17.10.2015 12:11

Rob Halford o 30 latach trzeźwości

Zachować trzeźwość w rock and rollowym świecie nie jest takie proste. Na własnej skórze przekonał się o tym wokalista Judas Priest, który wielokrotnie opowiadał o swoim uzależnieniu. Co sprawiło, że muzyk pomimo wielu pokus, nie zajrzał do kieliszka od tylu lat?

Rob Halford o 30 latach trzeźwości
foto: face to face / Reporter / East News

Artysta zachowuje trzeźwość dokładnie od 6 stycznia 1986 roku. Jak sam przyznaje, wpłynęło to korzystnie na jego samopoczucie oraz formę na scenie:

"

Zostawiłem to za sobą 6 stycznia, 30 lat temu. Niektórzy mówią: „O mój Boże! 30 lat!”. Tak naprawdę, to nie jest tak złe. Zdaję sobie sprawę, że trzeźwość pomogła mi w mojej karierze i życiu. Podoba mi się myśl, że udało mi się wygrać w tych dwóch światach i wiele osiągnąć, właśnie z powodu zachowania trzeźwości. To jest niesamowite. Nie możesz tego zrobić samodzielnie – musisz użyć „narzędzi”, które dostajesz od innych ludzi, którzy Cię osłaniają i o ciebie dbają. To wraca z powrotem, do moich fanów. "

Rob czuje na sobie odpowiedzialność, jaka wiąże się z rolą frontmana kapeli. Muzyk chce, aby za każdym razem, gdy wychodzi na scenę, fani byli w pełni usatysfakcjonowani show:

"

Większość fanów Judas Priest pije, ale oni pozwalają mi zostać trzeźwym. To może brzmieć zwariowanie. Ale muszę w każdą noc wychodzić na scenę i robić swoją robotę w taki sposób, w jaki to ode mnie oczekują. Nie mogę być napity, wyjść na scenę rozbity czy naćpany. To jest oszukaństwo wobec moich fanów i dużo traci na tym występ, który jest po prostu kiepski. Można powiedzieć, że to jest również część mojego codziennego rytuału duchowego – pozostać trzeźwym dla swojego dobrego samopoczucia, dla fanów i wszystkich pozostałych. "

Muzyk na podstawie swoich doświadczeń daje rady również osobom, które mają problem z alkoholem:

"

Jeśli masz takie wyzwanie w swoim życiu, pomóż sobie. Słyszysz te głupie rzeczy, typu: „Odwyk jest dla mięczaków. Jesteś facetem, napij się bla, bla bla”. Jeśli zmagasz się z takimi samymi trudnościami, przez które ja przechodziłem, to może być kwestia życia i śmierci. Miejcie świadomość tego, że są ludzie i świetne organizacje, którzy chcą wam pomóc w sprowadzeniu na ścieżkę do nowego życia, gdzie zdarzy się wiele pięknych rzeczy. "

Już wcześniej Halford przypisywał swój powrót do zdrowia wierze i doradzał innym:

"

Obecnie trochę się modlę. Jeśli nawet nie wierzysz w modlitwę, po prostu spróbuj. Módl się za dobry dzień, za swojego przyjaciela albo za cokolwiek. To jest niesamowite, bowiem naprawdę działa. Potwierdzam to. Brzmię teraz jak ewangelista Billy Graham, ale po prostu staram się przekazać rzeczy dla mnie ważne. Jest to moja codzienna baza, która pozwala każdego wieczoru wyjść na scenę i pracować. "

Rob niejednokrotnie wypowiadał się na temat swojego nałogu i decyzji, by zatrzymać to błędne koło:

"

Byłem chory i zmęczony tym, że czułem się chory i zmęczony. Zawsze będę pamiętać pierwszy koncert, który dałem całkowicie na trzeźwo… to było w Albuquerque w Nowym Meksyku. Czułem dosłownie, że się podniosłem, bo wszystko było dla mnie takie jasne. Po prostu mogłem… cieszyć się z występu Judas Priest. To był cud. "

Muzyk zdaje sobie sprawę, że pokusy czyhają na nas wszędzie, tym bardziej rock and rollowy styl życia, który niezwykle wciąga:

"

Każdy w swoim życiu musi się z czymś zmierzyć. To niekoniecznie musi być alkohol i narkotyki. Możesz jeść za dużo albo w ogóle nie ćwiczyć, albo coś innego… To nie jest takie łatwe zachować trzeźwość w rock and rollu. Jest wiele pokus od momentu, gdy się obudzisz, aż do momentu, gdy idziesz spać, szczególnie, gdy jesteś w trasie. Jednak uważam, że jesteśmy jednymi z najsilniejszych ludźmi, moi przyjaciele i moi trzeźwi metalowi bracia. "

Wokalista nie boi się mówić, tego co myśli. Jeszcze we wrześniu 2015 roku Rob Halford wypowiadał się na temat homoseksualistów, stwierdzając, że cały szum wokół wszelkich mniejszości jest głupotą, bo wszyscy bez wyjątku jesteśmy równi.

Obecnie Judas Priest jest w trasie koncertowej promującej album „Redeemer of Souls”, który według basisty Iana Hilla jest najlepszym krążkiem w karierze kapeli. Zespół zagrał 27 czerwca 2015 roku w Łodzi, natomiast już 10 grudnia 2015 roku grupa ponownie wystąpi w Polsce, tym razem w Trójmieście. Rob Halford ujawnił również, że kapela chciałaby w 2016 roku rozpocząć pracę nad nowym albumem.

Aleksandra Degórska
Tagi: #Duperele #Judas Priest #Rob Halford