06.06.2017 10:59

Wielkie robale powracają w animowanym sequelu „Żołnierzy kosmosu”

„Starship Troopers: Traitor of Mars” to kolejna kontynuacja jednego z najbardziej niedocenianych filmów science fiction lat 90. 

Wielkie robale powracają w animowanym sequelu „Żołnierzy kosmosu”
foto: kadr z filmu

Mija równo dwadzieścia lat od czasu, gdy film Paula Verhoevena „Żołnierze kosmosu” skonfundował widzów swoją niezwykłą mieszanką satyrycznego humoru oraz napompowanego przemocą spektaklu. Z tej okazji powstał animowany sequel „Starship Troppers: Traitor of Mars”, gdzie swoje role powtarzają Casper Van Dien jako Johnny Rico oraz Dina Meyer jako Dizzy Flores. Obraz stworzono w całości za pomocą efektów CGI. Jego scenarzystą jest Ed Neumeier, który miał także udział przy oryginalnym filmie z 1997 roku oraz innym arcydziele holenderskiego reżysera, „Robocopie” z 1987 roku.

Johnny Rico jest głównym bohaterem nowego filmu. Zdegradowany, zostaje wysłany na małą stację znajdującą się gdzieś na Marsie, aby szkolić rekrutów. Jednak robale przepuszczają niespodziewany atak na ich bazę. Rico i jego oddział muszą nie tylko uratować planetę, ale też odkryć, dlaczego wielgachne robaki pojawiły się tak blisko Ziemi.

Co ciekawe, jest to piąta z kolei pełnometrażowa produkcja kontynuująca fabułę „Żołnierzy kosmosu”, w tym druga pod rząd animowana. Sony Pictures wspólnie z Fathom Events zajmą się jednodniową kinową dystrybucją filmu, która odbędzie się w amerykańskich kinach 21 sierpnia 2017 roku.  

Oryginalny film Verhoevena był adaptacją powieści science fiction Roberta A. Heinleina „Kawaleria kosmosu” z 1959 roku. W czasie swojej premiery spotkał się z ogromnym niezrozumieniem krytyki, która jakimś cudem nie potrafiła odebrać filmu jako jednej wielkiej kpiny z faszystowskiej propagandy militarnej. Co więcej, „Żołnierze kosmosu” okazały się dużą klapą finansową – przy budżecie wynoszącym 105 mln dolarów, udało się im zarobić zaledwie 121 mln. Była to druga pod rząd porażka wybitnego reżysera -  wcześniej podobny los spotkał tak samo niezrozumiane „Showgirls” z 1995 roku.

Dziś „Żołnierze kosmosu” są słusznie uważane za dzieło kultowe i zarazem przykład kina, które sprytnie bawi się oczekiwaniami widza – na powierzchni niby mamy bezmyślne kino akcji, ale jak na dłoni widać, że twórcę interesowało ukazanie historii w sposób jak najbardziej ironiczny oraz humorystyczny. W 2016 roku Columbia Pictures zgłosiła nawet plany reboota, ale wydaje się to pomysł mocno chybiony. 

Kamil Dachnij
Tagi: #Żołnierze kosmosu