12.04.2016 14:36

Jak brzmi Shazza w metalowej wersji?

Bierz, co chcesz - metal też? Sprawdźcie przebój królowej disco polo w cięższej wersji i poznajcie całą prawdę o nim...

foto: kadr z wideo + Bóg Pejnta

W 2015 roku obchodziliśmy 20. rocznicę wydania jednego z największych sukcesów w historii polskiej fonografii, płyty „Egipskie noce” niejakiej Marleny Pańkowskiej, znanej szerzej jako Shazza. Z pewnością niejeden z nas wspomina z nostalgią czasy, kiedy w telewizji leciały na okrągło przeboje „Bierz co chcesz”, „Miłość i zdrada” czy „Tak bardzo zakochani”. Jak się jednak okazuje, całkiem prawdopodobne, że za sukcesem tej płyty stał sam szatan.

Myśleliście, że to zasługa pamiętnego teledysku w piekarni? To pewnie też, ale być może do jego nakręcenia również zainspirowały twórców złe moce samego Lucyfera. Wyznawcy szatana wielokrotnie udowadniali, że potrafią zadbać o jego byt. Sama Shazza nawiązuje w klipie do gotyckiej stylizacji - jak powszechnie wiadomo popularnej u satanistów - a jeśli przyjrzymy się słynnemu „Bierz co chcesz”, napotkamy w nim wiele niepokojących treści.

Pierwsze, co rzuca się w oczy, to fakt, że każda ze zwrotek liczy sobie dokładnie po 6 wersów, co już wzbudza błyskawiczne skojarzenia z szatańską liczbą 666. W tekście jest mowa o dwóch sercach, co sugeruje, że jeden z tych organów - wykształcony z pewnością przez jakąś piekielną moc - jest już gotowy do oddania szatanowi. Shazza sama wyśpiewuje „to nie ja”, przyznając się tym samym, że została opętana. W słowach 2. zwrotki przysięga diabłu wierność i prosi, by jej nie odrzucał.

"

Nie mam nic do stracenia
Nie mam nic oprócz ciebie
Nie mów mi do widzenia
Nie zabieraj mi siebie
Przy mnie bądź
Zawsze bądź "

Macie jeszcze jakieś wątpliwości, że kawałek disco polo nosi wyraźne znamiona diabelskiej litanii? Nie przekonuje Was nawet to, że pseudonim artystyczny Shazza rozpoczyna się od identycznej fonetycznie sylaby (pisownię dla zmyłki zmieniono), co imię szatana? Zatem posłuchajcie „Bierz co chcesz” w metalowej wersji - wtedy już nie powinniście mieć żadnych wątpliwości.

Ci sami twórcy przyczynili się również do zdemaskowania szatańskiego wydźwięku w innych przebojach tak, zdawało się dotąd, niewinnego nurtu muzycznego jak disco polo. Sprawdźcie, jak brzmią przerobione na metal „Ona czuje we mnie piniądz” zespołu Łobuzy, „Dziewczyna z klubu disco” Akcentu oraz „Tarzan Boy”, a na własne uszy przekonacie się, ile mrocznych mocy tkwi w tych kawałkach.

Uwaga! Jeśli przesłuchaliście wszystkie utwory, a nie pragniecie w najbliższym czasie oddać swojej duszy szatanowi, to stanowczo nie radzimy już dziś zbliżać się do Diabolo, Pokemonów (kieszonkowych potworów) i Harry'ego Pottera. Również ze słuchaniem metalowej wersji Ich Troje powinniście się wstrzymać przynajmniej do jutra.

Ile szatana poczuliście w metalowych coverach disco polo?

Tagi: #Duperele