31.08.2017 14:14

„Władca much” w nowej wersji. Tym razem na wyspie rozbiją się dziewczynki

Już niebawem zobaczymy kolejną ekranizację książki Williama Goldinga „Władca much”. Tym razem adaptacja będzie znacznie różnić się od wersji papierowej i poprzednich filmów. Głównych bohaterów zastąpią postacie żeńskie. 

Władca much
foto: kadr z filmu Władca much

„Władca much” to powieść, która na stałe wpisała się do kanonu światowych lektur. Powieść angielskiego pisarza Williama Goldinga, która ukazała się w 1954 roku, ukazuje upadek kultury ludzkiej. Metaforyczne dzieło dość szybko zostało przełożone na język filmu. W 1963 roku powstała pierwsza ekranizacja „Władcy much” w reżyserii Petera Brooka. Niecałe 30 lat później, bo w 1990 roku, Harry Hook nakręcił nową wersję. Książka i filmy opowiadają o losach chłopców, którzy rozbili się na bezludnej wyspie. Początkowo, by przeżyć, postanawiają zbudować własną społeczność. Szybko jednak do głosu dochodzą zwierzęce instynkty i walka o dominację w grupie.

Jak donosi serwis Deadline, rozpoczęły się prace nad kolejną wersją „Władcy much”. Tym razem w filmie zobaczymy nie chłopców, a dziewczynki walczące o przetrwanie na odludziu. Film powstaje pod okiem studia Warner Bros., a za scenariusz i reżyserię odpowiedzą Scott McGeheeDavid Siegel. Obaj filmowcy pracowali już wspólnie przy takich produkcjach jak niezależny dreszczowiec „Suture dramat z Tildą Swinton „Na samym dnie i thrillerze z Josephem Gordonem-Levittem i Lynn Collins „Niepewność

McGehee i Siegel zabrali głos w sprawie nadchodzącej produkcji. Oboje są wielkimi fanami ekranizacji Brooka, ale stwierdzili, że warto zrobić nową, bardziej współczesną wersję.

"

[Fabuła] jest pełna napięcia i wykorzystanie okazji do opowiedzenia jej w sposób, w jaki nikt tego jeszcze nie zrobił, z dziewczynkami zamiast chłopców sprawia, że wielu ludzi pozna tę historię na nowo. Zrywa z pewnyymi konwencjami, ze sposobem myślenia o chłopakach i agresji. Ludzie ciągle mówią o filmie i książce z punktu widzenia czystej narracji. To świetna historia przygodowa, prawdziwa rozrywka, ale ma w sobie również ukrytych o wiele więcej znaczeń. Myśleliśmy o tym w czasie kiedy załatwiano prawa autorskie i jesteśmy bardzo skorzy do złapania za długopis i kartkę papieru.  "

Wygląda na to, że mimo zmiany płci głównych bohaterów nie obędzie się bez walki o dominację, brutalności i braku skrupułów. Zapowiada się ciekawie. Na pewno pojawią się głosy oburzenia jak w przypadku innych tego typu decyzji. Wystarczy przywołać nową wersję „Pogromców duchów, film „Ocean's Eight, czy nowe wcielenia Dr. Who. Czy nowy „Władca much” okaże się sukcesem? A może klapą? Bez względu na wszystko warto zobaczyć zupełnie inną wersję dobrze znanej historii. 

Co sądzicie o nowej wersji „Władcy much”?

Sergiusz Kurczuk
Tagi: #News #remake