22.04.2017 11:35

Ghost w Warszawie [GALERIA]

Piątek 21 kwietnia 2017 w warszawskim klubie Stodoła był spektakularnie mroczny za sprawą szwedzkiej kapeli, która jak nikt inny potrafi zrobić naprawdę ciekawe show. Nie wierzycie? Przeczytajcie relację z koncertu oraz obejrzyjcie fotografie.

Ghost w Warszawie [GALERIA]
foto: Romana Makówka / Antyradio.pl

Jeszcze na długo przed rozpoczęciem koncertu przed klubem zebrali się licznie fani. Większość oczywiście miała na sobie czarne koszulki z logo Ghosta, niektórzy postanowili nawet przebrać się za Papę Emeritusa. Nie brakowało również osób w koszulkach Rammsteina czy Behemotha. Wśród publiczności można było zauważyć punkowców z naprawdę wielkimi irokezami czy heavymetalowców - taki rozstrzał pokazuje jak trudno zaszufladkować Ghost, który dla metalowców jest za lekki, zaś dla pozostałych śmiertelników jednak za ciężki.

Jedno jest jednak pewne - czy lubisz tę muzykę, czy też nie warto wybrać się na koncert Ghosta ze względu na show, które dzieje się na scenie. Muzycy są w tym mistrzami i w sumie nic dziwnego, że klub był wypchany fanami niecierpliwie wyczekującymi zespołu.

Nim jednak do tego doszło na rozgrzewkę zagrał synthwave'owy duet Zombi. Zespół tworzy mocne elektroniczne utwory, w których na pierwszy plan wychodzi finezyjna perkusja, czego nie można powiedzieć o syntezatorowej aranżacji, która przez kilka minut brzmi tak samo i w ogóle się nie rozwija. Choć niektórzy słuchacze bujali się w rytm muzyki, to jednak większość niestety ziewała, bowiem Zombi bardziej nadaje się jako soundtrack do filmu, a nie jako support przed metalową kapelą.

Obejrzyjcie fotografie z występu Zombi:

W końcu oczekiwanie się opłaciło - spektakularnie odsłonięto perkusję oraz klawisze i po wysłuchaniu naprawdę długiego intro na scenie pojawili się muzycy kapeli ukrywający swoją tożsamość pod maskami. Jest to nowy skład zespołu, bowiem Papa Emeritus postanowił zwolnić wcześniejszych artystów, którzy teraz ujawnili swoją tożsamość.

Ghost na tle satanistycznych witraży rozpoczął swoją audiencję od utworu „Square Hammer” z ostatniej EP-ki Popestar spotykając się z naprawdę gorącym przyjęciem. Na sali panował niesamowity ścisk, wiele osób próbowało przebić się do przodu, żeby być naprawdę blisko swojego idola i cokolwiek zobaczyć.

Na scenie na podwyższeniu znajdowała się perkusja oraz klawisze. Również gitarzyści wskakiwali na podwyższenia szczególnie wtedy, gdy grali solówkę czy mięsisty riff. Papa Emeritus pojawił się w swoich słynnych szatach w oparach scenicznego dymu i tak oto publiczność przeniosła się do obrazoburczej świątyni.

Tajemniczy nastrój na koncercie tworzyły dźwięki klawiszy przypominające organy w kościele oraz wokalista, który mocno wczuł się w swoją rolę. Lider kapeli musi mieć sporo frajdy grając opanowaną i dostojną osobę, gdy reszta zespołu łupie głowami i skacze z podestów przy dźwiękach muzyki. Co więcej Papa Emeritus ma specyficzne poczucie humoru i jest rozgadany - w końcu w jakiś sposób kapela musiała odpocząć, a wokalista umiejętnie zagadywał w tym czasie publiczność. Nie obyło się też bez nauki języka polskiego, choć muzyk dokładnie nie usłyszał, jak po polsku mówi się „yes”.

Przekonajcie się, jak wyglądało show Ghosta w Warszawie:

Do kościoła Ghosta zawitały niegrzeczne zakonnice, nie obyło się też bez takich rekwizytów, jak chociażby trybularz. Natomiast w setliście znalazły się m.in. „Con Clavi Con Dio”, nagrodzony Grammy 2016 numer „Cirice”, jak również „Year Zero”, „He Is”, „Mummy Dust” czy „Ritual”.

Po odegraniu 15 numerów Papa Emeritus stwierdził, że nie chce się w taki sposób żegnać z publicznością i formacja wykonała „Monstrance Clock”, by majestatycznie powiedzieć do widzenia. Miejmy nadzieję, że ponowna msza Ghosta w Polsce odbędzie się już niebawem, bo każdy koncert zespołu to show warte grzechu.

Aleksandra Degórska
Tagi: #Galeria #Ghost #Koncerty #Romana Makówka