03.09.2015 19:47

25 lat temu ukazał się album „Painkiller” Judas Priest

Płyta została wydana 3 września 1990 roku. Mamy garść ciekawostek o krążku. Czego jeszcze o nim nie wiecie?

25 lat temu ukazał się album „Painkiller” Judas Priest
foto: materiały prasowe

„Painkiller” to 12. studyjny album brytyjskiego zespołu Judas Priest. Znalazło się na nim 10 kompozycji. To ostatnia płyta na której zaśpiewał Rob Halford przed odejściem tuż po zakończeniu trasy koncertowej promującej krążek. Na albumie po raz pierwszy wystąpił perkusista – Scott Travis - grający wcześniej w zespole Racer X. Muzyk zastąpił Dave’a Hollanda.

Czy jest coś, czego nie wiecie o tym krążku?

Brzmienie

W 1989 roku muzycy z zespołu Judas Priest uchodzili za inny zespół niż zaledwie rok później... Wszystko przez ostatnie dwa albumy – „Turbo” i „Ram It Down”. Grupa zdecydowała się wkomponować w ich brzmienie syntezatory i sprawić, by materiał zawierał elementy glam metalu.

Kapela zaryzykowała i przy tworzeniu płyty „Painkiller” postawiła jednak na speedmetalowy charakter.

Opłacało się?

Chyba tak, skoro krążek zdobył status złotej płyty w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie oraz doczekał się nominacji do nagrody Grammy w 1991 roku. Przez fanów często jest oceniany jako „album, który pędzi na złamanie karku”, o czym można się przekonać już w pierwszym, tytułowym kawałku...

„Painkiller”, czyli pierwszy singiel

Utwór od samego początku odkrywa przed słuchaczami dynamizm całego krążka. Scott Travis wystawiony na ciężką próbę jako nowy członek kapeli właśnie dzięki temu kawałkowi zaczął zyskiwać zaufanie fanów. Numer opowiada o metalowym aniele, który zstąpił na ziemię, by uratować ludzkość od zagłady...

„Dotyk diabła”

Drugim singlem promującym album był utwór „Touch of Evil”. Współtworzył go producent całej płyty - Chris Tsangiris. Artysta stworzył riff, za resztę utworu odpowiedzialni byli Rob Halford, K.K. Downing i Glenn Tipton. To jedyny kawałek na albumie, do którego przemycono syntezatory. Na początku instrumenty te miały pojawić się w kilku numerach, ostatecznie jednak z nich zrezygnowano.

Słowa utworu nawiązują do opętania, czarnej magii i pokusy czynienia zła. Według Halforda dotyczą one jednak... miłości, tylko zmetaforyzowanej.

Bestia w czerni...

Trzecim i ostatnim singlem z krążka „Painkiller” był „Night Crawler”. Kawałek jest niczym soundtrack z metalowego horroru. Wszystko dzięki efektom specjalnym zamieszczonym w kawałku. Pragniecie dreszczu przerażenia? Zgaście światło lub zarzućcie koc na głowę i włączcie poniższy utwór...

Samobójcze opóźnienie

Płyta była gotowa i czekała na wydanie już w marcu 1990 roku. Premiera jednak przesunęła się ze względu na proces sądowy, który rozpoczął się w lipcu 1990 roku. Sprawa spowodowana była pozwem skierowanym wobec muzyków. Wszystko przez rzekomą odpowiedzialność za spowodowanie targnięcia się na życie dwóch mężczyzn w 1985 roku.

Jeden z nich przeżył próbę samobójczą i twierdził, że do tragicznego czynu zmusiła go płyta „Stained Class”. Proces został oddalony i tym sposobem muzycy mogli wydać krążek dziewięć miesięcy po jego przygotowaniu. Wytwórnia płytowa Columbia Records przewrotnie postanowiła nadać albumowi „Painkiller” hasło reklamowe: „Świadomie czy nie, ta płyta zabija”.

Okładka

Za projekt okładki odpowiedzialny jest Mark Wilkinson, angielski ilustrator znany z tworzenia płytowych dzieł m.in. dla Iron Maiden czy Marillion.

Rob Halford wyjaśnił znaczenie grafiki...

"

Pomysł na okładkę tej płyty został zainspirowany przez wygląd albumu „Sad Wings of Destiny”. Przyszedłem do zespołu z pytaniem: „Jak wyglądałby ten anioł teraz, w przyszłości – może jak robot jadący na motocyklu? "

Painkiller, czyli najprawdziwszy ból

Myślicie, że Dave Grohl to bohater, bo złamał nogę i dokończył koncert? Owszem, ale Rob Halford był przed nim...

W trakcie trasy koncertowej promującej album, wokalista wjeżdżał na scenę na Harleyu. Pewnego razu zderzył się z perkusją, czego rezultatem był bolesny upadek i złamanie nosa. Po odzyskaniu przytomności, wokalista powrócił na estradę i zagrał set do końca.

Odejście Halforda

Muzyk zdecydował się opuścić zespół w maju 1992 roku. Powodem decyzji były napięcia w zespole oraz chęć odkrywania nowych obszarów muzycznych przez wokalistę. Artysta stworzył nowy zespół, Fight.

Judas Priest przestał funkcjonować na kilka lat po odejściu Halforda. W 1996 roku kapela podjęła decyzję o reaktywacji z nowym wokalistą, Timem Owensem, z którym nagrała dwa studyjne albumy – „Jugulator” i „Demolition” oraz koncertówki – „'98 Live Meltdown” i „Live in London”. Rob Halford powrócił do zespołu w 2003 roku i gra w nim do dziś.

Cenicie brzmienie krążka „Painkiller”?

Magdalena Słomka
Tagi: #Judas Priest #Rock News