOB Gray?

To nie jedyne tajemnicze powiązanie znalezione przez Stranger Facts. Okazuje się, że obie postacie grane przez Finna Wolfharda mówią dokładnie to samo zdanie. Co prawda nie jest to jakiś nadzwyczaj rozbudowany monolog, ale jednak!

No dobra, zamiast snuć teorie spiskowe, lepiej ochłonąć i spojrzeć na całą sprawę racjonalnie. Bo przecież twórcy serialu mogli po prostu zainspirować się książką Kinga, która jest klasyką horroru amerykańskiego. I rzeczywiście bracia Duffer w rozmowie z Vulture zdradzili, że historia Boba nawiązuje do powieści „To”. 

"

Cóż, oboje mamy problem z klaunami. Ja [Matt Duffer] miałem przez całe życie. Nabawiłem się tej fobii, kiedy byłem naprawdę mały. Na przyjęciu były klauny i to był dla mnie naprawdę duży problem. Potem w 1990 roku oglądaliśmy telewizyjną miniserię „To” z Timem Currym w roli Pennywise'a i naprawdę mnie przeraził. Wystraszył mnie nie na żarty.

To był jeden z pierwszych prawdziwych horrorów, które widziałem i nie doświadczyłem wcześniej twórczości Stephena Kinga. To było moje pierwsze doświadczenie ze Stephenem Kingiem i punkt zwrotny w moim życiu. Przynajmniej ze dwa tygodnie nie mogłem spać po nocach. Więc tak, myślę [że historia Boba], tak naprawdę była o mnie, opisującym swoje przerażenie. Nie przeżyłem takiego spotkania. Po prostu miałem podobne koszmary. "

Odniesienie nie jest więc Easter eggiem, ale traumą, którą film na podstawie prozy Kinga zafundował jednemu z reżyserów. Zresztą filmowcy jakiś czas temu wyznali, że chcieli zekranizować historię o morderczym klaunie. Niestety, „Stranger Things” i „To” nie są tak naprawdę ze sobą powiązane. No może poza rolami Finna Wolfharda...

Sergiusz Kurczuk
Tagi: #Duperele #Netflix #Stranger Things #To