20.01.2017 11:24

15 lat to dla Axla Rose'a wciąż za mało na „Chinese Democracy”?

Tak przynajmniej twierdzi były basista grupy, Tommy Stinson, który spędził w jej szeregach osiemnaście lat.

15 lat to dla Axla Rose'a wciąż za mało na „Chinese Democracy”?
foto: Retna / Photoshot / Reporter / East News

Każda branża zna takie przypadki. Fani gier komputerowych czekali przez lata na Duke Nukem Forever, kinomani np. na kolejną część przygód Indiany Jonesa. Gdy oczekiwane przez tyle lat dzieła wreszcie do nas trafiają, nic dziwnego, że praktycznie zawsze jesteśmy nimi rozczarowani. Po tylu latach to już praktycznie niemożliwe, by dorównać oczekiwaniom.

Boleśnie doświadczył tego Axl Rose, który przez 15 lat pracował nad następcą „The Spaghetti Incident?”. W przypadku kapeli, która nagrała jeden z najlepszych debiutów w historii rocka, a potem tylko ugruntowała swoją pozycję dwiema częściami „Use Your Illusion”, fani już i tak mieli wystarczająco rozbudzoną wyobraźnię. A jak jeszcze doszło tyle lat oczekiwania...

Wokół „Chinese Democracy” narosło przez ten czas mnóstwo legend. W którymś momencie mówiło się, że album przyjmie formę trzypłytowego kolosa, kolejni muzycy, którzy rzekomo słyszeli jego fragmenty, dzielili się niesamowitymi opiniami. Przybywało kolejnych współpracowników, a budżet nagrań rósł i rósł... Pod koniec szósty studyjny krążek Guns N' Roses miał kosztować ok. 13 milionów dolarów!

Ostatecznym efektem nie sposób było nie być rozczarowanym. Jak zdradził Tommy Stinson, który zasilał skład kapeli w latach 1998-2016, podobne odczucia miał... sam Axl Rose.

"

Wszystko przez to, że ta płyta zajęła aż tyle czasu. Gdy w końcu została skończona, zdawało się, że Axl wciąż nie jest z niej w pełni zadowolony. Wyglądało na to, że wyszła od niego nieco za wcześnie. "

Zaraz... Ale jak to?! Lider Guns N' Roses miał na ten album 15 lat, niezliczoną ilość razy zmieniał skład swojej kapeli, zapraszał co i rusz nowych producentów, inżynierów dźwięku - i to jeszcze miałoby być za mało?! Skoro po 15 latach nie był w stanie stworzyć nic lepszego, to już chyba trudno by było oczekiwać cudów po kolejnych latach w studiu i dodatkowych milionach...

Sam basista przyznaje, że jak na ogrom pracy, który włożyli w to dzieło wszyscy muzycy, ostateczny efekt był rozczarowujący.

"

Myślę, że są tam całkiem niezłe momenty, są też nieudane fragmenty, ale moim zdaniem można powiedzieć to samo o każdej płycie Gunsów. Nie lubię niektórych kawałków, no ale to tylko ja. Ale to się tyczy tak naprawdę wszystkich artystów. Nawet nie wiem, ile jest zespołów, które przekonują mnie całymi albumami. Są takie oczywiście, ale żaden mi w tej chwili nie przychodzi do głowy. "

Pozostaje mieć nadzieję, że kolejna płyta Guns N' Roses - która rzekomo już powstaje i to ze Slashem i Duffem McKaganem w składzie - spełni już oczekiwania wszystkich. No i nie zajmie zespołowi znowu 15 lat. W końcu od samego „Chinese Democracy” minęło już siedem lat.

A jak Wam się podobało „Chinese Democracy”?

Jakub Gańko
Tagi: #Guns N Roses #Rock News