28.09.2016 08:59

Arkadiusz Jakubik: Polacy nie będą się wstydzić „Wołynia”

Uczestnicy Festiwalu Filmowego w Gdyni mieli już okazję zobaczyć najnowszy obraz w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Co na temat obrazu ma do powiedzenia Arkadiusz Jakubik?

foto: REPORTER / East News

Stały współpracownik Smarzowskiego wcieli się na ekranie w postać Macieja Skiby, zamożnego gospodarza będącego jednocześnie wdowcem z dwójką dzieci. To właśnie za niego swoją córkę, Zosię Głowacką, postanawia wydać jej ojciec. 17-latka zakochana jest jednak w swoim rówieśniku, Ukraińcu Petrze.

Wkrótce wybucha wojna i dotychczasowe życie wioski, gdzie obok siebie mieszkali Ukraińcy, Polacy i Żydzi diametralnie się zmienia. Zosia (nagrodzona w Gdyni za debiut aktorski Michalina Łabacz) staje się świadkiem, a następnie uczestniczką tragicznych wydarzeń wywołanych wzrastającą falą ukraińskiego nacjonalizmu. Kulminacja ataków nadchodzi latem 1943 roku. Pośród morza nienawiści Zosia próbuje ocalić siebie i swoje dzieci.

O filmie, którego premiera została zaplanowana na 7 października 2016 roku opowiedział Arkadiusz Jakubik:

"

Myślę, że to jedna z nielicznych polskich produkcji, której pod względem filmowego rozmachu nie będziemy się wstydzić. Pierwszy raz brałem udział w takim filmie: setki statystów, grupy rekonstrukcyjne, czołgi, działa, transportery opancerzone. Punktem wyjścia jest tu klasyczny miłosny trójkąt, ale powracało do mnie pytanie, czego trzeba, by ludzie posunęli się do tak nieprawdopodobnego bestialstwa, czy tylko chorej idei czy też jakiegoś impulsu, żeby te złe siły uruchomić. "

Pełnej wypowiedzi aktora w materiale promującym „Wołyń” możecie posłuchać poniżej:

Realizacja filmu zajęła 80 dni zdjęciowych i jak wyznał Jakubik czasami na planie było niebezpiecznie:

"

Wszyscy obawialiśmy się trochę sceny z czołgiem. Jestem przy ciężkim karabinie maszynowym, dostajemy pociskiem, a akurat zbliża się niemiecki czołg. Miał on do mnie dojechać na odległość około 1 metra i wtedy ktoś miał mnie spod niego wyciągnąć. Miałem wtedy pełne portki strachu. Jeszcze trudniejsza była walka wręcz na bagnety - trup się tam słał gęsto. Pod względem fizycznym lekko nie było też podczas sceny na bagnach. Idąc z tymi karabinami i resztą ekwipunku, mając nad głową jakieś 15 kilogramów po prostu zapadaliśmy się nogami do połowy uda i nie sposób było zrobić następnego kroku. "

O „Wołyniu” opowiedział również Wojciech Smarzowski:

"

Ten temat jest trudny i ciężki, ale jest to też najważniejszy dla mnie film. Mieliśmy dużą liczbę statystów, dni zdjęciowych, pracowaliśmy również z dziećmi - trudnym było przeprowadzić małych aktorów przez tę historię. Według badań połowa Polaków nie wie co się wydarzyło na Kresach, a druga połowa ma błędną wiedzę. Widz, który wybierze się na ten film otrzyma duża porcję emocji i wzruszeń, nie tylko wiedzy na temat tamtych czasów. "

„Wołyń” mogliśmy już obejrzeć w dwóch zwiastunach. Teraz pozostaje już tylko czekać na premierę obrazu, gdzie w obsadzie znaleźli się też Jacek Braciak, Tomasz Sapryk, Izabela Kuna czy Kinga Preis. W pracach nad filmem wzięli udział stali współpracownicy Smarzowskiego: operator Piotr Sobociński i kompozytor Mikołaj Trzaska.

Czekacie na „Wołyń”?

komentarze
Tagi: #News #Wołyń