07.12.2016 20:52

Gimme Danger

The Stooges nie miał łatwo, sława przyszła dopiero po wielu latach. „Gimme Danger” opowiada szczegółowo historię wariatów, którzy mieli swoje wzloty i upadki, ale w ostatecznym rozrachunku wygrali nieśmiertelność w historii rocka.

Gimme Danger
foto: materiały prasowe

Z filmami dokumentalnymi bywa taki problem, że choć może opowiadają o ciekawych postaciach to jest to przedstawione w sztywny sposób. Tak jednak nie dzieje się z „Gimme Danger”. Nie dość, że główny bohater jest nietuzinkową osobowością, to również Jim Jarmusch skonstruował ciekawą opowieść o szaleńcach, którzy robili wszystko po swojemu i choć w konsekwencji wrócili do domu po kilku szalonych muzycznych latach, to ich płyty stały się legendarnymi krążkami, które wpłynęły na historię muzyki.

Iggy Pop uważany jest za dziadka punk rocka, choć sam nie chce, żeby jego twórczość szufladkować. W dzisiejszych czasach, gdy coraz więcej kultowych rockmanów odchodzi warto porozmawiać z żywymi legendami, których jest niestety coraz mniej. Jim Jarmush zna Iggy'ego już od lat i doskonale zdawał sobie sprawę, że muzyk ma o czym opowiadać. Film „Gimme Danger”, który skupia się na karierze The Stooges jest nafaszerowany ciekawymi historiami, dzięki którym można poczuć klimat lat 60.-70.

Na samym początku mowa jest o roku 1973, gdy kapela nie miała się zbyt dobrze, bo wytwórnia chciała się jej pozbyć, zaś na koncertach widzowie rzucali się na muzyków. The Stooges jest przykładem zespołu, który dopiero po latach został doceniony przez artystów i to równie szalonych oraz odważnych jak oni sami.

W filmie przeplatają się wypowiedzi Popa czy Mike'a Watta, pojawią się również Ron i Scott Ashetonowie, gitarzysta James Williamson, saksofonista Steve Mackay, Kathy - siostra Ashetonów i menedżer Danny Fields. Nie jest to jednak nudna lekcja z historii rocka, tylko żywa opowieść, która potrafi bawić jak również i wzruszać. Obraz jest dynamiczny, słowa muzyków są obrazowane przy pomocy kadrów z innych filmów, które często nie mają żadnego związku z The Stooges. Reżyser puszcza oczko do widza przeplatając również animacje, dzięki którym nikt nie nudzi się siedząc wygodnie w siedzeniu.

Oglądając ten film ma się ochotę założyć dzwony, rozpuścić włosy i odpalić papierosa. Dzięki „Gimme Danger” wsłuchujesz się w muzykę The Stooges i poznajesz kulisy świata, który był fascynujący i groźny. Co więcej po wyjściu z kina zaczynasz się zastanawiać, czy dałbyś radę tak jak Iggy i jego koledzy rzucić w tej chwili wszystko i podążyć za swoimi marzenia. Odpowiedź na to pytanie jest niezwykle trudna...

Czy ktoś lubi The Stooges czy też nie - dokument musi obejrzeć każdy szanujący siebie fan muzyki. Ten zespół to jedna z najważniejszych kapel w historii rocka, która wpłynęła na wielu twórców, m.in. Sex Pistols, Sonic Youth czy The White Stripes o czym oczywiście wspomniano w filmie. Jim Jarmusch dobrze się spisał i jego intymna pogawędka z Iggym jest naprawdę interesującym spotkaniem.

Ocena: 4,5/5

Aleksandra Degórska
Tagi: #Iggy Pop #Recenzje #The Stooges