20.01.2017 14:20

Sang-ho Yeon: „Zombie Express” jest odbiciem klęsk nawiedzających Koreę

Sang-ho Yeon, reżyser filmu „Zombie Express”, udzielił nam wywiadu, w którym opowiedział o swoim dziele o apokalipsie zombie będącym jednocześnie krytyką współczesności.

Sang-ho Yeon: „Zombie Express” jest odbiciem klęsk nawiedzających Koreę
foto: Album / East News

Choć film jest w pełni fikcją, to można w nim odnaleźć odniesienia do prawdziwych wydarzeń z Korei Południowej.

"

Wszystkie katastrofy przedstawione na ekranie rzeczywiście są fikcyjne, ale starałem się w fabule umieścić ostatnie 10 lat klęsk, które nawiedzały Koreę. Rozpowszechnianie się wirusa MERS może być jednym z wielu przykładów.

"

Czy „Zombie Express” można również czytać jako odzwierciedlenie dzisiejszego społeczeństwa?

"

Jedną z wielu rzeczy, z którymi muszę się zmierzyć tworząc film, jest to, że przedstawione na ekranie społeczeństwo jest fikcyjne, ale widz musi czuć, że ci ludzie są prawdziwi. Odbiorcy muszą dostać coś co jest zbliżone do świata, w którym sami żyją. Myślę, że to pomaga im skoncentrować się na historii. Zombie tworzą ciekawy koncept, przez pryzmat którego można opowiedzieć historię. Patrząc na to w ten sposób figura żywego trupa jest dla mnie pociągająca. "

Stworzył pan też „Seoul Station” animowany film o zombie, którego fabuła zbliżona jest do tej z „Zombie Express”.

"

„Seoul Station” rozgrywa się na dzień przed wydarzeniami z „Zombie Express”. Historie płynnie przechodzą jedna w drugą. Taki był mój zamiar od samego początku. Kręcąc „Zombie Express” pragnąłem stworzyć dystopijny film akcji. Mam już kilka pomysłów na sequel, ale nic jeszcze nie zostało potwierdzone. Jeżeli uda się zrealizować projekt, to widz ponownie trafi do świata wypełnionego przez zombie. "

„Zombie Express” to pana pierwszy film aktorski. Czy to doświadczenie bardzo różniło się od pracy przy wcześniejszych animacjach?

"

Cała ekipa i aktorzy byli fanami moich animowanych dokonań, nie było zatem żadnych trudności przy przeniesieniu się do pracy nad filmem aktorskim. Wszyscy obecni na planie bardzo mnie wspierali. W przypadku tego nowego doświadczenia mogłem sobie pozwolić na poleganiu na intuicji, co jest niemożliwe przy robieniu animacji. Moje poprzednie dokonania powstawały przy małym budżecie, którego musiałem pilnować. Tym razem było już więcej pieniędzy, więc mogłem skupić się na reżyserowaniu. Tworzenie jakiegokolwiek filmu wymaga pewnego procesu i wysiłku - to akurat nie zmienia się bez względu na to czy pracuje się z aktorami czy robi się animację. "

Mówi pan o większym budżecie, ale i tak był on ograniczony względem dużych produkcji z Hollywood. Mimo to zachwyca poziom efektów specjalnych w pana dziele.

"

Większość sekwencji była tworzona przy współpracy z zespołem od efektów wizualnych, CGI i z ludźmi odpowiedzialnymi za choreografię scen akcji. Takie rozwiązanie wytworzyło lepszą synergię. W Hollywood udało się zrealizować szereg świetnych scen przy względnie małych budżetach, więc wiedziałem, że i my będziemy w stanie to osiągnąć. "

Czy świadomie odwoływał się pan do innych filmów? Wydaje mi się, że można tu odnaleźć m.in. nawiązania do pana rodaka Joon-ho Bonga i jego „Snowpiercera”.

"

Z racji, że oba filmy rozgrywają się w przestrzeni pociągu takie porównanie jest nieuniknione. Pokazany na ekranie express KTX jest środkiem transportu używanym na co dzień w Korei. Uważałem, że dzięki temu obraz zyska na realizmie. Motywująca była dla mnie „Mgła”, książka Stephena Kinga. Sprawiła, że chciałem stworzyć film z wieloma postaciami. "

„Zombie Express” miał swoją premierę w Cannes. Tamtejsza publiczność jest wymagająca. Czy obawiał się pan pierwszych reakcji i recenzji?

"

Nie, niczego się nie bałem. Już samo to, że zostałem zaszczycony możliwością pokazania filmu na festiwalu w Cannes było dla mnie wystarczającą nagrodą. Byłem raczej zaskoczony i zdziwiony otrzymaniem takiej uwagi po pokazie. Bardzo sobie cenię te reakcje. "

Uwagę na „Zombie Express” zwróciło też Hollywood. Ma powstać remake filmu. Nie obawia się pan efektu końcowego?

"

Jestem tym bardzo podekscytowany i czekam aż będę mógł zobaczyć wizję innego reżysera. Jako widz z ochotą wybiorę się do kina. Gatunek horroru jest czymś uniwersalnym i może właśnie z tego powodu azjatyckie propozycje zdobywają światowy rozgłos. Życzyłbym sobie jednak, aby również inne rodzaje filmów z Azji cieszyły się taką popularnością. "

Lubi pan podróżować pociągami?

"

W zasadzie, to w ogóle nie lubię podróżować, ale gdy wybrałem się na Międzynarodowy Festiwal Filmowy w Busan, to wybrałem express KTX. To doświadczenie mogło na mnie wpłynąć przy kręceniu „Zombie Express”. "

Zapraszamy Was do zapoznania się z naszą recenzją filmu.

Robert Skowronski
Tagi: #Wywiady