27.11.2017 10:13

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski [RECENZJA]

Znane polskie powiedzenie mówi, że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na zdjęciu. Jak wygląda to zdjęcie? Piotr Domalewski odpowiedział na to pytanie w swoim najnowszym filmie „Cicha noc”.

„Cicha noc”, reż. Piotr Domalewski [RECENZJA]
foto: kadr z filmu Cicha noc

O „Cichej nocy” było głośno jeszcze przed premierą - w końcu została okrzyknięta najlepszą produkcją na Festiwalu Filmowym w Gdyni 2017. Pojawiły się również porównania do twórczości Wojciecha Smarzowskiego. Takie opinie często działają na niekorzyść filmu, ponieważ widz (i recenzent!) automatycznie oczekuje od produkcji czegoś więcej. Czy tak stało się tym razem?

Reżyser filmu Piotr Domalewski postanowił pójść trochę pod prąd. Na ogół miesiąc przed świętami Bożego Narodzenia w kinach pojawiają się filmy o Mikołajach, komedie romantyczne i inne bajkowe produkcje, które nastrajają na kolejne „wspaniałe święta”. „Cicha noc” stoi w opozycji do idei idealnej Wigilii, wypełnionej jedynie pozytywnymi emocjami. Cały film jest zbudowany za pomocą przeciwstawionych sobie skrajnych światów. Tradycja kontra nowoczesny styl życia; wspólnota, jaką jest rodzina kontra samodzielność; przywiązanie do ojczyzny stoi w opozycji do kosmopolitycznego rozumienia świata, a marazm, próbie zmienienia rzeczywistości. Pomiędzy tymi światami okrakiem stoi główny bohater Adam, grany przez Dawida Ogrodnika. Chłopak pracuje w Holandii. Wraca na Wigilię do rodzinnej miejscowości. Nie jest to jednak czysto towarzyska wizyta. Ma misję, od której powodzenia zależy przyszłość jego i jego rodziny. Fabuła nie jest zbyt skomplikowana. Pierwsze pół godziny trzyma widza w napięciu, bo nie do końca wiadomo, co jest celem przyjazdu Adama do domu. W miarę rozwoju sytuacji, fabuła robi się coraz bardziej przewidywalna, a od samego początku w powietrzu wisi katastrofa, która finalnie zmienia postawę bohatera.

Cicha noc

Na uwagę zasługują przede wszystkim kreacje aktorskie. W filmie oprócz Ogrodnika wystąpili między innymi Tomasz Ziętek, Agnieszka Suchora, Arkadiusz Jakubik, Maria Dębska oraz Paweł Nowisz. W swoich rolach sprawdzili się zarówno doświadczeni artyści, jak i bardzo młodzi aktorzy. Każdy z członków rodziny Adama jest przedstawiony trochę stereotypowo, niekiedy wręcz karykaturalnie, ale ten zabieg ma jednak pewien cel, o którym za chwilę. Najciekawiej zaprezentowano relacje pomiędzy poszczególnymi członkami rodziny Adama. Dobrze oddano również klimat polskiej prowincji. Jednak porównania do twórczości Smarzowskiego są na wyrost, w tym wypadku z korzyścią dla „Cichej nocy”. Bo chociaż w finale dochodzi do dramatu, w filmie nie pojawiają się tak mocne sceny, jak chociażby w „Weselu”, czy „Domu złym”. Dzięki temu w „Cichej nocy” widzimy ocierające się o dokument sceny rozgrywające się w przeciętnej polskiej rodzinie pochodzącej z biedniejszych regionów kraju podszyte dramatycznymi momentami. Przerysowanie postaci najbliższych Adama powoduje, że widz z łatwością znajdzie wśród bohaterów archetyp osób, które dobrze zna z własnej familii.

Film Domalewskiego stara się zilustrować to, o czym od dawna się mówi, ale nikt jeszcze tego nie pokazał na ekranie - pragnienie stworzenia idealnych świąt. Zazwyczaj i tak kończy się ono niepowiedzeniem, ale wiele osób oczarowanych magią świąt stara się na jeden dzień w roku zapomnieć o tym, że świat nie jest bajką. Wątek dążenia bohaterów do doskonałości przewija się cały czas i dotyczy nie tylko świątecznych przygotowań. W „Cichej nocy” nie zobaczymy fantastycznej atmosfery Bożego Narodzenia znanej z pogodnych, podnoszących na duchu amerykańskich produkcji. Zamiast tego dostajemy realistyczny obraz świąt, pod pretekstem którego Domalewski prezentuje wizom portret rodzinny. Widzimy na nim przekrój osobowości wraz z ich przywarami, ale postacie w skrajnych wypadkach prezentują również bardzo pozytywne cechy. 

Cicha noc

Ważnym bohaterem jest też handycam, który przywozi ze sobą Adam. Sceny czysto filmowe często przeplatane są kadrami z amatorskiej kamery, co dodatkowo podkreśla realistyczny aspekt „Cichej nocy”. Film w swojej wymowie nawiązuje do romantyzmu, z którym silnie związana jest polska kultura i historia. Nad głównym bohaterem i całą jego rodziną ciąży fatum, które wraz z rozwojem akcji daje o sobie coraz bardziej znać. Pojawia się też wiele symboli. Najwyraźniejszym jest tytułowa kolęda, którą najmłodsza siostra Adama nieudolnie gra na skrzypcach. Fałszywe nuty idealnie korespondują z sytuacją rodzinną przedstawioną w filmie. Finał „Cichej nocy” wpisuje się w morał płynący z „Wesela” Stanisława Wyspiańskiego. Różni się jednak tym, że na samym końcu pojawia się promyk nadziei. Główny bohater wraca zagranicę odmieniony i tylko od niego zależy, czy będzie w stanie zmienić swoje życie na lepsze.

Cicha noc

„Cicha noc” to film bardzo dobrze napisany, wyreżyserowany, zrealizowany i zagrany. Wszystko jest spójne, a historia czasem z naturalistyczną manierą stara się ukazać niezakłamany obraz polskiej rodziny i kraju w ogóle. Reżyser mimo subiektywnych środków formalnych stara się ukazać podjęty temat bez oceniania decyzji bohaterów. Być może nie wszyscy widzowie zgodzą się z opinią jury Festiwalu Filmowym w Gdyni, ale film Piotra Domalewskiego zdecydowanie jest wart polecenia, ponieważ obnaża ludzką hipokryzję i namiętności, prowadzące do katastrofy. Taki film o Bożym Narodzeniu był potrzebny i dobrze się stało, że w końcu ktoś odważył się podjąć ten temat. 

7,5/10

Sergiusz Kurczuk
Tagi: #Recenzje