05.01.2017 13:36

„Pogromcy duchów” i „Legion samobójców” to ten sam film?

Wydawać by się mogło, że to dwa zupełnie odmienne światy nie mające ze sobą nic wspólnego. Czy aby na pewno?

„Pogromcy duchów” i „Legion samobójców” to ten sam film?
foto: kadr z wideo

Powodów, aby twierdzić, że to jeden i ten sam film jest aż kilkadziesiąt. No bo spójrzmy. W obu przypadkach mamy do czynienia z panią doktor, którą jej znajomi uważają za wariatkę. W końcu naprawdę staje się stuknięta, traci posadę, a jej życie zmierza prostą drogą na samo dno. Zostaje aresztowana, a jej nowymi przyjaciółmi zostają inne ludzie z marginesu społecznego.

W pewnym momencie pojawiają się też czarne rządowe samochody, a przedstawiciele władzy organizują tajne posiedzenie, na którym postanawiają wykorzystać wspomnianych kryminalistów. Od tego momentu zaczynają się dziać dziwne paranormalne rzeczy, a pokazany na ekranie demon zaczyna być we władaniu całego miasta. Pojawia się m.in. na stacji metra i pozwala, aby przejechał przez niego pociąg.

No więc miasto zostaje atakowane przez potwory, a wojsko próbuje je zwalczyć przy pomocy konwencjonalnej broni. Mundurowi zostają opętani, a główni bohaterowie tracą swój wóz i muszą iść przez to piekło na piechotę. Pojawia się też scena w barze, dziura w ziemi u finału, spotkanie z głównym wrogiem, który jest gigantycznych rozmiarów a nawet wykorzystanie broni masowego rażenia.

Czy ktoś tu od kogoś zżynał? Czy też może Hollywood zaczęło zjadać swój własny ogon i wiele filmów korzysta z tych samych schematów?

„Legion samobójców” 5 grudnia 2016 roku trafił już na DVD i Blu-ray. Ma również powstać spin-off „Legionu samobójców”. Będzie on zatytułowany „Gotham City Sirens”, a za kamerą stanie twórca „Legionu samobójców”, czyli David Ayer. Ponownie ma to być dzieło stawiające na pierwszym planie czarne charaktery. Tym razem będą to przedstawicielki płci pięknej z Harley Quinn, Kobietą Kot i Trującym Bluszczem na czele. 

Robert Skowronski
Tagi: #Duperele #Pogromcy duchów #Suicide Squad