06.07.2017 13:30

Han Solo mógł być czarny

Niewiele brakowało, a jedna z najbardziej ikonicznych postaci wyglądałaby zupełnie inaczej. 

Han Solo mógł być czarny
foto: Photoshot/REPORTER + kadr z filmu

Franczyza „Gwiezdnych wojen” za sprawą „Przebudzenia mocy” z 2015 roku oraz rok późniejszego „Łotra 1” zmieniła swoje podejście do kwestii obsady i postawiła na dużo większą różnorodność. Jednak nie zawsze było tak dobrze. Księżniczka Leia to jedno, ale czy ktoś jest w stanie wymienić szybko z pamięci drugą kobiecą postać z pierwszej trylogii George’a Lucasa? Nie będzie to możliwe, bowiem poza postacią graną przez Carrie Fisher, inne bohaterki w oryginalnych filmach otrzymały 63 sekundy czasu ekranowego. Oczywiście da się to zrozumieć, bowiem mieliśmy do czynienia z opowieściami kierowanymi przede wszystkim do męskiej publiczności.

Okazuje się, że próby urozmaicenia obsady były podejmowane, bowiem pierwszym typem George’a Lucasa na zagranie Hana Solo był czarny aktor Glynn Turman. W wywiadzie udzielonym Creative Loafing, aktor wyznał, że dopiero wiele lat później dowiedział się, jak blisko był otrzymania roli ikonicznego pilota Sokoła Millenium:

"

Przeczytałem o tym w książce George’a Lucasa. Ponoć byłem jego typem, ale ostatecznie zrezygnował ze mnie, bo obawiał się kontrowersji, jakie może wzbudzić romans księżniczki Lei z czarnym Hanem Solo. Takie były wtedy czasy i zapewne nie chciał ryzykować. "

Nie da się dziś wyobrazić sobie kogoś innego niż Harrisona Forda w roli najzabawniejszej postaci z całej franczyzy „Gwiezdnych wojen”. Nawet jeśli Lucas zdecydowałby się na zaangażowanie Turmana, to nie byłby rzecz jasna pierwszym reżyserem, który pokazał międzyrasowy pocałunek. Już w 1968 roku dokonano tego w serialu „Star Trek”. Turman ostatecznie tak źle nie skończył, bo zagrał później w kultowym filmie „Gremliny rozrabiają” oraz wybitnym serialu HBO „Prawo ulicy”.

Nie wiemy jeszcze za to, kogo będzie całował młody Han Solo w spin-offie Rona Howarda, który zawita w kinach 25 maja 2018 roku. Produkcja ostatnimi czasy przechodzi ciężkie czasy z powodu zwolnienia pierwszych reżyserów filmu oraz rzekomo bardzo złej grze Aldena Ehrenreicha, który potrzebował pomocy nauczyciela aktorstwa. Pierwsze sygnały nie wyglądają dobrze, ale być może produkcja Lucasfilm i Disneya wyjdzie kiedyś na prostą.

Tagi: #Duperele #Gwiezdne wojny