19.02.2016 11:53

O filmie „Na granicy” opowiadają jego twórcy

Pierwsza fabuła Wojciecha Kasperskiego, w której obsadzie znalazł się m.in. Marcin Dorociński, Andrzej Chyra czy też dwójka młodych aktorów w osobach Bartosza Bieleni oraz Kuby Henriksena. Serwis Antyradio.pl rozmawiał z obsadą filmu „Na granicy”.

O filmie „Na granicy” opowiadają jego twórcy
foto: kadr z wideo

Dokumentalista, który zdobywał już nominacje na festiwalach Nowe Horyzonty, Dwa Brzegi czy na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni, wziął się za kino gatunkowe. Thriller dokładniej. Przy pisaniu scenariusza inspirował się prawdziwymi wydarzeniami, a całość osadził w położonej wśród szczytów Bieszczad chacie pograniczników.

Fabuła opowiada o Mateuszu, który wyrusza z synami - starszym Jankiem i młodszym Tomkiem - w góry. Nie będzie to jednak wycieczka krajoznawcza. Pierwotnym celem jest ponowne zbliżenie się do siebie rodziny po śmierci żony Mateusza, a matki chłopaków. W kadrach skomponowanych przez Łukasza Żala (autora zdjęć m.in. do „Idy”), z których przebija się nie tyle biel, co raczej szarość spowitych warstwą śniegu szczytów i przełęczy, rozegra symboliczne, ale i dosłowne, przeistoczenie się chłopców w mężczyzn.

Tytuł można rozumieć na różne sposoby. Nie tylko umiejscawia akcję na granicy Polski z Ukrainą i Słowacją, ale też odnosi się do procesu przejścia, inicjacji oraz do bycia na skraju obłędu. O swoim filmie, przybliżając to o czym mówi oraz o jego znaczeniu, opowiedział serwisowi Antyradio.pl Wojciech Kasperski, reżyser „Na granicy”:

Twórca nie jest nowicjuszem dla X Muzy, jednak nie miał wcześniej wiele wspólnego z filmem fabularnym. Wojciech Kasperski opowiedział serwisowi Antyradio.pl o różnicach między realizacją celuloidowej fikcji a nakręceniem dokumentu:

"

Drugi z gatunków wymaga ode mnie pojechania na drugi koniec świata, żeby coś zauważyć i zarejestrować. Następnie przywożę to tutaj i pokazuję widowni. To są obrazki z dalekich krain, które są trochę do nas podobne, ale zupełnie inne, pokazują tożsame problemy, ale w zupełnie innych wydaniach. Przy fabule nie trzeba jechać do innego świata, ale ściągnąć go w jakieś odległe miejsce – w tym przypadku w Bieszczady. W tym wykreowanym uniwersum opowiadam historię z pogranicza. To są różne podejścia zarówno koncepcyjnie, jak i warsztatowo. Fabuła opiera się na strategicznym planowaniu, dokument to zaś obserwacja i dopiero stworzenie z tego ciągu logicznego. Jednak na koniec chodzi o to samo – o opowiedzenie ważnej historii w piękny sposób. "

W głównej lokalizacji, czyli górskiej stanicy pograniczników, nakręcono wszystkie sceny - w jej wnętrzu, jak i na zewnątrz. To rzadkie rozwiązanie realizacyjne ze względu na mało dogodną lokalizację miejsca - ekipa i aktorzy musieli wejść w głąb bieszczadzkich terenów, przedrzeć się przez śnieg lub błoto, w zależności od tego, jakie akurat panowały warunki atmosferyczne.

Innym nieczęsto spotykanym sposobem było realizowanie scen chronologicznie. Obsada mieszkała co prawda w hotelu, ale jednak przez sześć tygodni spotykali się codziennie w tym samym miejscu. To pozwoliło aktorom „poczuć” swoich bohaterów, utożsamić się z ich stanem odizolowania, odcięcia od świata i niemocy wynikającej z zamknięcia. O sposobie realizacji zdjęć chronologicznie opowiedział Marcin Dorociński:

To już drugi film reżysera zrobiony w tym rejonie. Miejsce mu bliskie, które zdążył już poznać. Wojciech Kasperski opowiedział o swoim związku z Bieszczadami, czy raczej podobnymi temu miejscami:

"

Bliskie są mi tereny oddalone od społeczeństwa, grupy wykluczone, wszystkie samotne wilki świata – to jest moje stado. O takich ludziach opowiadam, oni są dla mnie ciekawi. Takich bohaterów widzimy na ekranie, to jest dla mnie oczywiste, że widzę świat z ich perspektywy i jego właśnie pokazuję. "

Kasperski mówiąc o roli Andrzeja Chyry, porównał go do „wiernego psa”. A jak sam aktor widzi swoją kreację? O tym opowiedział on serwisowi Antyradio.pl:

"

Mateusz, mój bohater, próbuje przełamać lody jakie istnieją pomiędzy nim a jego synami. Chce wykorzystać szansę na naprawienie relacji przez wspólne doświadczenie. Dzięki temu, że pokaże im swoje dawne życie i fascynacje liczy, że uda mu się zbliżyć do swoich synów. "

Stworzenie thrillera wynikało z osobistych fascynacji reżysera gatunkiem. Samo polskie kino nie może się pochwalić zbyt dużą ilością tytułów wpisujących się w ten nurt. Andrzej Chyra zdiagnozował stan rodzimej kinematografii pod względem rozwijania się dzieł, które nie byłyby przykładami obrazów autorskich:

"

Nie mamy tradycji kina gatunkowego. Opowiadamy historie o czymś innym, jesteśmy narodem, który robi filmy zagłębione w polityce. Dzieła ocenia się czy są wystarczająco zaangażowane, czy dużo opowiadają o społeczeństwie i historii. Jesteśmy ciągle w momencie, w którym gatunek nam gdzieś ucieka. "

Gdzie zatem, zdaniem aktora, sytuuje się „Na granicy”?

„Na granicy” zagości na polskich ekranach od 19 lutego 2016 roku.

Robert Skowronski
Tagi: #Na granicy #Wywiady