15.09.2016 14:54

Roman Kostrzewski. Głos z ciemności [RECENZJA]

Roman Kostrzewski w świadomości wielu fanów jawi się jako postać tajemnicza, niepokojąca i balansująca na skraju sztuk. Najnowsza publikacja potwierdza, że niezależnie od sympatii do artysty lub jej braku, jest to jednostka naprawdę wyjątkowa.

Roman Kostrzewski. Głos z ciemności [RECENZJA]
foto: Antyradio.pl

Uważany często za nadwornego polskiego satanistę wokalista Kata opowiada w rozmowie z Mateuszem Żyłą o swoim głębokim stosunku do Kościoła, jego przedstawicieli oraz wpływu na politykę. Wspomina czasy PRL-u i stanu wojennego w kontekście wiary i obecnej sytuacji w Kościele. Nie przebiera w słowach i jasno tłumaczy, dlaczego pomysł wprowadzenia lekcji religii do szkół nadal uważa za chybiony i z jakiego powodu w jego tekstach pojawia się atak na reprezentantów kleru.

Roman Kostrzewski dyskutuje z Mateuszem Żyłą o satanizmie w wersji muzycznej i wspomina moment, w którym poważnie naraził się środowisku kościelnemu. Tłumaczy swoje postrzeganie religii i nieustanną walkę ze stereotypami. Wokalista Kata potwierdza słowa, które kiedyś padły w wywiadzie dla Antyradio.pl: „Mój satanizm wynikł trochę z przekory. Skoro kler tak na niego wrzeszczy, to ja chętnie podyskutuję i udowodnię, że najwięcej diabła drzemie właśnie w Kościele”.

Muzyk wspomina swoje dzieciństwo i rodzinny dom, opowiada o problemie śmierci najbliższych i wspomina przygotowania do świąt. Jego mroczny wizerunek sceniczny, do którego przyzwyczaił swoich fanów, zupełnie się zmienia, kiedy opowiada o kluskach na parze ręcznie przygotowywanych przez prababcię i zabawach podczas pobytu w domu dziecka w Dobrodzieniu na Górnym Śląsku. Nie zaprzecza swoim kontaktom z LSD, amfetaminą i marihuaną, które miewał w młodości. Nakreśla też obraz jego życia rodzinnego w latach 90. i tłumaczy, dlaczego nigdy nie zdecydował się na współpracę z partnerem bratanicy, Violetty Kołakowskiej, aktorem Tomaszem Karolakiem. 

Na kartach książki wyraźnie widać, że Mateusz Żyła, nauczyciel języka polskiego, ma bardzo osobisty stosunek do twórczości Romana Kostrzewskiego. Nie bez przyczyny swoją pracę dyplomową pt. „Tadeusz Miciński a Roman Kostrzewski - ujęcie komparatystyczne” poświęcił właśnie analizie artysty. Dziennikarz nie sugeruje wokaliście żadnych słusznych odpowiedzi. Dzięki temu całość czyta się szybko i płynnie, mając przy tym wrażenie, że po prostu jest się świadkiem rozmowy przy piwie dwóch osób zafascynowanych tym samym tematem.

Jednak z powodu tej „fascynacji” w rozmowie brakuje trochę innego punktu widzenia. Chociaż pierwsze skrzypce gra tu Roman Kostrzewski, Mateuszowi Żyle brakuje momentami pewnego dystansu do poruszanych tematów. Dziennikarz nie podważa odpowiedzi artysty; w niektórych momentach można byłoby wniknąć w nie bardziej i dopytać o kolejne szczegóły, wywołując tym samym większą dyskusję.

Plusem bez wątpienia są zdjęcia, zarówno kolorowe, jak i czarno-białe, które pojawiają się w książce co kilka-kilkanaście stron. To fotografie z prywatnego archiwum Romana Kostrzewskiego, na których zostały udokumentowane m.in. występy Kata np. na Festiwalu Piosenki Czeskiej i Słowackiej w Ustroniu w 1983 roku, momenty na backstage’u, a także słynny koncert z Metalliką w Spodku w 1987. Artysta udostępnił także rodzinne kadry, a ciekawostką dla fanów będzie też skan świadectwa maturalnego z nadzwyczaj świetnymi ocenami.

Ocena: 4,5

Justyna Kierzkowska
Tagi: #Kat & Roman Kostrzewski #Recenzje