21.03.2017 12:08

Postmodern Jukebox w Warszawie [GALERIA]

20 marca 2017 roku w warszawskiej Progresji zaprezentował się jeden z najbardziej eleganckich zespołów na świecie. Obejrzyjcie zdjęcia z tego wydarzenia oraz przeczytajcie, jak bawiła się publiczność na tym koncercie.

foto: Aleksandra Degórska / Antyradio.pl

John Legend w filmie „La La Land” wystąpił w roli muzyka, który był zdania, że jazz umiera i trzeba go w jakiś sposób unowocześnić, żeby słuchacze sięgnęli po takie brzmienia. Jego sposobem na to było dodanie tanecznego bitu, który powodował, że prawdziwi jazzowi wyjadacze chcieli po prostu płakać.

Postmodern Jukebox ma jednak lepszy sposób - zespół gra hity, które większość zna oraz lubi i przerabia je na swingujące kompozycje. Kapela zdobyła wielbicieli dzięki swoim coverom, którymi dzieliła się na YouTubie. Polubili ich ci, którzy całym sercem kochają jazz, jak również ci, którzy słuchają popowo-rockowych utworów. Podczas warszawskiego koncertu artyści udowodnili, że znają się na muzykowaniu jak nikt inny, potrafią zabawić publiczność, przy czym czerpią z tego niesamowitą przyjemność.

To właśnie dzięki YouTubowi Postmodern Jukebox stał się sławny i wyruszył w trasę. Nic zatem dziwnego, że podczas koncertu formacja zachęciła fanów do wykonywania zdjęć, nagrywania występu i udostępniania wideo on-line. Zazwyczaj na koncertach artyści zwracają uwagę, żeby tego nie robić, ale jak widać Postmodern Jukebox ma inne zdanie na ten temat.

Panie cały czas zmieniały swoje stroje, tancerka stepowała z prędkością światła, muzycy wyciskali siódme poty - patrząc na to, co działo się na scenie można spokojnie rzecz, że jazz i swing nie umarły i odżył na dobre!

W klubie zebrało się naprawdę dużo osób i za każdym razem, gdy któraś z wokalistek wyciągała wysokie nuty czy któryś z instrumentalistów popisywał się swoimi umiejętnościami publika szalała. Na scenie natomiast co rusz zmieniały się wokalistki, jak również sam wodzirej w końcu zaśpiewał m.in. „Radioactive” Imagine Dragons, w którym to usłyszeliśmy beatbox.

Podczas koncertu fani usłyszeli zarówno przeróbki hip-hopowych numerów, popowych hitów takich artystów, jak Britney Spears, OutKast czy Meghan Trainor, jak również rockowe hity. Specjalnie na ten koncert przyjechała 15-letnia Caroline Baran, z pochodzenia Polka, która z Postmodern Jukebox wykonała „Nothing Else Matters” i została przyjęta gromkimi brawami. Jedna z wokalistek również zaczęła rozmawiać z publicznością po polsku choć przyznała się, że nie zna tego języka.

Widzowie zachwycili się coverem Sii „Chandelier” w wykonaniu ognistowłosej Dani Armstrong. Natomiast Maiya Sykes zrobiła niesamowite wrażenie na widzach śpiewając „Creep” Radiohead przerabiając ten kawałek w taki sposób, że trudno było go rozpoznać od pierwszych taktów. Wokalna improwizacja tej artystki spowodowała, że człowiek naprawdę czuł ciarki. Sara Niemietz również potrafiła rozruszać dosłownie każdego.

Wisienką na torcie było przedstawienie wszystkich muzyków, którzy kolejno wykonywali solówki przeplatając motywy z numerów Led Zeppelin czy Black Sabbath. Nie zabrakło również bisu, ale i tak każdy widz czuł niedosyt, bo taką muzykę można słuchać, słuchać i słuchać...

Tagi: #Galeria #Koncerty #Scott Bradlee's Postmodern Jukebox