27.08.2015 17:24

25 lat temu Pearl Jam wydał album „Ten”

27 sierpnia 1991 roku, dokładnie ćwierć wieku temu, na sklepowe półki trafiła pierwsza płyta zespołu z Seattle. Co zmienił krążek na rynku muzycznym?

25 lat temu Pearl Jam wydał album „Ten”
foto: materiały prasowe

Tak jak album „Nevermind” Nirvany wprowadził grunge do głównego muzycznego nurtu, tak płyta „Ten” Pearl Jam przyczyniła się do tego, że gatunek ten pokochały miliony.

Ale album „Ten” mógłby nigdy by nie powstać, gdyby nie Jack Irons, były perkusista Red Hot Chili Peppers. To właśnie on przesłał Eddiemu Vedderowi płytę z demo zespołu. Wokaliście spodobała się muzyka i już następnego dnia napisał teksty do trzech kompozycji: „Alive”, „Once” i „Footsteps”.

Gossard i Ament byli pod wrażeniem wokalu, więc postanowili spotkać się z Vedderem. W ciągu tygodnia współpracy powstało jedenaście pełnych utworów, Vedder niedługo później na stałe dołączył do zespołu.

Motywem przewodnim piosenek na albumie są: śmierć, samotność, depresja i morderstwa, ale nie brakuje na nich wątków biograficznych samego Eddiego Veddera, który jest autorem wszystkich tekstów. Utwór „Jeremy” został m.in. zainspirowany prawdziwą historią ucznia, który zastrzelił się przy swoich kolegach z klasy. Z kolei „Why Go” opowiada o szkolnej koleżance wokalisty, która została zamknięta w szpitalu psychiatrycznym za palenie marihuany.

Czuję się żywy

„Alive”, pierwszy singiel Pearl Jam, który promował album „Ten”, nawiązuje do historii rodzinnej Veddera. Wokalista po latach dowiedział się, że jego ojciec w rzeczywistości jest jego ojczymem, a przyjaciel rodziny, który zmarł na stwardnienie rozsiane, to jego prawdziwy ojciec. Do utworu nakręcono też czarno-biały teledysk w reżyserii Josha Tafta, który powstał podczas koncertu grupy 3 sierpnia 1991 roku w RKCNDY w Seattle.

Spokojny przepływ

Drugim utworem, który promował „Ten”, był „Even Flow”. Muzycy grupy od początku zdawali sobie sprawę, że to świetny kawałek, jednak podchodzili do niego niezliczoną ilość razy. Wersja albumowa różni się od singlowej, która trafiła również na ścieżkę dźwiękową filmu „Samotnicy” Camerona Crowe'a, bardzo ważnego w tamtym czasie dla popularyzacji grunge'u. Gitarzysta Mike McCready do dziś źle wspomina nagrywanie tego kawałka.

"

Nagrywaliśmy „Even Flow” z 50, może 70 razy. Przysięgam na Boga, to był jakiś koszmar. Graliśmy ten numer i graliśmy, aż się wzajemnie znienawidziliśmy. Wciąż myślę, że Stone nie jest zadowolony z tego, jak ostatecznie wyszedł. "

Tym razem tekst utworu został poświęcony życiu bezdomnych, którzy muszą „spać na betonowych poduszkach” i zaczepiać przechodniów o drobne. 28 marca 1994 roku Pearl Jam zagrał koncert w Miami, na którym Eddie Vedder zapowiedział ten kawałek w następujący sposób:

"

Pomyślałem, że dorzucę kilka słów o ulicznej prawdzie, póki wciąż macie otwarty umysł... Zaraz po drugiej stronie ulicy mieści się niewielka społeczność bezdomnych, którzy żyją pod mostem. Chciałem wam tylko powiedzieć, że nie wszyscy z tych ludzi są szaleńcami i czasem to wcale nie ich wina, że tak żyją. "

Jeremy przemówił

Trzeci singiel z „Ten” to do dziś jedna z najbardziej rozpoznawalnych kompozycji w dorobku Pearl Jam, a ludzie do dziś pamiętają towarzyszący jej dramatyczny teledysk. Ten drugi, w reżyserii Marka Pellingtona, należy bowiem wspomnieć, że pierwszą wersję wideo wyreżyserował grupie Chris Cuffaro. Klip Pellingtona zgarnął w 1993 roku aż 4 nagrody MTV Video Music Awards.

Tytułowy Jeremy to Jeremy Wade Delle, 15-letni chłopak z Teksasu, który 8 stycznia 1991 roku postrzelił się z rewolweru na oczach całej klasy. Vedder czuł potrzebę, aby nadać temu wydarzeniu większe znaczenie i zwrócić na nie uwagę większej liczby ludzi. Było mu ono szczególnie bliskie, ponieważ sam znał z liceum chłopaka, który urządził w szkolę strzelaninę.

Nagrania do albumu trwały zaledwie miesiąc i odbywały się w London Bridge Studios w Seattle. Płyta zdobyła popularność dopiero w 1992 roku i trafiła na listę Billboard 200. Ostatecznie spędziła tam łącznie 256 tygodni, co czyni ją jedną z 15 najlepiej sprzedających się w historii całego notowania.

W 2003 roku „Ten” zajął 207. miejsce na liście 500 albumów wszech czasów magazynu „Rolling Stone”.

Trasa koncertowa „Ten Tour”

Jeff Ament w wywiadzie dla magazynu Bass Player w 1994 roku powiedział, że tak naprawdę album był świetnym powodem do zorganizowania porządnej trasy koncertowej.

"

Powiedzieliśmy naszej wytwórni, że możemy być świetnym zespołem, więc wykorzystajmy okazję do wyjścia ze studia i zagrania na żywo. "

Odbyła się ona na przełomie 1991 i 1992 roku. Pearl Jam zagrał wtedy 61 koncertów w USA w 1991 oraz 44 w Europie i 44 w USA w 1992. Zespół grał wtedy kawałki ze swojego pierwszego albumu oraz covery utworów innych wykonawców, m.in. The Who, The Police, The Rolling Stones i The Beatles. Niestety, żaden z koncertów nie odbył się w Polsce.

Pearl Jam na występach dał się poznać jako zespół pełen energii, a Vedder często skakał ze sceny wprost na ręce publiczności.

Zespołowi z Seattle w zwiększeniu popularności pomógł też udział w trasie koncertowej „Blood Sugar Sex Magik Tour” Red Hot Chili Peppers. Jack Irons, wtedy jeszcze członek RHCP, po raz kolejny przysłużył się Vedderowi. To dzięki niemu koledzy z grupy zgodzili się, żeby Pearl Jam otwierał ich koncerty.

Dziedzictwo „Ten”

W 2009 roku debiutancki album Pearl Jam doczekał się reedycji w aż czterech wariantach. Dzięki nim fani otrzymali nie tylko zmiksowany na nowo przez samego Brendana O'Briena materiał, lecz także liczne bonusy, takie jak b-side'y czy dodatkowe DVD z zapisem występu grupy w cyklu MTV Unplugged oraz koncertówka „Drop in the Park”.

„Ten” pozostaje do dziś największym komercyjnym sukcesem Pearl Jam, a także jednym z najsłynniejszych albumów dla całej grunge'owej sceny. W lutym 2013 roku nakład płyty przekroczył 10 milionów egzemplarzy, a w samych Stanach Zjednoczonych pokryła się ona 13-krotną platyną.

A jak Wy wspominacie debiut Pearl Jam?

Justyna Kierzkowska i Jakub Gańko

Tagi: #Pearl Jam #Rock News