29.01.2016 15:52

Odrzucony soundtrack z „Egzorcysty”, przy którym widzowie wymiotowali

Wszyscy kojarzymy „Egzorcystę” przede wszystkim z „Tubular Bells” Mike'a Oldfielda. Początkowo jednak horror miała zilustrować zupełnie inna muzyka.

Odrzucony soundtrack z „Egzorcysty”, przy którym widzowie wymiotowali
foto: kadr z wideo

Film Williama Friedkina z 1973 roku był prawdziwym przełomem dla kina grozy. Nurt ten kojarzono dotąd głównie z kiczem i tandetą, tymczasem „Egzorcysta” doczekał się aż 10 nominacji do Oscara, w tym dla Najlepszego filmu. Ostatecznie zdobył tylko 2 statuetki (za Najlepszy scenariusz oryginalny i Najlepszy montaż dźwięku), lecz do dziś jest jednym z największych kasowych przebojów w historii kina.

Przy okazji wywindował na listy przebojów słynną kompozycję „Tubular Bells” początkującego wówczas Mike'a Oldfielda. Ogromny sukces albumu pozwolił rozkręcić się na dobre wytwórni Virgin Records, dla której było to pierwsze wydawnictwo. Okazuje się jednak, że utwór Oldfielda wcale nie był od razu przewidywany jako motyw przewodni „Egzorcysty”.

Oryginalnie muzykę do filmu miał skomponować argentyński kompozytor Lalo Schifrin, który dał się poznać szerokiej publiczności swoimi utworami z „Brudnego Harry'ego” oraz motywem przewodnim serialu „Mission: Impossible”. Zanim jego wyjątkowo mroczne i niepokojące dźwięki zostały odrzucone przez wytwórnię, trafiły do wstępnego zwiastuna obrazu. Zobaczycie go poniżej:

Wieść gminna niesie, że w reakcji na powyższą zajawkę część publiki poczuła się niedobrze, a nawet wymiotowała w toalecie. Biorąc pod uwagę migające sceny użyte w zwiastunie, nie musiało to być spowodowane muzyką Schifrina, lecz mogło być po prostu reakcją na męczący obraz. Mimo to kompozytor nie wspomina tego zlecenia najlepiej.

"

Zwiastun był doskonały, ale połączenie przerażających scen i mojej muzyki odstraszyło publiczność. Studio Warner Bros. kazało więc Friedkienowi, żeby mnie poprosił o lżejszy, mniej dramatyczny soundtrack. I mogłem to zrobić bez problemu, ale reżyser wcale mi tej informacji nie przekazał. Jestem pewien, że zrobił to z premedytacją. W przeszłości mieliśmy pewien incydent i chyba pragnął zemsty. "

Lalo Schifrin przez lata milczał w tej sprawie na polecenie swojego prawnika, ale ostatnio doszedł do wniosku, że to idealny moment na ujawnienie prawdy. Reżyser był podobno na tyle niezadowolony z soundtracku - mimo że sam wcześniej żądał czegoś, co wcale nie będzie brzmiało jak muzyka - że dosłownie wyrzucił go przez okno.

Dłuższy fragment problematycznej ścieżki dźwiękowej usłyszycie poniżej:

Przypadek Hellraisera

To nie pierwszy raz w historii kina grozy, gdy odstający od hollywoodzkich standardów soundtrack został odrzucony przez wytwórnię filmową. W 1987 roku jeden z najsłynniejszych amerykańskich pisarzy grozy, Clive Barker, zrealizował ekranizację własnego opowiadania w postaci krwawego horroru „Hellraiser” (w Polsce znany też pod tytułem „Wysłannik piekieł”).

Reżyser w pierwszej kolejności zgłosił się do awangardowego duetu Coil z prośbą o przygotowanie niepokojącej muzyki. Dźwięki, które otrzymał w odpowiedzi, okazały się podobno zbyt straszne nawet dla niego samego - choć w rzeczywistości zapewne ostateczne słowo należało do wytwórni. Lata później muzycy wyznali, że Barker poszedł przy produkcji swojego filmu na wiele kompromisów, ostatecznie znacznie odbiegając od swojej pierwotnej wizji.

Odrzucona ścieżka dźwiękowa została później wydana w postaci albumu „The Unreleased Themes for Hellraiser”. Poniżej znajdziecie wycofany motyw przewodni z „Hellraisera”:

Jak Wam się podoba odrzucony soundtrack Lalo Schifrina?

Jakub Gańko
Tagi: #Duperele #Egzorcysta