12.01.2018 15:35

Dyrektor generalny Warner Bros. zdecydował, że filmy DC nie mogą naśladować produkcji Marvela

Kevin Tsujihara, CEO wytwórni Warner Bros., przyznał, że próby nadążenia za superbohaterskimi produkcjami Marvela były błędem.

Dyrektor generalny Warner Bros. zdecydował, że filmy DC nie mogą naśladować produkcji Marvela
foto: materiały prasowe Disney'a i Warner Bros.

Po wielu próbach podjętych przez wytwórnię Warner Bros., by stworzyć spójne, filmowe uniwersum DC, wreszcie udało się poniekąd rozpocząć ten proces w 2016 roku filmem „Batman v Superman: Świt sprawiedliwości”. Produkcja była kontynuacją „Człowieka ze stali” i przygotowaniem widzów do filmu „Wonder Woman”, a przede wszystkim wstępem do „Ligi sprawiedliwości”, która miała był hitem na miarę „The Avengers”.

Niestety, już „Batman v Superman” był filmem nieudanym. „Wonder Woman” poszło o wiele lepiej i zaczęła być nawet przesadnie doceniana przez krytykę, ale fani komiksów i tak zaczęli wyśmiewać nieoficjalne DCEU jako marną kopię MCU. Wszystko przypieczętowała premiera „Justice League”, która odbyła się o wiele za późno i stanowiła kalkę pomysłów eksploatowanych w  filmach Marvela już od 10 lat. I choć znalazła się grupa wiernych fanów DC, która film pochwaliła, w większości zebrał on złe recenzje i nie popisał się w zestawieniu box-office. Nie miał w sobie bowiem tej siły, z jaką grupa Avengers uderzyła w 2012 roku.

Być może właśnie z tego względu władze Warnera poszły po rozum do głowy i postanowiły przestać ścigać się o prym w filmowym świecie superbohaterów z gigantem, jakim jest obecnie Disney. Tym bardziej, że firma już niebawem do swego MCU dołączy serię X-Men, którą kupiła wraz z całym 21st Century Fox. Jak powiedział Kevin Tsujihara, dyrektor generalny Warner Bros.:

"

[Wytwórnia] Warner Bros. potrzebuje kontynuować to, co do tej pory zawsze robiła: produkować największą, najbardziej różnorodną listę filmów na rynku. To jest to, co pozwoliło nam odnosić sukcesy. Nie możemy robić tego, co Disney. To działa naprawdę dobrze u nich, ale my tacy nie jesteśmy. My musimy kontynuować tworzenie zbalansowanej listy wszystkich typów filmów ze wszystkich gatunków. "

Wypowiedź prezesa brzmi bardzo sensownie. W końcu wytwórnia, poza produkcjami fantasy, wydała na świat m.in.: „Śpiewaka Jazzbandu”, „Casablancę”, „Buntownika bez powodu”, „Mechaniczną pomarańczę”, „Chłopców z ferajny”, a w 2017 roku także „Dunkierkę” czy „The Disaster Artist”.

Poza tym, kręcenie kilku filmów z tej samej serii rocznie, to też nie jest coś, z czego dotychczas słynął Warner Bros. Wystarczy, że przypomnimy sobie takie serie, jak „Władca Pierścieni” i „Harry Potter” oraz wyjątkową trylogię Christophera Nolana o Mrocznym Rycerzu, za sukces których – poza nośnym tematem – odpowiadał m.in. czas, jaki twórcy otrzymywali na realizację swoich dzieł. Nolan sam w jednych z wywiadów przyznał, że nie byłby w stanie pracować w tempie narzucanym teraz realizatorom filmów superbohaterskich i że jego trylogia miała szansę odnieść taki sukces właśnie dlatego, że nikt nie popędzał go podczas tworzenia jej.

To dobrze, że Warner Bros. postanowił wrócić do takich praktyk. W końcu trylogia o Mrocznym rycerzu, mimo sukcesów i rozmiarów MCU, do dziś pozostaje najbardziej docenianą serią filmów o superbohaterze w historii tego gatunku. 

Natalia Hluzow
Tagi: #DC Comics #Marvel #News