14.12.2016 14:02

George Lucas. „Gwiezdne wojny” i reszta życia

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce... Wszyscy doskonale wiemy, co się w niej wtedy działo. Okazuje się jednak, że o twórcy tych wydarzeń wiemy zaskakująco mało. Najwyższa pora to zmienić.

George Lucas. „Gwiezdne wojny” i reszta życia
foto: materiały prasowe

George Lucas przez większość życia skutecznie bronił swego życia prywatnego przed wścibskimi oczami milionów fanów jego twórczości. Znamienne, że „Gwiezdne Wojny i reszta życia” to pierwsza kompleksowa biografia poświęcona twórcy gwiezdnej sagi. Taka pozycja była tym bardziej potrzebna, że po jej lekturze nie ma wątpliwości: to jedna z najbardziej fascynujących postaci w historii współczesnego kina.

Nie można odmówić jej sporej dozy tragizmu, który towarzyszył jej już od młodych lat, kiedy musiał uciekać w pasję motoryzacyjną przed przewidzianą dla niego przez ojca nudną przyszłością. Samochody wpędziły go prawie do grobu - na szczęście groźny wypadek w ostatecznym rozrachunku przyczynił się tylko do zmiany jego życia na lepsze. Lucas postanowił kontynuować naukę i zostać filmowcem.

Nie sposób odmówić wszystkim tym wydarzeniom ironii losu: reżyser (który tak naprawdę najbardziej kochał zawsze montaż) chciał robić niszowe eksperymenty filmowe i przez całą karierę musiał walczyć o pełną kontrolę i wolność dla swoich dzieł, a przez przypadek udało mu się stworzyć jedną z najbardziej kasowych serii w historii kina. A potem jeszcze jedną.

Choć wiele faktów z historii powstawania „Gwiezdnych wojen” jest powszechnie znane - trudności, które prawie przekreśliły powstanie pierwszej czwartej części sagi, stojące za nią inspiracje czy biznesowy geniusz Lucasa, który zachował sobie prawa do związanych z filmem gadżetów - książka Briana Jaya Jonesa ukazuje ich twórcę od strony, której dotąd mogliśmy zupełnie nie znać.

Nie sposób przecenić wkład Lucasa w rozwój współczesnej kinematografii i wskazać wszystkie rewolucje, jakich dokonał - zarówno w dziedzinie efektów specjalnych, jak i marketingu i walce z monopolem Hollywood. Często jednak zapomina się np. o tym, że po zbudowaniu własnego imperium wielokrotnie wspomagał swoich przyjaciół (m.in. Stevena Spielberga i Francisa Forda Coppolę), a także finansował niezależne, artystyczne kino.

Faktów z życia osobistego nie znajdziemy w tej pozycji zbyt wiele, bo i jej bohater większość życia poświęcił filmom. Nawet jego życie miłosne wiązało się nierozerwalnie z pracą - jego pierwszą żoną była montażystka Marcia Griffin, która odcisnęła wyraźne piętno na jego twórczości. Gdy filmowiec odkrył, że nie jest to najlepsze połączenie, a sam nie potrafi oddzielić życia prywatnego od zawodowego, było już za późno, by ten związek uratować.

Zgodnie z tytułem książka Jonesa nie mówi wyłącznie o „Gwiezdnych wojnach”. Ważnym wątkiem pobocznym są równie cenione przez kinomanów filmy o przygodach Indiany Jonesa, ale i produkcje, o których dziś już mało kto chce pamiętać: jak „Kaczor Howard” czy „Willow”. Dowiadujemy się z niej też, w jaki sposób serial o przygodach młodego Indiany Jonesa doprowadził do tzw. trylogii prequeli - i czemu wszyscy jej tak nie znoszą.

Historia została poprowadzona aż do momentu sprzedania Lucasfilmu Disneyowi, można więc założyć, że aż do szczęśliwego finału. Biorąc pod uwagę emeryturę Lucasa, nie należy już oczekiwać, że dokona jeszcze jakiejś rewolucji. Ale po lekturze tego tomiska nie ma wątpliwości, że dokonał ich już wystarczająco wiele, a większość jego przewidywań okazała się niezwykle trafna.

„Gwiezdne Wojny i reszta życia” to pozycja obowiązkowa dla każdego fana „Gwiezdnych wojen” i źródło inspiracji dla każdego twórcy - nie tylko filmowca.

Jakub Gańko
Tagi: #Gwiezdne wojny #Recenzje