29.12.2016 13:45

Netflix usunie ponad 50 filmów do końca 2016 roku

I nie są to bynajmniej niszowe produkcje, a pierwszej klasy blockbustery, jak filmy o przygodach Indiany Jonesa, „Ojciec chrzestny” czy wszystkie części „Mission: Impossible”.

Netflix usunie ponad 50 filmów do końca 2016 roku
foto: materiały prasowe

Streaming ma być remedium na zmieniającą się na naszych oczach sytuację na rynku dóbr kultury, przede wszystkim muzyki i filmu. Dzięki serwisom takim jak Spotify i Netflix mamy dostęp do wszystkich naszych ulubionych płyt czy filmów z dowolnego urządzenia, bez konieczności żmudnego ściągania i instalowania czegokolwiek. To oczywiście wiele ułatwia, ale w chwilach takich jak ta, warto przypomnieć sobie, że żadne z treści udostępnianych przez te serwisy nie jest naszą własnością, a co za tym idzie: w każdej chwili może zniknąć.

Takiego przykrego stanu rzeczy doświadczą użytkownicy Netfliksa już po 31 grudnia 2016 roku. To właśnie tego dnia wygasają umowy wiążące studio Paramount z gigantem streamingu wideo, na mocy których mogliśmy dotąd oglądać w jego zasobach wiele kasowych przebojów. To w końcu druga - zaraz po Universal Pictures - najstarsza wytwórnia filmowa w Stanach Zjednoczonych, a jej wpływ na popkulturę ciężko przecenić.

W związku z zaistniałą sytuacją Netflix będzie zmuszony usunąć ze swoich zasobów grubo ponad 50 pozycji, w tym takie klasyki jak „Forrest Gump”, „Szeregowiec Ryan”, „Ojciec chrzestny”, „Truman Show”, „Top Gun”, a także cztery części przygód Indiany Jonesa i Ethana Hunta.

Przedstawiciele firmy tłumaczą, że nabywane przez nią licencje objęte są czasowymi (a także terytorialnymi - co widać po różnicach w bibliotece udostępnianej różnym krajom) ograniczeniami, stale jednak dbają o to, by oferta była zróżnicowana i jak najbardziej atrakcyjna. W 2017 roku Netflix planuje przeznaczyć 6 miliardów dolarów na same licencje programowe.

Jednocześnie platformie zależy na tym, by budować swój wizerunek nie tylko w oparciu o znane nam już z tradycyjnych źródeł treści, lecz przede wszystkim stawiając na produkcję własnych, unikatowych filmów i seriali. Sukcesy takich tytułów jak „House of Cards” czy „Stranger Things” wskazują, że nie jest to zła droga. W 2017 roku Netflix wprowadzi ponad 30 nowych, własnych seriali (oraz kolejnych sezonów tych już rozpoczętych).

Z jednej strony ekspansja w tym kierunku jest w pełni zrozumiała, jednak usuwanie powszechnie znanych i lubianych tytułów od osób trzecich może wielu kinomaniaków zmartwić. W Polsce jesteśmy dodatkowo w o tyle nieuprzywilejowanej sytuacji, że rynek streamingowy pozostawia wciąż wiele do życzenia i próżno nam szukać sensownej konkurencji dla Netfliksa, podczas gdy w Stanach Zjednoczonych można przebierać w innych serwisach tego typu.

Tam jednak stwarza to jednocześnie zupełnie nowe pole bitwy, na którym poszczególne platformy prześcigają się w podbieraniu sobie licencji. Fani „Star Treka” już wyczekują nowego serialu dostępnego ekskluzywnie w serwisie CBS, miłośnicy „Twin Peaks” wykupują abonament usługi Showtime, a miłośnicy kreskówek „South Park” i „Simpsonowie” muszą opłacać Hulu. W takiej sytuacji najlepiej chyba pozostać przy własnej kolekcji płyt DVD i Blu-ray.

Za jakimi usuniętymi pozycjami w bibliotece Netfliksa będziecie tęsknić najbardziej?

Jakub Gańko
Tagi: #News