02.03.2017 09:19

Jerzy Zelnik skomentował nominacje do Węży dla „Smoleńska”

Odtwórca pamiętnej roli tajemniczego agenta mącącego w sprawie katastrofy smoleńskiej wypowiedział się na temat nominacji filmu Antoniego Krauzego do nagród przyznawanych najgorszym polskim produkcjom.

foto: kadr z filmu

Węże, czyli wyróżnienia za „filmowe potknięcia” w rodzimym kinie. Akademia nominowała „Smoleńsk” aż 17 razy, w tym do nagrody Wielkiego Węża dla najgorszego polskiego filmu. O tym jak wysoka jest to liczba świadczy fakt, że na drugim miejscu pod względem ilości nominacji znalazła się „Historia Roja”, która ma „tylko” 8 szans na statuetkę. To ponad dwa razy mniej.

Sprawę w rozmowie z „Super Expressem” skomentował Jerzy Zelnik:

"

Znam bardzo wielu ludzi, którzy ten film odbierają bardzo dobrze. Poza tym ten film nie miał ambicji stricte artystycznych, tylko to jest paradokumentalna sprawa. O co chodzi? O politykę. Tylko i wyłącznie o politykę. Tu żadnych kryteriów artystycznych nie ma. Nie bądźmy naiwni. "

Śmiemy podważyć teorię Jerzego Zelnika. „Smoleńsk” nie ma szczególnie dużych wartości artystycznych i właśnie to starała się uwydatnić Akademia Węży swoimi nominacjami. Poza tym o nagrodę będą tez konkurować takie filmy, jak „#wszystkogra”, „Gejsza”, „Kobiety bez wstydu” czy „7 rzeczy, których nie wiecie o facetach”, dzieła zupełnie pozbawione kontekstu politycznego. Gdzie więc w tym logika?

Ponadto Zelnik w rozmowie z „Super Expressem” jest zdania, że Węże to nic więcej, jak tylko kółko znajomków wzajemnie poklepujących się po plecach. Grono nie mające wiele wspólnego z obiektywizmem:

"

Jest mi to kompletnie obojętne. Nie liczę się z opinią ludzi. Ja wiem, z czego to wynika, opinie ludzkie, wszystkie to koterie, te układziki, te dowcipy, przepraszam bardzo, ale trzeba się wznieść ponad to, bo inaczej człowiek byłby niewolnikiem. "

Tymczasem Akademia Węży boryka się z problemem, którego korzeni należy szukać w 2014 roku. Kamil Śmiałkowski, jeden z organizatorów antynagród procesuje się z Maciejem Odolińskim, reżyserem „Ostrej randki”, która była okrzyknięta przez Akademię najgorszym filmem 2014 roku. Twórca pozwał Śmiałkowskiego za użycie na gali fragmentów filmu bez zgody właściciela praw autorskich. Sprawa dopiero teraz trafiła do sali sądowej:

O tegorocznym werdykcie Akademii dowiemy się tradycyjnie 1 kwietnia, czyli w Prima Aprilis.

Kto z obsady wypadł najlepiej w „Smoleńsku”?

Tagi: #News #Smoleńsk