12.06.2017 12:35

George Romero i Clive Barker mogli być reżyserami „Mumii” z 1999

Zupełnie inny los mógł spotkać reboot „Mumii” z przełomu wieków. Za kamerą stanął Stephen Sommers, ale byli też inni kandydaci.

George Romero i Clive Barker mogli być reżyserami „Mumii” z 1999
foto: kadr z filmu

Studio Universal postawiło na wysokobudżetowy obraz wypełniony akcją, ale początkowo zakładano wydanie mniejszej kwoty na realizację dzieła i postawienie na klimat grozy. Z projektem wiązano nazwiska Clive'a Barkera, Joego Dante i George'a A. Romero. Pierwszy z wymienionych to oczywiście twórca „Hellraisera”, zaś ostatni to reżyser m.in. „Nocy żywych trupów”.

Według słów Jamesa Jacksa, producenta filmu, początkowo studio chciało przeznaczyć na „Mumię” 10 milionów dolarów, nie zaś 80 milionów, jak to ostatecznie uczyniło. Pierwszy wybór reżysera padł na Barkera. Miał on wizję na film, który byłby straszny, brutalny i nie zabrakłoby w nim scen seksu. Historia miała się kręcić wokół właściciela muzeum sztuki współczesnej, który okazuje się być okultystą próbującym wskrzeszać mumie. Barker wyznał, że Universal odrzuciło jego pomysł twierdząc, że jest zbyt „perwersyjny”. Co jeszcze powiedział reżyser?

"

Patrząc wstecz, nasza wersja „Mumii” była dokładnie tym, czego Universal nie chciał. Mieliśmy jeden szczególny narracyjny haczyk, z którego byliśmy bardzo dumni. W pierwszej scenie rodzi się dziwny chłopiec, a towarzyszy temu potężny wiatr i dzikie burze, które sugerują, że jest w tym coś nienaturalnego. Opowieść przeskakuje później o 20 lat, a my dowiadujemy się, że święte egipskie artefakty są przywożone do Ameryki na wystawę. Niezwykle piękna kobieta zostaje wplatana w akcję. To uwodzicielka i morderczyni o tajemniczym pochodzeniu. O chłopcu, teraz przypuszczalnie już dorosłym człowieku, nic nie wiadomo. Tymczasem nasza antyheroina uwodzi męskiego bohatera, tylko po to, aby w trzecim akcie okazało się, że chłopiec, poprzez operacje i hormony, stał się kobietą. "

Mistrz zombie movies, George Romero, ukończył scenariusz w 1994 roku. Mieliśmy poznać archeolog Helen Grover, która w Abydos odkrywa grobowiec Imhotepa. Akcja przenosi się do amerykańskiego miasta w nowożytnych czasach. Imhotep budzi się w wyniku nieumyślnego wystawienia jego zwłok na działanie promieni rezonansu magnetycznego w laboratorium kryminalistycznym. Imhotep zdobywa swój młodzieńczy wygląd i uznaje potrzebę dostosowania się do współczesnego społeczeństwa, które różni się od tego sprzed trzech tysięcy lat, z którego pochodzi. Helen wchodzi w relację z Imhotepem, jednocześnie doświadczając wspomnień z poprzedniego życia w dziewiętnastej dynastii Egiptu jako kapłanka Isis.

Universal uznał, że ta wizja jest zbyt mroczna, aby wyłożyć na nią pieniądze.

Z kolei Joe Dante, reżyser „Gremliny rozrabiają”, chciał obsadzić w głównej roli Daniela Day Lewisa. Scenarzystą projektu był Alan Ormsby, a później John Sayles. Niedoszły reżyser opisywał pomysł na film jako „współczesny, satyryczny i romantyczny”, dodając, że „to bardziej jak obraz z Karloffem, gdzie tytułowa postać jest na początku mumią, ale zyskuje swoje alter ego”.

Tymczasem od 9 czerwca 2017 roku w kinach wyświetlana jest „Mumia” Alexa Kurtzmana z rolą Toma Cruise'a. W weekend otwarcia film zarobił 121 milionów dolarów, co nie jest szczególnie spektakularnym wynikiem.

Kto powinien był wyreżyserować „Mumię” z 1999 roku?

Robert Skowronski
Tagi: #Duperele #Mumia