23.11.2016 16:06

Sekrety Twin Peaks

W księgarniach wylądowała właśnie uczta dla fanów kultowego „Miasteczka Twin Peaks”. Czy książka Marka Frosta rozwiąże wszystkie tajemnice, nad którymi zastanawiamy się od ponad ćwierćwiecza?

Sekrety Twin Peaks
foto: materiały prasowe

Diane, delektując się dziś przy śniadaniu naprawdę cholernie dobrą kawą, rozpakowałem tajemniczą paczkę, którą otrzymaliśmy od wydawnictwa Znak. Wewnątrz odnalazłem solidne, zielone tomisko w twardej oprawie, poświęcone kultowemu serialowi sprzed lat. „Miasteczko Twin Peaks” - bo o nim mowa - od kilkunastu miesięcy przeżywa drugą młodość za sprawą kontynuacji, którą zapowiedziano na 2017 rok. To właśnie na fali odnowionej popularności serialu podjęto decyzję o wydaniu „Sekretów Twin Peaks”.

Jeśli jednak myślisz, Diane, że mamy do czynienia z typową książką towarzyszącą telewizyjnej produkcji, w której streszcza się znaną z ekranu historię lub prezentuje kulisy jej powstawania, jesteś w błędzie. „Sekrety Twin Peaks” wcale nie są tym, czym się wydają. To zupełnie nowe dzieło pióra Marka Frosta, który ćwierć wieku temu współtworzył serial wraz z Davidem Lynchem. Nie jest to bynajmniej jego pierwszy krok na polu literatury - wcześniej napisał m.in. powieści „Lista siedmiorga”, „Sześcioro Mesjaszy” czy trylogię „Paladyn – Proroctwo”.

Diane, naprawdę musisz wziąć do ręki tę książkę, by w pełni docenić jej bogatą formę i kawał pracy, jaki włożyło w jej przełożenie wydawnictwo. Cała powieść składa się bowiem z fragmentów dzienników, listów, artykułów i raportów skompilowanych przez tajemniczego Archiwistę, które musimy rozszyfrować na własną rękę z minimalną liczbą podpowiedzi (stanowią je poniekąd przypisy i uwagi agentki TP, która zajęła się ich opracowaniem). To niełatwa, ale satysfakcjonująca zabawa detektywistyczna godna najlepszego placka wiśniowego.

Diane, będziesz doprawdy wstrząśnięta tym, w jaki sposób Mark Frost przygotował swoją powieść. Nawet jak na jego upodobania do zagadek i tajemnic, przekładanka opowieści o pierwszej amerykańskiej ekspedycji na zachód oficerów Meriwethera Lewisa i Williama Clarka, masońskiej intrydze i spisku Illuminati, aż po wypadek w Roswell i życie pozaziemskie robi ogromne wrażenie. Frost wplótł pomiędzy te wszystkie zjawiska bohaterów znanych z serialu, a linie fikcyjnej fabuły przeplatają się z faktami historycznymi w iście lynchowski, oniryczny sposób.

Diane, czy zastanawiałaś się kiedyś nad dalszymi losami Audrey Horne, jak Leo Johnson poradził sobie z tarantulami albo co się stało z Annie Blackburn? Jeśli tak, będziesz musiała zaczekać jeszcze trochę na premierę nowych odcinków „Miasteczka Twin Peaks”, lecz już dziś Mark Frost wszystko Ci skomplikuje jeszcze bardziej, przedstawiając zdumiewające podejście do doskonale nam już znanej opowieści. Jednym z jego kontrowersyjnych pomysłów było uwypuklenie mniej znaczących postaci takich jak Douglas Milford, który urasta tu do miana jednego z ważniejszych bohaterów.

Gdybyś miała wrażenie, Diane, że Frost momentami zaczyna sam sobie zaprzeczać, plątać się w swoich zeznaniach i przekłamywać wydarzenia przedstawione w serialu, musisz wiedzieć, że autor jest tego świadomy i sam zapewnia, że wszystko w swoim czasie się wyjaśni. Nie sposób pozbyć się wrażenia, że prawdziwe rozwiązanie sekretów Twin Peaks poznamy dopiero za sprawą nadchodzącego nowego sezonu. A pewne tajemnice z pewnością pozostaną już na zawsze w mrokach lasu, gdzie chyba słusznie jest ich miejsca.

Pewnie masz mnie, Diane, za kogoś naprawdę dziwnego, ale ostatecznie zarwałem niejedną noc nad analizą faktów przedstawionych w książce „Sekrety Twin Peaks”, a jak powszechnie wiadomo niedobór snu to krótka droga w jedną stronę do tymczasowej psychozy. Czuję, że będzie lepiej, jeśli na jakiś czas odstawię placki wiśniowe i będę miał czas już tylko na kawę - oczywiście ciemną niczym bezksiężycowa noc o północy.

mylog

Musisz mi też, Diane, wybaczyć - oceny tym razem nie będzie. Podobnie jak pieniek Margaret Lanterman, staram się nikogo nie osądzać.

Jakub Gańko
Tagi: #Recenzje #Twin Peaks