20.10.2017 11:13

9. część „Gwiezdnych Wojen” ma zabrać widzów w miejsca, w których jeszcze nie byli

Reżyser „Przebudzenia mocy” powraca i zapowiada, że „Star Wars: Episode IX” dostarczy fanom sagi zupełnie nowych doświadczeń.

9. część „Gwiezdnych Wojen” ma zabrać widzów w miejsca, w których jeszcze nie byli
foto: kadr z wideo

J.J. Abrams jest sprawcą udanego powrotu sagi „Star Wars” w 2015 roku. Ciepło przyjęte „Przebudzenie mocy” zapoczątkowało nową trylogię w ramach głównej sagi, którą kontynuuje wyczekiwany epizod 8. – „Ostatni Jedi”. Abrams ma powrócić jako reżyser dziewiątej, niezatytułowanej jeszcze części serii, która trylogię tę będzie zamykać.

Fani franczyzy spod znaku świetlnych mieczy mają mieszane uczucia, co do jego powrotu. Z jednej strony „Przebudzenie mocy” zebrało dobre recenzje fanów i krytyków, ale z drugiej było bardzo podobne do „Nowej nadziei”. Niektórzy twierdzą nawet, że zbyt podobne. W powrocie tego dobrego, lecz zachowawczego reżysera, fani widzą więc pewność, że powstanie poprawny film, jak i zagrożenie, że nie zobaczą w nim nic nowego. „Poprawny” film „bezpiecznego” reżysera nie brzmi jednak zbyt ekscytująco. To trochę za mało, jak na franczyzę tak gigantycznych rozmiarów jak „Gwiezdne wojny”.

abrams 2

Abrams zdaje się wiedzieć o obawach fanów, dlatego odniósł się do nich w radiowym show BBC:

"

To na pewno coś, czego jestem świadom, pracując teraz nad Epizodem IX – wracając do tego świata po zrobieniu Epizodu VII. Myślę, że musimy do tego podejść z taką samą ekscytacją, jaką mieliśmy, gdy byliśmy dziećmi, kochającymi to, czym te filmy były. A jednocześnie musimy przenieść je w miejsca, w których jeszcze nie były. To jest w pewnym sensie nasza odpowiedzialność. (…) „Gwiezdne wojny” są jak ze snu. Nie możemy jednak po prostu przy tym zostać i rozkoszować się tym, co jest; musimy popchnąć to w inną stronę. "

Liczymy, że wyzwanie, jakim jest reżyserowanie finału trzeciej już trylogii „Star Wars” faktycznie zmobilizuje twórcę do poszukiwania nowych ścieżek. A jest ono tym większe, że film Abramsa będzie kontynuacją „Ostatnich Jedi” – epizodu, który ma nam zaoferować nieoczekiwane zwroty akcji, nowe, tajemnicze postaci i prawdziwe zamieszanie w wątku Luke’a Skylwakera. A także odejście Lei Organy, z którym Abrams też będzie musiał sobie poradzić.

abrams

Wszystko zależy więc od odwagi i pomysłowości reżysera oraz od tego, co zobaczymy w nadchodzącym filmie „Gwiezdne Wojny: Ostatni Jedi”. Premiera już 14 grudnia 2017 roku. 

Natalia Hluzow
Tagi: #Gwiezdne wojny #Star Wars