11.01.2017 09:40

Co się dzieje, gdy Iron Maiden gra z playbacku?

Skoro nie trzeba się starać o brzmienie występu, bo i tak utwór leci z taśmy, to dlaczego nie wykorzystać ten czas na dobrą zabawę na scenie? 

Co się dzieje, gdy Iron Maiden gra z playbacku?
foto: Rex Features / East News

Granie z taśmy to nic nowego - wystarczy udawać, że się śpiewa i w zasadzie to tyle. Ostatnio jednak zrobiło się głośno na ten temat w związku z wpadką Mariah Carey, która występowała na sylwestrowym koncercie na Times Square w Nowym Jorku. Podczas drugiego utworu wokalistka miała problemy z playbackiem i cały występ po prostu się posypał. Nowy rok nie zaczął się dla niej pomyślnie.

Oczywiście rockowo-metalowa brać jest przeciwna takim praktykom, bo przecież nie idzie się na koncert, żeby odsłuchać studyjne nagranie. Jednak biznes to biznes i zdarza się, że muzycy muszą sięgnąć po playback szczególnie w przypadkach, gdy mamy do czynienia z telewizyjnym show.

Z takiej jednak sytuacji błyskotliwie wybrnął Iron Maiden, który w 1986 roku występował w niemieckim programie „P.I.T.” grając kawałek „Wasted Years”. Zobaczcie, jak trzeba sobie radzić podczas występów z playbacku:

Steve Harris i Dave Murray zamienili się instrumentami, Bruce Dickinson chętnie chwycił za gitarę i nawet Nicko McBrain opuścił perkusję, żeby nieco poskakać przy mikrofonie. Na scenie rozpoczęła się prawdziwa Sodoma i Gomora, ale artyści tak naprawdę pokazali jak głupim pomysłem jest występowanie z playbacku.

Ludzie szanują artystów autentycznych i Iron Maiden doskonale zdaje sobie z tego sprawę. Zresztą w jednym z wywiadów Steve Harris opowiedział również o byciu fair wobec młodych kapel, które grają jako supporty. Otóż niektórzy artyści decydują się brać od nich pieniądze za to, aby zespół mógł zagrać przed większą gwiazdą. Takie praktyki Iron Maiden nigdy nie stosował i nie zamierza tego robić.

Jak oceniacie walkę Iron Maiden z playbackiem? 

Aleksandra Degórska
Tagi: #Duperele #Iron Maiden