05.05.2017 11:50

„Kung Fu Panda” miała mu przynieść 12 milionów. W zamian dostał 2 lata więzienia

Do próby spektakularnego wymuszenia pieniędzy dopuścił się niejaki Jamye Gordon. Ogłaszając się twórcą postaci „Kung Fu Pandy”, żądał od studia DreamWorks ogromnej kwoty zadośćuczynienia. Jednak nie poszło po jego myśli. 

„Kung Fu Panda” miała mu przynieść 12 milionów. W zamian dostał 2 lata więzienia
Foto: Kadr z video

Pogoń za pieniędzmi w Stanach Zjednoczonych to od lat temat godny najlepszych nagłówków. Co rusz ktoś próbuje dopuścić się oszustwa, byleby tylko uszczknąć coś dla siebie. Apetyt Jayme’go Gordona był jednak znacznie większy. W 2008 roku, na wiele miesięcy przed premierą filmu „Kung Fu Panda”, nasz bohater zobaczył jego zwiastun. Jakoś w tym okresie stworzył rysunki oraz historię do filmu o pandach, który zatytułował „Panda Power”.

W swojej pierwotnej wersji, postaci Gordona tylko w małym stopniu przypominały te z animacji DreamWorks. Jednak po obejrzeniu trailera, postanowił zmienić rysunki i fabułę, tytułując swój film „Kung Fu Panda Power”.

W lutym 2011 roku, Gordon złożył pozew przeciwko studiu o naruszenie praw autorskich, a później wraz ze swoim adwokatem przygotował ugodę, która opiewała na 12 milionów dolarów. DreamWorks odrzuciło jego ofertę i spór kontynuowano przez następne dwa lata.

W trakcie śledztwa, które kosztowało studio 3 miliony, wyszło na jaw kilka fascynujących faktów. Okazało się, że Gordon usuwał istotne dane z komputera, które miały stanowić dowód odnośnie prawdziwych wydarzeń. Oskarżyciel notorycznie kłamał pod przysięgą i, co więcej, sfabrykował swoje szkice i zmienił datę ich powstania za pomocą specjalnego oprogramowania. Żeby było mało, to okazało się także, że jego rysunki pand zostały zaczerpnięte z Disney’owskiej kolorowanki do „Króla lwa”. Zobaczcie zdjęcie:

panda

„Mistrzowski” plan Gordona został zdemaskowany i w nagrodę za swoją próbę oszustwa pokryje koszty sądowe poniesione przez DreamWorks oraz posiedzi za kratkami 2 lata. Amerykański sen jak najbardziej spełniony. 

Kamil Dachnij
Tagi: #Duperele