29.09.2016 08:07

Powstanie aktorska wersja „Króla Lwa”

Łzy ponownie popłyną po naszych licach przy scenie śmierci Mufasy. Disneyowska animacja z 1994 roku doczeka się aktorskiej wersji.

foto: kadr z filmu

Odpowiedzialny będzie za nią Jon Favreau, reżyser dwóch pierwszych części „Iron Mana”, ale też fabularnej „Księgi dżungli” z 2016 roku. Studio Disneya postanowiło powierzyć twórcy kolejne zadanie pokazania na ekranie aktorskiej wersji innej słynnej animacji (choć w tym przypadku rola aktorów sprowadzi się raczej do użyczenia swoich głosów). Wydaje się, że Jon Favreau musiał wpierw udowodnić swoją „Księgą dżungli” czy nadaje się do tego zadania.

Disney zapowiedział, że przy tym projekcie stosowane będą te same rozwiązania technologiczne, które ożywiły zwierzęta i rośliny w opowieści o Mowglim. Doniesienia potwierdził też na swoim Twitterze sam reżyser:

"

Jestem podekscytowany swoim kolejnym projektem. "

Związek Favreau z Disneyem opiera się na wielu projektach. To nie tylko „Księga dżungli”. Pamiętajmy, że Disney jest właścicielem Marvel Studios, a Favreau pełnił obowiązki producenta przy kilku spośród superbohaterskich obrazów - „Iron Man 3” oraz dwie odsłony serii „Avengers”.

Disney sukcesywnie wprowadza na ekrany kolejne aktorskie wersje swoich hitów. W kinach mogliśmy już oglądać „Kopciuszka” Kennetha Branagha. W kolejce w oczekiwaniu na swoją premierę jest też „Piękna i Bestia” z rolą Emmy Watson w reżyserii Billa Condona. Twórca ma na koncie m.in. nagrodzony Oscarem za najlepszy scenariusz adaptowany film „Bogowie i potwory”, „Pana Holmesa” z Ianem McKellenem czy też dwie części sagi „Zmierzch”.

W kolejnych planach Disneya jest też aktorski „Mulan”, „Dzwoneczek”, „Aladyn”, „Kubuś Puchatek”, „Piotruś Pan”, czy też „Dumbo”. Pod ostatnim z wymienionych projektów ma się podpisać Tim Burton. Studio jako scenarzystę wytypowało Ehrena Krugera, który ma koncie teksty m.in. do „Krzyku 3” czy trzech części „Transformers”. On też miałby być producentem filmu do spółki z Justinem Springerem.

„Księga dżungli” to jeden z najlepiej zarabiających filmów 2016 roku. Obraz zgarnął 965 milionów dolarów przy budżecie wynoszącym 175 milionów. To każe myśleć, że „Król Lew” ma spore szanse na dorównanie temu wynikowi, a nawet jego przebicie. Oryginalna animacja zarobiła 968 milionów dolarów, a koszt jej wyprodukowania wynosił 45 milionów. Tym samym opowieść o Simbie stała się najlepiej zarabiającą animacją w historii kina.

Czekacie na nową wersję „Króla Lwa”?

komentarze
Tagi: #Król Lew #News