21.12.2016 14:55

13 rockowych utworów na Dzień Orgazmu

21 grudnia to nie tylko pierwszy dzień zimy, ale też dzień orgazmu. W taki dzień nie można słuchać byle czego, warto zatem sięgnąć po numery, które skutecznie rozgrzeją atmosferę.

13 rockowych utworów na Dzień Orgazmu
foto: Flickr.com

Dobry podkład muzyczny to podstawa każdego romantycznego wieczoru, szczególnie jeżeli jest to wyjątkowa noc w Dzień Orgazmu. W muzyce rockowej i metalowej można znaleźć sporo dźwięków, które świetnie się nadadzą tego dnia.

Seksowna playlista powinna składać się z numerów, które zawadiacko zachęcają do grzechu, skutecznie podgrzewają atmosferę i powodują, że tylko jedno ma się w głowie. Oto numery zarówno te bardziej spokojne i seksowne, jak również agresywne, po które warto dzisiaj sięgnąć.

1. Depeche Mode - „Rush”

Album ,,Songs Of Faith And Devotion” jest potwierdzeniem tego, że cierpienie niestety to najlepsza wena. Krążek stał się perełką w dorobku zespołu i to właśnie na nim pojawiły się takie numery, jak ,,I Feel You” czy ,,Walking In My Shoes”. Warto jednak wsłuchać się w ,,Rush”, który jest wybuchem dynamitu. W tym energetycznym numerze świetnym zabiegiem jest zwolnienie tempa w środku utworu, niby chwila odpoczynku, ale zaraz znowu rozpoczyna się szaleństwo.

2. Nine Inch Nails - „Ruiner”

W zasadzie większość płyt Nine Inch Nails zachęcają do grzesznych myśli, wybór jednego utworu jest naprawdę trudny. Myśląc o ,,The Downward Spiral pierwsze skojarzenie jeśli chodzi o seksowny numer to oczywiście ,,Closer”. My jednak polecamy kompozycję, która pojawia się po tym słynnym kawałku. „Ruiner” to agresywny utwór, który z każdym kolejnym taktem rozkręca się coraz bardziej, by w pewnym momencie uspokoić się wraz z niesamowitym solo gitarowym. Muzyczna ekstaza gwarantowana!

3. King Of Leon - „Closer”

W porównaniu do ,,Closer” Nine Inch Nails numer Kings Of Leon jest lirycznym ,,brudnym” kawałkiem, który należy słuchać wyłącznie nocą najlepiej w jakimś dobrym towarzystwie osoby płci przeciwnej. Ostry jak brzytwa wokal Caleba Followilla i ,,wyjąca” gitara powodują, że w człowieku budzi się jego mroczniejsza odsłona, która tylko czeka na odpowiedni moment, żeby zgrzeszyć.

4. Slash feat. Myles Kennedy & The Conspirators - „Bad Rain”

Wyluzowany gitarzysta Guns N' Roses potrafi wyczarować takie solo, że szczęka opada. Nie inaczej sprawa się ma jeśli chodzi o krążek „Apocalyptic Love”, który po brzegi wypełniony jest jego wirtuozerską grą na gitarze. W dzień orgazmu warto sięgnąć po niegrzeczny numer „Bad Rain”, w którym Kennedy śpiewa naprawdę seksownie, zaś gitara po prostu miażdży słuchacza.

5. The White Stripes – „Ball And Biscuit”

W tym zestawieniu nie może zabraknąć również mistrza gitary Jacka White'a. Na płycie „Elephant” z 2002 roku pojawił się bluesujący kawałek „Ball And Biscuit”. Dźwięki brudnej gitary oraz monotonna perkusja uzależniają, a solówki gitarowe między zwrotkami przechodzą ludzkie pojęcie. Ten kawałek można zapętlać w nieskończoność.

6. Type O Negative - Black No.1 (Little Miss Scare-All)

Żadna kobieta nie może się oprzeć temu głosowi. Mroczna twórczość Petera Steele'a i spółki zaprasza do przejścia na ciemną stronę mocy i nie sposób jest odrzucić to zaproszenie. „Black No.1 (Little Miss Scare-All)” zaczyna się tajemniczo, ale gdy wchodzą drapieżne gitary już wiadomo, że będzie to seksowna oraz ostra jazda bez trzymanki i to przez 11 minut. Mocne wrażenia gwarantowane.

7. Royal Blood - Blood Hands

To niesamowite, że w tej kapeli jest tylko dwóch kolesi, a ich brzmienie jest tak potężne. Każda kompozycja na debiutanckiej płycie to petarda, która nie pozostawia nikogo obojętnym. „Blood Hands” jest rockowo-bluesowym polowaniem, które nie może obejść się bez naprawdę ostrej walki. Zakrwawione ręce świadczą o tym, że te dźwięki mogą doprowadzić każdego do szaleństwa.

8. Led Zeppelin – „Since I’ve Been Loving You”

Sam Jimmy Page był zachwycony Royal Blood, który otwarcie nawiązuje do rockowo-bluesowych dźwięków. W zestawieniu z seksownymi numerami nie może również zabraknąć klasyki rocka. W „Since I’ve Been Loving You” gitara Page’a powoduje, że ma się naprawdę niegrzeczne myśli. Hipnotyzujący wokal Roberta Planta, subtelny bas i delikatne bębny brzmią po prostu świetnie. Numer powoli wciąga, a w momencie punktu kulminacyjnego nie ma już odwrotu.

Aleksandra Degórska
Tagi: #Duperele