23.08.2017 13:25

Wokalista Dropkick Murphys spóźnił się na koncert, bo… robił sobie dobrze

Celtyckich punków z Bostonu spotkała niemiła niespodzianka w paryskiej dzielnicy czerwonych latarni. O swojej przygodzie opowiedzieli w… kreskówce.

Wokalista Dropkick Murphys spóźnił się na koncert, bo… robił sobie dobrze
foto: kadr z wideo, ASSOCIATED PRESS/FOTOLINK

Serwis Loudwire w swoim cyklu „Epic Rock Tales” prezentuje zabawne i mało znane epizody z udziałem gwiazd rocka w formie kreskówek, których narratorami są sami zainteresowani. Ostatnio Phil Anselmo z Pantery przybliżył widzom swoją śmierdzącą przygodę, teraz przyszedł czas na opowieść Dropkick Murphys.

Basista Ken Casey i wokalista Al Barr przypomnieli zabawną, choć też mocno wstydliwą historię sprzed niemal 20 lat. W 1998 Murphys mieli supportować hardcore’owców z Agnostic Front na koncercie w Paryżu. Kiedy zespół zaczął grać dla garstki osób, okazało się, że wokalista gdzieś przepadł. Powód nieobecności Ala mocno zaskoczył kolegów – frontman grupy zaszył się bowiem w dzielnicy czerwonej latarni. Barr zasiedział się w kabinie peep-show, czyli miejscu, gdzie przez otwór w ścianie można popatrzeć sobie na zabawiające się panie i… sami wiecie co zrobić.

Zobaczcie animację o zabawnej przygodzie Murphys:

Zgodnie z hasłem „sex, drugs & rock’n’roll” erotyczne rozrywki różnego rodzaju to dla rockmanów codzienność. Niemiła niespodzianka w dzielnicy uciech spotkała chociażby Bruce’a Dickinsona z Iron Maiden. Wielkie gwiazdy wcale nie muszą płacić za przyjemności – zjawisko groupies jest tak stare, jak rock i nie zanosi się, by miało zaniknąć. 

Maciej Koprowicz
Tagi: #Dropkick Murphys #Duperele