09.05.2017 14:16

10 najgorszych solówek gitarowych

Macie wątpliwości co do swoich umiejętności gry na gitarze? Być może te wykonania nieco Was podbudują...

10 najgorszych solówek gitarowych
foto: kadr z wideo

Parafrazując znaną piosenkę Jonasza Kofty: grać na gitarze każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej... Wielu z nas marzyło od dziecka, by ujarzmić ten instrument, jednak początkowy brak sukcesów może łatwo zniechęcić do dalszych ćwiczeń. Jeśli tak wyglądał Wasz przypadek, mamy coś, co przywróci Wam wiarę w siebie.

Nawet najlepszym zdarzają się bowiem gorsze dni: gorsze występy, słabsze pomysły na studyjne nagrania... Teoretycznie od doświadczonych muzyków, którzy stoją na czele uznanych zespołów, wymagamy najwyższego poziomu wykonawczego. Okazuje się jednak, że różnie z tym bywa, a i nie każdy jest od razu Joe Satrianim.

Oto zestawienie 10 solówek gitarowych, które przekonają Was, że nawet Kurt Cobain miewał gorsze popisy.

1. Kurt Cobain (Nirvana)

I od niego od razu zacznijmy. Choć nigdy nie był żadnym wirtuozem gitary, jego wpływ na grunge pozostaje nie do przecenienia, a wiele zagrywek wkroczyło na stałe do klasyki rocka. Cóż, na pewno nie ma pośród nich poniższej... Nawet jeśli efekt był poniekąd zamierzony - tego się po prostu nie da słuchać!

2. Fred Durst (Limp Bizkit)

Wielu miłośników cięższego grania nie darzyło nigdy Limp Bizkit większym szacunkiem. Sam Kerry King ze Slayera przyznał, że w chwilach największej popularności nu metalu był „załamany tym gównem”. Ale akurat gitarzystę ten zespół ma nie od parady. Wystarczy sięgnąć po solowy dorobek Wesa Borlanda. Dobrze, że Fred Durst nie zabierał mu na stałe gitary...

3. Dave Mustaine (Megadeth)

Lata dziewięćdziesiąte stanowiły okres zagubienia dla całej Wielkiej Czwórki Thrash Metalu. Metallica podzieliła fanów swoimi „Load” i „Reload”, a Megadeth wzbudzał coraz większe kontrowersje już od albumu „Youthanasia”. Prawdziwym obrazem zagubienia był jednak dopiero „Risk” - gdzie znalazł się choćby taki kawałek z iście dziwacznie alternatywną solówką... Nie trzeba nawet szukać wykonania live:

4. Kirk Hammett (Metallica)

A skoro już o Metallice mowa: może i „Ride the Lightning” nie było jeszcze popisem takiego kompozytorskiego kunsztu jak „Master of Puppets”, ale nie brakowało na nim ekscytujących momentów - jak choćby solo w utworze tytułowym. W poniższym wykonaniu coś jednak poszło zdecydowanie nie tak... Gitarowych wpadek zdarzyło się zresztą Kirkowi Hammettowi więcej.

5. Lil' Wayne

Jak bardzo źle byście nie grali, ani jak słabe wykonanie najsłynniejszego wirtuoza by Was nie zażenowało - i tak będzie lepsze od Lil' Wayne'a. Ten raper powinien dostać sądowy zakaz zbliżania się do gitary. Ale jeśli chcielibyście, o dziwo, usłyszeć więcej coverów w jego stylu - prosimy bardzo.

Jakub Gańko
Tagi: #Duperele