02.03.2016 12:51

Czemu „Wielka Czwórka Thrash Metalu” nie lubi internetu?

Metallica, Slayer, Megadeth i Anthrax - klasyka ciężkiego brzmienia, której nie trzeba przedstawiać. Co mają przeciwko sieci?

Czemu „Wielka Czwórka Thrash Metalu” nie lubi internetu?
foto: Gage Skidmore, CC BY-SA 2.0 + Jonas Rogowski, CC BY-SA 3.0 + Antje Naumann, CC BY-SA 3.0 + Bóg Pejnta

Czemu najbardziej wpływowe zespoły metalowe na świecie miałyby gardzić najpopularniejszym medium świata? Raczej nie powinno chodzić o pieniądze, jeśli spojrzymy na milionowe kwoty przypisywane do wartości Larsa Ulricha czy Kerry'ego Kinga. Oczywiście chodzi głównie o piractwo, ale też kontrowersyjne wypłaty serwisów streamingowych dla muzyków i pełne nienawiści, bezkarne wypowiedzi.

Postanowiliśmy się przyjrzeć wypowiedziom muzyków poszczególnych zespołów Wielkiej Czwórki Thrash Metalu.

„Gdybym mógł wyłączyć cały internet, zrobiłbym to”

Najświeższy w temacie jest Scott Ian, który 26 lutego 2016 roku wydał 11. płytę zatytułowaną „For All Kings”. Gitarzyście Anthrax z pewnością zależy, by album rozszedł się w jak największym nakładzie, stąd też jego frustracja spowodowana obecnym kształtem rynku. Muzyk wspomina, że jeszcze niedawno trzeba było jechać do sklepu płytowego i płacić więcej, a mimo to muzyka cieszy się dziś mniejszą popularnością.

"

Nowy album kosztował w Stanach co najmniej 17 dolarów. W tej kwocie nie ma nawet ceny paliwa, które musiałeś zużyć, żeby dojechać do sklepu, a czasem jeszcze dopłacić za parking. Teraz możesz kupić go prosto z domu i to za 10 dolarów. Taniej nigdy nie było, a wielu ludzi wciąż ma problem, bo woli go ukraść albo streamować. "

Muzyk rozumie ideę streamingu, sam z niego korzysta i docenia wygodę, jednak uważa, że Spotify i jemu podobne powinny płacić więcej artystom. Szczególnie tym mniej znanym, którzy nie mają za sobą lojalnej grupy fanów, dzięki którym jego zdaniem wciąż żyją takie zespoły jak Iron Maiden, Slayer, AC/DC czy właśnie Anthrax.

"

Jasne, nie ma ich 20 milionów, ale część z nich nadal chce fizycznego wydania wysokiej jakości i to wspaniałe. Dlatego mówię, że gdybym miał możliwość wyłączenia całego internetu, wydaje mi się, że doświadczanie muzyki byłoby dla każdego o wiele lepsze. Bo to właśnie internet zdewaluował muzykę i sprawił, że każdemu wydaje się, iż może ją mieć za darmo. Tak nie powinno być. "

„Internet wychowuje wszelkich idiotów”

Z nieco innej strony spojrzał na problem internetu Gary Holt, gitarzysta Slayera, który zastąpił zmarłego Jeffa Hannemana. Z jego perspektywy głównym niebezpieczeństwem jest anonimowość, którą zapewnia globalna sieć, pozwalając tym samym mieszać z błotem kogo tylko się chce bez ponoszenia konsekwencji.

"

Pamiętam jak byłem dzieciakiem, na długo przed internetem, i zmarł legendarny Bon Scott. Zapewniam, że nie było takiego delikwenta, który pokazałby środkowy palec Brianowi Johnsonowi. Czekałem w długiej kolejce po „Back in Black” w dniu premiery. Byłem na dwóch koncertach i nie było żadnych negatywnych emocji publiczności. Internet je niestety tylko rozwija. "

Holt wyraził obawę, że sieć potęguje tylko podziały między fanami muzyki, podczas gdy za jego czasów lubiło się każdy rodzaj metalu. Choć nowe możliwości pozwalają dotrzeć zespołom do swoich fanów na o wiele szerszą skalę niż kiedykolwiek, problem nienawiści i wolności słowa dla „każdego idioty” jest dla niego istotnym problemem.

„Internet łączy tchórzy”

Na podobne sytuacje zwrócił uwagę Dave Mustaine, który stwierdził, że gdyby dzisiejsze serwisy plotkarskie funkcjonowały w czasach Led Zeppelin, jego menedżer Peter Grant nie zostawiłby na nich suchej nitki.

"

To naprawdę dziwne, w jaki sposób internet umocnił tylu ludzi, którzy są po prostu chowającymi się za klawiaturą tchórzami. Za moich czasów, kiedy ktoś mówił o tobie coś nieprzychylnego w prasie, musiał mieć do tego jaja. Każdy zdawał sobie sprawę, kto to powiedział. "

Mimo to lider Megadeth ma ogólnie pozytywne zdanie na temat sieci i zwrócił uwagę na wspomniane już przez Scotta Iana zalety w postaci łatwiejszego zdobywania fanów i trafiania do swojego grona odbiorców.

"

Internet pozwala dostarczyć ludziom produkty w naprawdę znośnych cenach i za to go lubię. Istnieje oczywiście problem piractwa. Ludzie kradną i nie zdają sobie sprawy, że własność intelektualna jest jak jedzenie. Musisz coś dać od siebie, żeby ją dostać. Jeśli dostajesz coś i nie dajesz nic w zamian, to albo dostałeś prezent, albo jesteś złodziejem. "

Z drugiej strony muzyk nie próbuje walczyć z wiatrakami jak jego dawni koledzy. Choć uważa, że twórca Napstera zrujnował setki tysięcy karier, to gdyby nie on wpadł na pomysł prostej wymiany plików, zrobiłby to ktoś inny. Taka jest już ludzka natura.

„Streaming jest dobry dla muzyki”

No właśnie, skoro już o Napsterze mowa... Podejście Larsa Ulricha do internetu jest powszechnie znane. To Metallica zasłynęła jako pierwszy wielki zespół, który wytoczył wojnę piractwu. Na przestrzeni lat jednak grupa zaczęła dostrzegać zalety sieci i wykorzystywać je na swoją korzyść.

Do płyty „St. Anger” dołączany był kod odblokowujący bonusowe materiały na stronie zespołu. Dziś Metallica prężnie prowadzi na niej własny fanklub, a nawet transmituje koncerty na cały świat - tak jak ten przed Super Bowl w 2016 roku. Sam Lars Ulrich również złagodził swoje podejście. Korzystanie ze Spotify uważa za istotną możliwość, której nie było jeszcze kilka lat temu.

"

To wszystko jest kwestią ciągu przyczynowo-skutkowego. Kiedy mniej ludzi kupuje muzykę, wytwórnie zarabiają mniej pieniędzy i podejmują mniejsze ryzyko. Zamiast promować 500 płyt rocznie, skupiają się na 50 i coraz mniej pieniędzy przeznaczają na młodszych wykonawców. To rodzi niebezpieczeństwo, że nowi artyści w końcu wyginą. "

Mimo to perkusista wierzy w to, że posiadanie jak największej liczby dróg promocji do wyboru jest dla muzyków bardzo korzystne, a sam ufa nie tylko Spotify, lecz także firmie Apple. Jak sam przyznaje, używa aż 37 urządzeń tej marki.

Zgadzacie się z opiniami muzyków Wielkiej Czwórki na temat internetu?

Jakub Gańko
Tagi: #Anthrax #Duperele #Megadeth #Metallica #Slayer