10.07.2017 14:41

Zielony Goblin w „Spider-Manie” z 2002 roku miał być bardziej przerażający

W pierwszym Hollywoodzkim filmie o przygodach Człowieka Pająka antagonistą był Zielony Goblin. Pierwotnie miał się prezentować zupełnie inaczej. 

Zielony Goblin w „Spider-Manie” z 2002 roku miał być bardziej przerażający
foto: kadr z filmu

Obecnie Spider-Man zalicza triumf za sprawą nowego reboota z Tomem Hollandem w roli głównej, ale w sieci pojawiła się ciekawostka związana z filmem, który pod wieloma względami rozpoczynał komiksowe szaleństwo w fabryce snów. Gdy w 2001 roku Sam Raimi zajmował się swoją pierwszą produkcją ze Spider-Manem, miał zgoła odmienny pomysł na wygląd Zielonego Goblina. Pod uwagę brana była prototypowa, animatroniczna maska, która przybliżyłaby złoczyńcę zagranego przez Willema Dafoe do komiksowego pierwowzoru. Mrocznie wyglądająca maska stworzona przez ludzi z Amalgamated Dynamics zakrywała całą twarz i pozwalała na precyzyjne odzwierciedlanie różnych emocji – od smutku po wściekłość.

Z racji, że Raimi to specjalista od horrorów i efektów praktycznych, aż dziw bierze, że nie zdecydował się na powyższą wersję. Ostatecznie postawiono na mniej złowieszczy wygląd w postaci kasku. Nie umniejszało to w żaden sposób roli Dafoe, którą można zdecydowanie uznać za jedną z najlepszych, jakie widzieliśmy we wszystkich filmach związanych ze Spider-Manem.

Obraz z 2002 roku, w której główną rolę zagrał Tobey Maguire okazał się ogromnym sukcesem, zgarniając 821 milionów dolarów przy budżecie wynoszącym 139 mln. Warto dodać, że nie były to jeszcze czasy, gdy filmy tak często przełamywały barierę miliarda dolarów z zysków. Przede wszystkim ceny biletów były znacznie niższe, zatem osiągnąć taki wynik było wielka sztuką. Raimi nakręcił jeszcze dwie kontynuacje, z czego drugą uznaje się za najlepszy film z Człowiekiem Pająkiem do tej pory, zaś trzecią za być może najgorszą. 

Kamil Dachnij
Tagi: #Spider-Man