06.09.2017 14:41

Najdziwniejsze wpadki statystów w znanych filmach

Wpadki mogą się zdarzyć nie tylko wielkim gwiazdom. Czasami wtopę zaliczają również statyści, którzy momentalnie wybijają się na pierwszy plan. Zebraliśmy dla Was najgorszych aktorów dalszego planu na świecie.

Najdziwniejsze wpadki statystów w znanych filmach
foto: kadry z filmów

Diabeł tkwi w szczegółach, mówi stare przysłowie. Wiedzą o tym doskonale twórcy filmowi. Żeby powołany do życia świat prezentowany na kinowym ekranie był przekonujący, w wielu produkcjach zatrudnia się statystów, czyli aktorów najdalszego planu, którzy służą za tło. Zazwyczaj pojawiają się na ułamek sekundy, czasem powiedzą jedno lub dwa słowa, ale ich rola na planie filmowym jest klarowna. Tak przynajmniej powinno być. Czasem zdarza się jednak, że statysta, widzący włączoną kamerę traci panowanie nad sobą i postanawia zaprezentować się, jego zdaniem, od jak najlepszej strony z aktorskiego punktu widzenia. Wybija się z tła, zostając mistrzem drugiego planu. Zazwyczaj wpadki statystów są w ogóle niezauważane podczas seansu. Jednak istnieją na świecie ludzie, którzy wyłapują tego typu sytuacje. 

Postanowiliśmy zebrać do kupy najlepsze, najdziwniejsze i najśmieszniejsze wpadki statystów w znanych zagranicznych produkcjach. Okazuje się, że nawet w wielkich hitach pojawiają się błędy, których nie widać na pierwszy rzut oka. W większości przypadków statyści nie rujnują danej sceny, ale zdarza się, że widz, zamiast śledzić głównych bohaterów, woli obserwować dziwne zachowanie epizodycznej postaci.

Najdziwniejsze wpadki statystów

W filmie „Trener z 2005 roku Samuel L. Jackson wciela się w tytułową postać. To historia Kena Cartera, który prowadzi szkolną drużynę koszykówki. W jednej ze scen Carter wywiesza ogłoszenie, że mecz został odwołany. Uczniowie nie przyjmują tej wiadomości z entuzjazmem. Ale jednego z nich ta informacja wręcz dobiła! Nie dość, że grozi swojemu nauczycielowi pięścią, to słychać jeszcze przeraźliwe: „Noooo!”. Powinien tylko klęczeć w deszczu i kierować swój krzyk w kierunku nieba. 

James Bond również nie ustrzegł się absurdalnej wpadki. W „007 Quantum of Solace” z 2008 roku widzimy mężczyznę, który zamiata chodnik w porcie. Wszystko byłoby w porządku, gdyby statysta... dotykał miotłą ziemi. Zamiast tego energicznie macha szczotką w powietrzu. Rozumiemy, że czasem każdemu zdarza się udawać, że coś robi w pracy, ale to już jest przesada!

To nie jedyna wtopa z planu filmu o Bondzie. Tym razem statystą jest jednak zwierzę. W filmie „Żyje się tylko dwa razy” z 1967 roku pojawiła się postać złego Blofelda. Jego cechą charakterystyczną (oprócz gustownego wdzianka, łysiny i blizny) był biały puchaty kot, którego złoczyńca z rozkoszą głaskał. Okazuje się, że zwierzakowi wcale te pieszczoty nie sprawiały przyjemności. W jednej ze scen widać wyraźnie, jak kot próbuje się wyrwać z uścisku Donalda Pleasence'a. Aktor jako profesjonalista kontynuował scenę, chociaż pewnie nie obyło się bez zadrapań.

Zwierzęta to jedne z najtrudniejszych aktorów do okiełznania. Przekonał się o tym na własnej skórze jeden ze statystów w filmie „Ostatni samuraj”. Koń postanowił ni stąd, ni zowąd kopnąć go w krocze. Miejmy nadzieję, że samurajska zbroja nie była atrapą

Ze zwierzakiem innego gatunku wiąże się też kolejna wpadka, która znalazła się w „Panu Niani”. Odtwórca tytułowej roli Hulk Hogan, jak na prawdziwego twardziela przystało, przemierza na motocyklu ulice amerykańskiego miasta. Wszystko fajnie, tylko że w pewnym momencie możemy zobaczyć faceta, który kompletnie bez powodu... wrzuca psa do oceanu. WTF?!

Szturmowcy może nie są najskuteczniejszą armią świata „Gwiezdnych wojen”, ale w większości mieszkańców galaktyki budzą jednak strach. Niepotrzebnie! Jak się okazuje, bieganie w pełnej zbroi do najłatwiejszych zadań nie należy. Przekonał się o tym jeden z popleczników Dartha Vadera, którego wzrost nie był kompatybilny z pokładem imperialnego statku

Sergiusz Kurczuk