17.10.2017 13:59

O co chodzi z hashtagami #metoo i #jatez?

Sprawa Harvey’a Weinstaina wyciąga na światło dzienne wiele brudnych sekretów Hollywood. Alyssa Milano postanowiła pokazać skalę problemu.

O co chodzi z hashtagami #metoo i #jatez?

Na tablicach znajomych oraz oficjalnych profilach gwiazd w dniu 16 października zaczęły pojawiać się hasztagi #metoo lub #jatez. Wiele osób zaczęło zastanawiać się, o co chodzi tym razem? Szybko okazało się, że internetowy ruch jest echem sprawy Harvey'a Weinsteina oskarżonego o molestowanie seksualne gwiazd. I dotyczy nie tylko gwiazd z Hollywood, ale też zwykłych kobiet na całym świecie.

Wszystko zaczęło się od tweetu, jaki Alyssa Milano opublikowała 15 paźdzernika 2017 roku na swoim Twitterze. 

"

Jeśli byłaś napastowana lub molestowana seksualnie, napisz „ja też” jako odpowiedź na tego tweeta. "

Fala odpowiedzi, w których kobiety zaczęły opowiadać swoje historie, nabrała przerażająco dużych rozmiarów. „Me too” szybko stało się hasztagiem #metoo, który w Polsce przerodził się w #jateż.

Za Alyssą Milano poszły Lady Gaga, Patricia Arquette i Gabrielle Union oraz setki tysięcy kobiet na całym świecie, które na swoim Twitterze lub Facebooku publikują posty z hasztagiem #metoo. Celem akcji jest ukazanie skali problemu, jakim jest molestowanie kobiet - nie tylko gwiazd z fabryki snów. Jak wyznała bowiem Heather Ross, której Carrie Fisher pomogła uporać się z nachalnym producentem, choć nie była nigdy hollywoodzką pięknością, również padła ofiarą napastowania. To może przydarzyć się każdej kobiecie.

Milano przyznała, że pomysł podsunęła jej koleżanka, by pokazać, że problem napastowania seksualnego jest zbyt powszechny i dotyka kobiet na całym świecie. To, jak często #metoo i #jatez pojawia się w mediach społecznościowych, jest przerażającym dowodem na to, że autorka wpisu się nie myliła. Kobiety przerwały milczenie. Pytanie tylko, co dalej?

Natalia Hluzow
Tagi: #News