07.07.2017 15:18

Zack de la Rocha: Nie chcę reaktywacji RATM. Skupiam się na udawaniu Che Guevary w dżungli

Podczas, gdy Tom Morello, Brad Wilk i Tim Commerford działają prężnie pod szyldem Prophets of Rage, to Zack de la Rocha niemal zniknął ze sceny muzycznej. Dlaczego nie dogada się z kolegami i Rage Against The Machine nie powróci z pełnym impetem?

Zack de la Rocha: Nie chcę reaktywacji RATM. Skupiam się na udawaniu Che Guevary w dżungli
foto: East News

Gdy ogłoszono, że na Open'er Festival wystąpi wspomniana formacja Prophets of Rage wielu ucieszyło się, że będzie to okazja do usłyszenia na żywo klasycznych numerów RATM. Inni podeszli do ogłoszonej gwiazdy trochę bardziej sceptycznie. Bo, gdzie w tym frajda, gdy za mikrofonem nie stoi Zack de la Rocha, a ledwo radzący sobie z dynamicznym repertuarem B-Real i Chuck D. Niby raperzy, którzy mieli ogromny wpływ na scenę hip-hopową, ale jednak pozbawieni charakterystycznego pazura i dynamizmu w głosie.

Rage Against The Machine swój ostatni koncert dał w w 2011 roku podczas L.A. Rising Festival. Minęło więc już 6 lat od kiedy można ich było usłyszeć na żywo. O premierowym materiale nawet nie ma co wspominać, bo ostatni krążek kapeli to „Renegades” z 2000 roku, na którym znalazły się covery innych wykonawców. Co przez ten czas robił i dalej robi Zack de la Rocha?

Muzyk słynie ze swoich aktywistycznych zapędów i właśnie m.in. tej działalności postanowił się oddać. Zack kilkukrotnie podkreślał w swoich tekstach, że Mumia Abu-Jamal powinien zostać uwolniony. Wokalista regularnie od lat zjawia się z pikietą pod zakładem karnym o zaostrzonym rygorze SCI Greene niedaleko Waynesburga w Pensylwanii, gdzie osadzony jest amerykański dziennikarz i aktywista.

Zresztą organizowanie strajków to już niemal sposób na życie dla Zacka. Nie tak dawno temu do mediów wyciekła informacja o tym, że pewien mężczyzna pozwał dziewczynę, z którą udał się na randkę za to, że sms-owała przy nim w kinie na pokazie „Strażników Galaktyki 2”. Wieść doszła też do ex-lidera RATM. Zorganizował on manifestację popierająca kobietę z Round Rock. Oto co o akcji powiedział muzyk:

"

Każda jednostka jest wolna. Skorumpowany system nie może nikomu zabronić wysyłania wiadomości w kinie, bo to odziera człowieka z godności. Jak powiedział kiedyś mój idol z dzieciństwa Włodzimierz Lenin: „Błędem jest brać pod uwagę tylko ludzi wybieranych, tylko organizatorów, administratorów i innych. Trzeba brać pod uwagę szeregowców, masy”. Pie*dolić konwenanse (tu akurat cytat z Tedego - przyp. red.), nie możemy nikomu odbierać prawa do sms-owania w miejscach publicznych. "

W tym samym momencie odbyła się kontrmanifestacja, której przewodnią myślą było to, że należy uszanować indywidualne odczucia pozywającego i dać mu należne prawo do dociekania sprawiedliwości na drodze sądowej. Organizatorem akcji... również był Zack de la Rocha.

"

Zależy mi na tym, aby nie łamano jakichkolwiek praw, dlatego jestem zmuszony bronić obu stron konfliktu. "

W obu akcjach brał udział tylko jeden manifestant. Domyślacie się kto nim był?

Poświęcenie się protestom nie idzie niestety z pomnażaniem swojego majątku. Owszem, Zack co jakiś czas nagrywa nowe numery lub godzi się na gościnne występy na czyjejś płycie, ale jego pełen studyjny album ukazał się aż 9 lat temu. Mowa o projekcie One Day as a Lion. Co prawda na 2017 rok został zapowiedziany kolejny solowy krążek artysty, ale data premiery wciąż nie jest znana. Z racji braku nadmiaru zielonych banknotów w portfelu muzyk regularnie co jakiś czas zapuszcza dredy, a później je ścina, aby móc sprzedać.

Jednym z niedawnych nabywców włosów Zacka był polski Teatr Powszechny. Posłużyły one jako materiał na peruki dla aktorów występujących w sztuce „Klątwa”, która stanowi krytykę Kościoła oraz tego jak władza organów kościelnych próbuje wpłynąć na funkcjonowanie świeckich instytucji oraz na decyzje jednostek. Sprawę skomentował ex-wokalista RATM:

"

Dobra majątkowe nie są dla mnie czymś szczególnie ważnym. Karmię się ideami. Cieszę się, że moje dredy mogą mieć wpływ na kulturę, zwłaszcza w Polsce. Przecież to stamtąd wywodzą się jedne z największych dzieł socrealizmu, tam też korzenie mają takie autorytety, jak generał Jaruzelski czy Bolesław Bierut. Pamiętajmy, że krew mam czerwoną i serce po lewej stronie - to determinuje moją miłość do Polski. "

To jednak niejedyne źródło dochodu dla byłego wokalisty Rage Against The Machine. Pieniądze zebrane ze sprzedaży dredów pozwalają mu na organizowanie LARP-ów (ang. live action role-playing) w Boliwii. Zabawa polega na tym, że uczestnicy wcielają się w partyzantów i podążają za Zackiem grającym Che Guevarę, a ten organizuje dla nich szereg paramilitarnych zabaw.

Uczestników nie ma zbyt wielu, ale czasami na tego typu rozrywkę decyduje się Kim Dzong Un, który zawsze zabiera ze sobą obstawę. To pozwala Zackowi żyć na godziwym poziomie. Poniżej znajdziecie wideo przedstawiające triumfalny powrót koreańskiego dyktatora z LARP-owej rozgrywki:

No i przyznajcie... kiedy człowiek realizuje się tak jak Zack de la Rocha, to nie myśli o reaktywowaniu zespołu. Z tego względu na powrót Rage Against The Machine przyjdzie nam jeszcze trochę poczekać. Zresztą, jak powiedział sam zainteresowany: „Nie chcę reaktywacji grupy, bo świetnie się bawię udając Che Guevarę w boliwijskiej dżungli”.

* Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za brak poczucia humoru naszych kochanych Czytelników.

Robert Skowronski
Tagi: #Anty Njós #Rage Against the Machine